Zamknij

Onet: zmarł 16-latek z Iraku, który został wypchnięty przez pograniczników na Białoruś

27.09.2021 18:23
Stan wyjątkowy przy granicy polsko-białoruskiej
fot. Sluzba Graniczna Bialorusi/Laski Diffusion/East News (ilustracyjne)

Przy granicy polsko-białoruskiej zmarł 16-latek, który został wypchnięty przez polskich pograniczników z powrotem na białoruską stronę - podał portal Onet.pl. Przed śmiercią chłopak miał wymiotować krwią.

Straż graniczna nie odniosła się dokładnie do informacji portalu Onet.pl, który powołał się na Fundację Ocalenie. Aktywiści organizacji, która udziela pomocy migrantom przy granicy polsko-białoruskiej, zlokalizowali rodzinę z Iraku z czterema dziećmi (najmłodsze miało 18 miesięcy). W piątek wieczorem udało im się przekroczyć granicę UE. 

W najgorszym stanie był 16-latek, który miał wymiotować krwią. - Nim zdążyliśmy dojechać na miejsce, cała rodzina została z powrotem wypchnięta na Białoruś przez Straż Graniczną. Niestety 16-latek tej nocy zmarł - mówiła Kalina Czwarnóg z Fundacji Ocalenie, cytowana przez Onet.pl.

Śmierć 16-latka z Iraku przy granicy. Jego rodzina została wypchnięta na Białoruś

- Zostawili ciało chłopca na Białorusi i znów próbowali przedostać się do naszego kraju. Wysłali nam tzw. pinezki, byśmy mogli ich zlokalizować. Pojechaliśmy do nich z jedzeniem, ciepłymi rzeczami i podstawową pomocą medyczną. Niestety schemat się powtórzył: gdy byliśmy 20 minut od tego miejsca, otrzymaliśmy wiadomość, że ponownie zostali zepchnięci na Białoruś - relacjonowała Kalina Czwarnóg.

Aktywistka podkreśliła, że strona polska i białoruska nie udzieliła wsparcia dla irackiej rodziny. - Z tego, co się orientujemy, ci ludzie po białoruskiej stronie nie mogą liczyć na żadną pomoc. Często dostajemy sygnały, że nie dostają tam jedzenia nawet przez kilka dni. Gdy są chorzy albo marzną, też nie mogą liczyć na pomoc - wskazała Czwarnóg.

Na pytania Onet.pl major Katarzyna Zdanowicz ze Straży Granicznej odpowiedziała, że opisana sytuacja "mogła mieć miejsce po białoruskiej stronie" i poleciła, by w takim razie kontaktować się z "białoruskim przedstawicielstwem dyplomatycznym w naszym kraju".

- Jeśli chodzi o cudzoziemców po polskiej stronie, to zawsze kiedy ujawniamy osoby, które nielegalnie przekroczyły granicę, to przede wszystkim weryfikujemy, jaki jest ich stan zdrowia i jeśli tego wymagają, udzielana jest im pierwsza pomoc przedmedyczna bądź wzywane jest pogotowie ratunkowe - dodała mjr Zdanowicz.

Onet.pl podkreślił, że polskie władze stosują tzw. push-backi, czyli wypychanie migrantów z powrotem na stronę białoruską. Fundacja Ocalenie przypomniała, że każda osoba, która polskim pogranicznikom zgłosi chęć otrzymania ochrony międzynarodowej, powinna zostać na terenie Polski.

Do tej pory na polskiej stronie odnotowano co najmniej pięć zgonów migrantów, którzy przedostali się przez granicę z Białorusią. Jak przekazała w poniedziałek rzecznik Straży Granicznej ppor. Anna Michalska, w niedzielę odnotowano 218 prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej. W poniedziałek minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński zarekomendował rządowi przedłużenie stanu wyjątkowego we wschodniej Polsce na kolejne 60 dni. 

RadioZET.pl/Onet.pl