Kamil Durczok ma kolejne kłopoty. Może mu grozić 25 lat pozbawienia wolności

20.08.2019 08:58
Kamil Durczok
fot. Polska Press/East News

Kamil Durczok w 2009 roku miał złożyć w banku „weksel własny” na kwotę ponad 2 mln franków szwajcarskich jako poręczenie kredytu na zakup nieruchomości. Na papierze widniały podpisy Durczoka i jego żony Marianny — podał portal TVP Info. Podpis żony Durczoka miał być sfałszowany.

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

Jak podaje TVP Info, 10 lat później bank zwrócił się do byłej już żony dziennikarza (która zmieniła nazwisko) z wezwaniem do wykupu weksla z powodu nieuiszczenia należności przez kredytobiorcę. Była żona Durczoka zaprzeczyła wtedy, że złożyła swój podpis na wekslu.

Kwestionuje ona autentyczność podpisu, który widnieje na papierze. Oświadczyła ponadto, że podpis został podrobiony, a jej nie było przy sporządzeniu tego weksla ani nigdy go nie widziała.

Jak podaje TVP Info, jej adwokaci w lipcu 2019 r. złożyli do Prokuratury Regionalnej w Katowicach zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa podrobienia podpisu na wekslu. W sierpniu prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie.

Zgodnie z Kodeksem karnym przestępstwo z artykułu 310 par. 1 „podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 5 albo karze 25 lat pozbawienia wolności”. W tej sprawie została już przesłuchana była żona Durczoka. Kamil Durczok nie złożył jeszcze wyjaśnień.

Kamil Durczok prowadził pod wpływem alkoholu

Pod koniec lipca na drodze krajowej nr 1 pod Piotrkowem Trybunalskim 51-letni Kamil Durczok uczestniczył w kolizji na remontowanym odcinku trasy. Jadąc samochodem BMW w kierunku Katowic, najechał na pachołki oddzielające pasy ruchu. Następnie jeden z pachołków uderzył w auto nadjeżdżające z przeciwka. Nikt z uczestników kolizji nie ucierpiał.

Zobacz także

Dziennikarz miał 2,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Trafił do policyjnej izby zatrzymań. Po wytrzeźwieniu został przewieziony do piotrkowskiej prokuratury rejonowej, gdzie przedstawiono mu zarzuty. Grozi może mu do 12 lat więzienia. Przyznał się tylko do jazdy pod wpływem alkoholu.

RadioZET.pl/PAP/TVP Info