Misiewicz domaga się miliona złotych zadośćuczynienia: Nie chodzi mi o pieniądze

22.07.2019 22:14
Bartłomiej Misiewicz
fot. Pawel Wisniewski/East News

Bartłomiej Misiewicz domaga się usunięcia kilku scen z filmu „Polityka” Patryka Vegi. Jak powiedział w poniedziałek w Polsat News, „naruszają one jego godność”. Były rzecznik MON przekonuje, że nie zależy mu na pieniądzach, liczy jednak na... milion złotych zadośćuczynienia.

Bartłomiej Misiewicz, który niedawno po pięciu miesiącach opuścił areszt, złożył przeciwko Patrykowi Vedze pozew cywilny o naruszenie dóbr osobistych w związku z filmem "Polityka". To po tym, jak w sieci pojawiły się fragmenty produkcji.  Były rzecznik MON został w nich przedstawiony w bardzo niekorzystnym świetle. Chodzi m.in. o sceny, w których postać inspirowana Misiewiczem bierze kokainę i ma romans z kimś, kto przypomina Antoniego Macierewicza.  

Zobacz także

Były rzecznik MON domaga się więc sądowego zablokowania premiery i dystrybucji filmu. A od reżysera i od dystrybutora filmu - przeprosin.

Nikt, nawet twórca jakichś dzieł artystycznych, nie ma prawa naruszać czyjejś godności, czy kogoś obrażać (...) W związku z tym sąd będzie musiał ocenić, gdzie jest granica pomiędzy twórczością artystyczną, a ludzką godnością

powiedział w poniedziałek w Polsat News Misiewicz

Były rzecznik MON stwierdził, że żąda usunięcia kliku scen, które jego zdaniem są "skandaliczne, niepoparte niczym". Zwrócił też uwagę na wypowiedź Vegi, który zapowiedział, że jeśli sąd zablokuje premierę filmu "Polityka", to wyemituje go z chińskich serwerów. "Pan Vega stawia się ponad prawem" - mówił Misiewicz.

Z jednej strony robi z człowieka geja, z drugiej pokazuje seks z kobietą. Vega ma chyba rozdwojenie jaźni. Inna sprawa, że kiedy mówi się o mnie, można mówić wszystko

Misiewicz dodał, że nie rozumie, dlaczego reżyser "nie zrobi promocji tego filmu w sposób uczciwy, tylko robi to na jego nazwisku (...) stąd w tym wniosku do sądu jest prośba, by zapoznać się ze scenariuszem".

Misiewicz domaga się miliona złotych

- Rzekomo miałem romans z przełożonym, rzekomo brałem narkotyki (…) Zależy mi na usunięciu scen, które naruszają moją godność - powiedział były rzecznik MON i dodał, że jego zdaniem "twórczość artysty ma swoje granice". Podkreślił przy tym, że „w pozwie nie chodzi mu o pieniądze”. Mimo to Misiewicz domaga się, oprócz przeprosin i usunięcia części scen, miliona złotych zadośćuczynienia.

Zobacz także

RadioZET.pl/Polsat News/PAP