Zamknij

Polityk Konfederacji pojechał na Krym z podejrzanym o szpiegostwo

Radosław Gruca
03.03.2022 09:13
Jacek Wilk, Janusz Korwin Mikke
fot. EastNews JACEK DOMINSKI/REPORTER

Jacek Wilk, były poseł, a obecnie jeden z najbardziej znanych polityków Konfederacji w 2018 roku na zaproszenie oskarżonego o szpiegostwo Janusza N. pojechał na Krym i do Moskwy – ustaliło RadioZET.pl. ABW bada jego kontakty z politykami z otoczenia Janusza Korwin Mikkego oraz Lewicy. Koszty mieli pokrywać "organizatorzy".

- Agenci sprawdzają działalność podejrzanego o szpiegostwo Janusza N., byłego działacza Ruchu Palikota i jego kontakty z polskimi politykami, których zapraszał na okupowany przez Rosję Krym. Analizują jego korespondencję mailową, sprawdzają źródła jego finansowania i przesłuchują tych, których kontakty miał w telefonie – twierdzi nasze źródło w ABW i przekonuje, że śledztwo jest prowadzone na szeroką skalę. Agenci zatrzymali go w maju ubiegłego roku. Zatrzymany działał w polityce międzynarodowej jako przewodniczący Europejskiej Rady na Rzecz Demokracji i Praw Człowieka, założonego przez siebie stowarzyszenia. W jego domu i siedzibach instytucji z nim związanych znaleziono ok 300 tys. zł w gotówce, częściowo w walucie euro.

- Nazwa sugerowała, że jest jakoś związany z UE, co uśpiło czujność wielu jego rozmówców angażujących się w jego działania, którzy bez oporów przyjmowali Janusza N. – mówi nam nasze źródło w PE. W przeszłości był on nazywany w rosyjskich, prokremlowskich mediach „znanym działaczem na rzecz praw człowieka”, na Białorusi był uznawany za dziennikarza. Janusz N. nie krył swoich pro putinowskich sympatii. 27 kwietnia 2015 roku był jednym z witających grupę motocyklistów zaprzyjaźnionych z prezydentem Rosji „Nocne Wilki”, ale ostatecznie nie zostali oni wpuszczeni decyzją polskich władz. W Polsce był jednym z założycieli partii Zmiana, ugrupowania jawnie prokremlowskiego, którego przewodniczącym był Mateusz Piskorski, były rzecznik Samoobrony. Ten ostatni został oskarżony o szpiegostwo już w 2016 roku i spędził w areszcie niemal trzy lata.

„Głównym powodem, dla którego rosyjscy politycy i urzędnicy w ogóle skorzystali z usług N, było to, że potrzebowali polskiego prorosyjskiego działacza, który zastąpiłby Piskorskiego w roli „naszego człowieka w Polsce” - napisał w 80 stronicowym raporcie o działalności Janusza N. Anton Szechcow, ukraiński naukowiec i dyrektor Centre for Democratic Integirity. Twierdzi on wprost, że organizowane przez podejrzanego o szpiegostwo to tzw. "sfingowane obserwacje". Mają one służyć legitymizowaniu władz autorytarnych, budowaniu sieci wpływów wśród polityków zachodnich, a czasem nawet tuszowaniu fałszerstw wyborczych.

Jak ustaliliśmy przesłuchani byli m.in. działacze Konfederacji i dwie posłanki Lewicy Monika Falej i Katarzyna Ueberhan.

- Nie utrzymywaliśmy bliskich kontaktów, ale znaliśmy się z czasów działania w Ruchu Palikota – mówi RadioZET.pl Falej posłanka, której Janusz N. proponował wyjazd na obserwację wyborów do Azerbejdżanu. Odmówiła, ale w jej zastępstwie na okupowane terytorium Ukrainy pojechała lewicowa Ueberhan.

- Byłam przekonana, że jedziemy z oficjalną misją OBWE jako obserwatorzy wyborów – mówi nam posłanka. Twierdzi, że wyjazd nie budził jej niepokoju. Na miejscu byli też europarlamentarzyści z innych krajów. - Nie wiem, kto opłacał wyjazd – przyznaje Ueberhan .

Według naszych informacji innym politykiem, który podróżował na wschód na zaproszenie Janusza N. był Jacek Wilk, jeden z czołowych polityków Konfederacji. Według naszych źródeł Wilk został zaproszony przez podejrzanego o szpiegostwo na dwa wydarzenia organizowane przez wysoko postawionych polityków Władimira Putina. Wiosną 2018 roku był uczestnikiem wyjazdu na forum ekonomiczne w Jałcie na okupowanym Krymie, a w czerwcu 2018 brał udział w forum w Moskwie. Zaproszenia na tę drugą konferencję w stolicy Moskwy Janusz N. kierował w imieniu przewodniczącego Dumy Państwowej Rosji, Wiaczesława Wołodina, Zwróciliśmy się z prośbą o rozmowę z Wilkiem, żeby zapytać o szczegóły wyjazdu i o to, kto opłacał podróż i pobyt w Rosji. Mimo naszych próśb o rozmowę o ich wspólnych wyjazdach poseł nie chciał odnieść się do naszych ustaleń. Z treści maili wysyłanych przez Janusza N. jako zaproszenia na organizowane wyjazdy wynika, że wszystkie koszty ponosili „organizatorzy”.

- W tej sprawie jest prowadzone postępowanie przez ABW i zostałem zobowiązany do zachowania poufności – odpisał na nasze pytania o wyjazd na Krym. - O ile wiem, postępowanie się jeszcze nie skończyło, więc nie mogę się narażać na odpowiedzialność karną – napisał Wilk, choć prawo nie zabrania mu rozmowy o jego kontaktach w działalności poselskiej, a jedynie zatrzymanie w tajemnicy treści pytań i odpowiedzi udzielonych służbom. Śledztwo w sprawie szpiegostwa prowadzi Prokuratura Krajowa. Do momentu publikacji tekstu nie udzieliła nam odpowiedzi o to, na jakim etapie jest śledztwo, choć od zatrzymania Janusza N. minęło 10 miesięcy.

Trudno się dziwić jego wstrzemięźliwości, bo szczególnie po ataku Putina na Ukrainie jego wypowiedzi dla prorosyjskiego medium, portalu sputnik.pl, wskazują na to, że nie widział problemu w tym, że jego obecność jest przedstawiana jako wyraz aprobaty dla aneksji ukraińskiego Krymu przez Rosjan w 2014. W relacji z wyjazdu na Krym korespondentka Sputnika cytowała jego słowa, o tym, że „po raz pierwszy pojechał do Rosji”, choć w świetle prawa międzynarodowego aneksja była bezprawna., a Krym jest częścią terytorium Ukrainy.

Jacek Wilk jest jednym z polityków, którzy bardzo wstrzemięźliwie oceniają politykę prezydenta Rosji Władimira Putina. W 2015 roku, po rezygnacji Janusza Korwin Mikkego ze startu w wyborach prezydenckich, Wilk zajął jego miejsce jako kandydat poprzedniej partii partię antyeuropejską Kongres Nowej Prawicy. W 2019, w poprzedniej kadencji sejmu przez miesiąc był przewodniczącym sejmowego koła poselskiego Konfederacja, powstałego z rozpadu Kukiz 15;.

Jak ustaliło RadioZET.pl oficerowie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego wnikliwie sprawdzają też kontakty z Januszem N., innych polityków partii, której liderem jest m.in Grzegorz Braun. Jak wynika z naszych ustaleń w poprzedniej kadencji Parlamentu Europejskiego Janusz N, z propozycjami wspólnych działań – konferencji i wyjazdów zgłaszał się m.in. do byłych europosłów Roberta Iwaszkiewicza, Janusza Korwin Mikkego i Dobromira Sośnierza reprezentujących w Parlamencie Europejskim partię Kongres Nowej Prawicy, której byli działacze współtworzą Konfederację.

Mimo że w oficjalnym stanowisku Konfederacji ugrupowanie to potępiło rosyjską inwazję, sam Wilk na swoim twitterze jest bardzo oszczędny w negatywnym pisaniu o Putinie czy Rosji. Długo próbował przekonywać, że wojna nie wybuchnie, frontalnie krytykował instytucje Unii Europejskiej za powolne i nieskuteczne działania. 16 lutego żartował z zagrożenia atakiem, kpił z prezydenta Joe Bidena wrzucając zdjęcie z wypowiedzią o strasznych konsekwencjach ataku, chyba, że Rosja „najedzie tylko trochę”. 3 dni przed atakiem na Ukrainę krytykował polski rząd za wiarę w to, że Stany Zjednoczone mogą zapewnić Polsce bezpieczeństwo. Dzielił się z internautami twierdzeniem, że „dni naszego "wsparcia" od USA są policzone”, bo Amerykanie nie będą się angażować w Europie wobec wsparcia jakiego udzielają Chiny Rosji.

„Putin jest dogadany z Xi Jinpingiem i ten sojusz ruszył do walki o panowanie nad światem. To mega zły nius dla USA - już nie są w stanie wygrać z ChRL” – pisał Wilk. Teraz, kiedy Ukraina znajduje się pod ostrzałem rakietowym, Charków i stolica w Kijowie stoją w ogniu, a cywilne ofiary idą w setki, były poseł koncentruje się na krytyce walki z pandemią oraz obowiązku szczepień na covid dla lekarzy.

C