36-latek z Opola według ustaleń prokuratury bił, kopał, straszył, a także gwałcił swojego psa. Sprawa wyszła na jaw dzięki 22-letniej mieszkance Opola, która zauważyła mężczyznę znęcającego się nad psem przed jednym z dyskontów. Kobieta przeprowadziła własne śledztwo, ustaliła tożsamość 36-latka i powiadomiła o sprawie funkcjonariuszy policji - relacjonuje lokalny portal nto.pl.
Policjanci odebrali mężczyźnie psa w lipcu. W środę 29 grudnia Sąd Rejonowy w Opolu skazał 36-latka na 5,5 roku pozbawienia wolności. - Jeden z biegłych stwierdził, że zoofilia nie jest tylko nieszkodliwą perwersją, ale zadawaniem psu niewyobrażalnego cierpienia, które może zakończyć się śmiercią zwierzęcia. Ma pan tendencję do krzywdzenia osób słabszych, czego przejawem było znęcanie nad swoją matką. To krzywdzenie jest wpisane w pana cechy charakteru - podkreślała w uzasadnieniu sędzia Amanda Leśniewska.
- Ten wyrok tylko potwierdza, że warto było walczyć - powiedziała Roma Kowalczyk z Opola, która uratowała kilkunastoletniego psa. Zwierzę trafiło do nowego domu w Krakowie. Mecenas Paweł Mehl, reprezentujący Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Opolu, które było oskarżycielem posiłkowym, przyznał, że w swoim życiu nie spotkał się z tak brutalnym zachowaniem wobec zwierzęcia.
RadioZET.pl/nto.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET