Zamknij

Nauczyciele żegnają się ze szkołą i zawodem. "Takiego roku nie było". Gdzie będą pracować?

01.06.2022 15:14

Usługi szkoleniowe, przemysł, branża kosmetyczna. Nauczyciele z powodzeniem znajdują pracę w dużych firmach albo zakładają własne działalności i na zawsze żegnają się ze szkołą. Takie osoby można liczyć już w tysiącach.  - W tym roku to zjawisko jest bardzo widoczne. Kiedyś jeśli nauczyciele żegnali kogoś ze swojego grona to osobę odchodzącą na emeryturę - mówi Magdalena Kaszulanis z ZNP.

Nauczyciele w szkole
fot. Andrzej Zbraniecki/East News

W 65 LO w Warszawie trzy osoby złożyły właśnie wypowiedzenia. Polonista założył swoją działalność, nauczyciel wiedzy o społeczeństwie będzie pracował na uczelni, a logopeda – w prywatnym gabinecie logopedycznym. - Wiem, że to była trudna decyzja dla nich i długo się wahali, ale tak zdecydowali, nie miałam kart przetargowych – rozkłada ręce Małgorzata Pucułek, dyrektorka szkoły.

Posłuchaj podcastu

Do tego jeszcze jedna osoba odchodzi na emeryturę. Oprócz polonisty i nauczyciela historii i teraźniejszości (nowy przedmiot w szkole od września zamiast WOS-u) liceum potrzebuje: matematyka, czterech nauczycieli wspomagających dla uczniów z orzeczeniami o niepełnosprawności i psychologa – to jeszcze braki z zeszłych lat. Do niedawna dyrektorka szukała jeszcze informatyka, ale tego cudem udało się już znaleźć. W sumie potrzeba więc ośmiu specjalistów, a szuflada z CV pusta.

Odchodzę ze szkoły i z zawodu

Nie od dziś dyrektorom szkół sen z powiek spędza jedno pytanie: jak zdobyć nauczycieli i zapewnić lekcje uczniom. Zaczęło się od techników i szkół branżowych – już kilkanaście lat temu trudno było znaleźć specjalistów od przedmiotów zawodowych: mechaniki, elektroniki, energetyki, mechatroniki. Wpisać tu można tak naprawdę każdą branżę. Sytuację ratowali emeryci.

Do techników i branżówek kilka lat temu dołączyły przedszkola. Pomijane przy większości udogodnień dla oświaty, jako placówki nieferyjne traciły nauczycieli, którzy woleli np. mimo wszystko uczyć w szkole (mniejsze pensum, więcej wolnego). Po reformie edukacji likwidującej gimnazja i strajku nauczycielskim w 2019 roku z problemem odchodzenia pracowników mierzyły się już wszystkie placówki – przedszkola, podstawówki, licea, technika. Kto mógł, odchodził na emeryturę, świadczenie kompensacyjne (tzw. wcześniejsza emerytura), urlopy dla poratowania zdrowia. Zastąpić ich nie miał kto, bo młodzi po fizyce, matematyce, czy filologiach obcych z powodzeniem znajdowali pracę w innych branżach.

Chwilę potem do szkół średnich zawitał podwójny rocznik (ostatni rocznik gimnazjalistów i pierwsi absolwenci ośmioklasowych podstawówek) - efekt reformy edukacji. Wiele liceów i techników otworzyło więc podwójną liczbę klas, ale kadry nie udało się podwoić. Znów pomagali emeryci i nadgodziny wykorzystywane po krańce możliwości. - Teraz przyjdzie do nas 1,5 rocznika – przypomina Małgorzata Pucułek. Tym razem to efekt nakładających się na siebie reform edukacji: zmiany wieku szkolnego z siedmiu na sześć lat i likwidacji gimnazjów. Kto będzie uczył ten rocznik i pozostałe?

Do końca maja dyrektorzy układali arkusze organizacji pracy na nowy rok szkolny. I wiadomości, które dostają, nie napawają optymizmem. Oprócz emerytur, urlopów i kompensówek słyszą coraz częściej – odchodzę ze szkoły i w ogóle z zawodu.

Podwyżka od MEiN na prezenty pożegnalne

- Zjawisko odchodzenia nauczycieli ze szkoły, nie tyle na emeryturę, czy świadczenie kompensacyjne, ale po prostu żegnanie się z zawodem obserwujemy już od jakiegoś czasu, ale w tym roku jest wyjątkowo duże, widoczne i pogłębia się - ocenia Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka Związku Nauczycielstwa Polskiego. Przypomina też: - Tego procesu kiedyś w ogóle nie było. Jeśli nauczyciele żegnali kogoś ze swojego grona to osobę odchodzącą na emeryturę.

ZNP nie zbiera takich danych, ale z rozmów ze szkołami i nauczycielami szacuje, że nauczycieli, którzy we wrześniu nie zamierzają wrócić do pracy w szkole, bo szukają zatrudnienia poza oświatą, można liczyć w tysiącach. Gdzie odchodzą?

Jedna z nauczycielek, która uczyła w podstawówce pod Warszawą, zrobiła studia podyplomowe z logopedii i neurologopedii i otworzyła prywatny gabinet specjalistyczny dla dzieci i dorosłych. Kolejna, która pracowała w przedszkolu na Śląsku, poszła w branżę kosmetyczną. Od września ściąga też do siebie koleżankę z przedszkola. Po odmrożeniu po pandemii branży weselnej jedna z nauczycielek, która pracowała w przedszkolu we Wrocławiu, została animatorką i zajmuje się dziećmi na weselach lub innych imprezach okolicznościowych. W przedszkolu zostawiła sobie kilka godzin.

- Usługi, branża szkoleniowa – wylicza dalej Kaszulanis. W to idą m.in. poloniści. W tym roku nawet ich brakuje w szkołach, choć zazwyczaj te etaty były zapełnione. - Poloniści mają najtrudniejszą pracę, liczba ich obowiązków jest przeogromna. Przygotowują do matury, mają ogrom długich prac do sprawdzenia, często też odpowiadają za koła naukowe, akademie szkolne – wylicza Sylwia Blomberg, dyrektorka 21 LO w Łodzi, która już od jakiegoś czasu pyta niemal wszystkich znajomych, czy nie znają chętnego polonisty do pracy w liceum.

Językowcy, zwłaszcza z angielskim, hiszpańskim, wracają znów do biur podróży i obsługi wycieczek. Choć jedna z dyrektorek warszawskiego liceum opowiada nam o nauczycielu hiszpańskiego, który poszedł pracować do banku. Matematyczka z Poznania, która uczyła w liceum, założyła z kolei swoją stronę internetową, do tego udziela korepetycji, żeby mimo wszystko nie stracić kontaktu z zawodem.

- Matematycy, informatycy, chemicy z powodzeniem dostają też pracę w przemyśle, w zakładach, przedsiębiorstwach produkcyjnych – mówi Kaszulanis. Stąd zna technika, które szukają np. pięcioro matematyków i czworo informatyków, bo mają taki odpływ kadry. - Nauczyciele żartują nawet, że ta podwyżka 4,4 proc. czyli ok. 120-160 zł brutto, którą obiecał minister edukacji Przemysław Czarnek, to są pieniądze, które przeznaczą na prezenty pożegnalne dla kolegów i koleżanek – dodaje.

Dlaczego brak nauczycieli? Pieniądze i Czarnek

- Względy ekonomiczne, finansowe – to najczęstsze powody, jak mówi Małgorzata Dobrucka, dyrektorka SP nr 126 w Krakowie, składania wypowiedzeń przez nauczycieli. A kart przetargowych raczej w tym zakresie nie ma. Z jej szkoły na emeryturę po wakacjach odejdzie jedna osoba, a dwie kolejne odchodzą właśnie ze względów ekonomicznych. - Przy obecnych cenach i praktycznie niezauważalnych podwyżkach dla szkolnej kadry, każdy patrzy, gdzie może zaoszczędzić. Dwójka nauczycieli, która odchodzi od nas, znalazła pracę też w szkole, ale bliżej domu. Odejdą koszty dojazdu – opowiada Dobrucka. W efekcie poszukuje teraz matematyka, informatyka, doradcy zawodowego. Przydałby jej się też nauczyciel wspomagający.

Drugi powód odchodzenia z pracy nauczycieli i w ogóle z zawodu to atmosfera, którą wprowadza minister Czarnek i poczucie zrezygnowania. - Nie widzą już nadziei, światełka w tunelu na lepsze zmiany, które mogłyby poprawić pracę szkół – wyjaśnia Kaszulanis.

Nadziei - chociaż do 1 września zostały trzy miesiące - mają też coraz mniej dyrektorzy. Poprzednie koła ratunkowe, czyli emeryci i nadgodziny, mogą już nie zadziałać. - Emeryci ratowali sytuację, ale już nie chcą ratować – przyznaje Sylwester Kosiec, dyrektor Zespołu Szkół Samochodowych w Łodzi. W ten sposób stracił właśnie dwóch fizyków – mają dosyć, chcą już odpocząć. Najstarszy emeryt, jaki wciąż pracuje w tej szkole, ma 78 lat. - Lockdown, zdalna edukacja, a teraz nowi uczniowie z Ukrainy – to wszystko powoduje, że emeryci nie chcą podejmować się tej trudnej pracy i nie chcą ratować szkolnych planów lekcji - wyjaśnia Magdalena Kaszulanis. Emeryci, którzy wciąż dorabiali sobie w szkole, sporo stracili też przez Polski Ład.

W 65 LO przez cały rok szkolny brakowało matematyka i informatyka. Żeby młodzież mogła mieć te lekcje, dyrektorka ratowała się nadgodzinami. - Niektórzy mieli nawet 30 godzin zamiast 18 czy 22. Teraz nasze prośby, wręcz błagania, by wziąć jeszcze jedną nadprogramową godzinę, mogą nie pomóc, bo ci nauczyciele są zmęczeni tempem, pracy, stresem – tłumaczy Małgorzata Pucułek. I to być może nie koniec listy potrzeb i poszukiwań kadry, bo do 31 sierpnia dyrektor szkoły może zmienić warunki zatrudnienia nauczycielowi, ale działa to w dwie strony. Nauczyciel w każdej chwili może odejść na zwolnienie, urlop dla poratowania zdrowia albo po prostu odejść.

loader

RadioZET.pl