Policjanci zatrzymali pędzący samochód. Na siedzeniu pasażera rozgrywał się dramat
Policjanci z gorzowskiej drogówki pomogli ojcu z chorym 4-latkiem szybko dotrzeć do szpitala. Pilotowali mężczyznę przez miasto, by dojechał tam bezpiecznie. W lecznicy na chłopca czekali już lekarze.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
Niecodzienna interwencja policji miała miejsce w poniedziałkowy wieczór na ulicy Pomorskiej w Gorzowie Wielkopolskim.
Nieoznakowany patrol drogówki z wideoradarem zatrzymał tam do kontroli kierowcę Volkswagena Passata, który jechał zbyt szybko. Miał być mandat, ale okazało się, że mężczyzna spieszy się nie bez powodu.
W aucie było płaczące dziecko, u którego ojciec podejrzewał zapalenie wyrostka robaczkowego. 4-latek bardzo cierpiał. Do tego okazało się, że przejechali już kilkadziesiąt kilometrów, gdyż pochodzą z okolic Rzepina.
Dwa auta z rodzącymi kobietami. Zachowanie policji? Czapki z głów!– Mężczyzna tłumaczył, że zdrowie i życie syna może być zagrożone i stąd jego szybka jazda – powiedział rzecznik lubuskiej policji Marcin Maludy.
Policjanci nie wahali się, przerwali kontrolę i postanowili pilotować ojca z synem po ulicach Gorzowa. W międzyczasie powiadomili szpital o tym nagłym przypadku. Dzięki sygnałom inni kierowcy zjeżdżali z drogi i ustępowali miejsca obu pojazdom. Oba auta szybko i bezpiecznie dojechały do szpitala i chłopczyk trafił pod fachową opiekę lekarzy.
RadioZET.pl/PAP/DG
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET