Zamknij

Szpital nie chciał przyjąć 26-latka, po kilku godzinach zmarł. Jest kara od NFZ

Mikołaj Pietraszewski
25.02.2021 18:20
Włoszczowa
fot. Szpital we Włoszczowie/Google Street View

Szpital powiatowy we Włoszczowie (woj. świętokrzyskie) został ukarany przez NFZ w związku ze śmiercią 26-letniego pacjenta w listopadzie ubiegłego roku. Młody mężczyzna przez kilka godzin czekał na opiekę. Dyrekcja placówki już odwołała się od postanowienia Funduszu.

Włoszczowa - to w tamtejszym szpitalu w listopadzie ubiegłego roku doszło do tej tragicznej sytuacji. 26-latek oczekiwał na pomoc przez kilka godzin. Pierwszy problem wiązał się z brakiem transportu, ponieważ karateki były zaangażowane w transport chorych na Covid-19.

Włoszczowa. Szpital nie chciał przyjąć 26-latka. Ten zmarł po kilku godzinach

Kiedy ambulans przyjechał i zdecydowano o przewiezieniu 26-latka do Włoszczowy, na miejscu okazało się, że szpital nie może zaopiekować się pacjentem, ponieważ jak tłumaczono, placówka była w trakcie przekształcania w jednoimienną. Ostatecznie, po interwencji patrolu policji, chory został przyjęty do szpitala. Kilka godzin później zmarł.

Beata Szczepanek, rzeczniczka świętokrzyskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia poinformowała w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że Fundusz zakończył kontrolę w szpitalu.

W toku postępowania stwierdzono, że odmowa przyjęcia była nieuzasadniona, a tym samym dostępność do świadczeń nie była realizowana w należyty sposób. W związku z powyższym na szpital nałożona została kara finansowa, a także wydane zostały zalecenia pokontrolne, które zobowiązały placówkę do prawidłowej realizacji umowy zawartej z Funduszem i regulaminu, jaki obowiązuje na SOR

Beata Szczepanek, rzeczniczka świętokrzyskiego NFZ

Dyrekcja szpitala nie zgadza się z tą argumentacją. Leszek Orliński, dyrektor ds. medycznych we włoszczowskiej lecznicy, poinformował, że szpital odwołał się od postanowienia Funduszu. Sprawa ma trafić do sądu. Dodał, że do tych tragicznych wydarzeń doszło, kiedy szpital przygotowywał się do przyjęcia pacjentów covidowych. W lecznicy nie działała już chirurgia, trwała budowa śluz i podział szpitala na części czystą i brudną.

- Kiedy przywieziono do nas tego pacjenta, przygotowywaliśmy strefę buforową. Od dwóch tygodni w szpitalu nie działała już chirurgia, ponieważ wybuchło tam ognisko koronawirusa. Zakażenia wykrywaliśmy wśród pacjentów i personelu. Tymczasem z naszych obserwacji wynikało, że to był ostry przypadek chirurgiczny, który wymagał pilnego położenia pacjenta na stole operacyjnym - powiedział w rozmowie z PAP.

- Gdyby postąpiono tak, jak sugerowaliśmy i pacjenta zawieziono do szpitala, w którym działała chirurgia, to sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej. Tego pacjenta po prostu nie było gdzie u nas operować - stwierdził, dodając, że kara nałożona na szpital wynosi około 100 tys. złotych. Śledztwo w sprawie śmierci 26-latka prowadzi Prokuratura Regionalna w Krakowie. 

RadioZET.pl/PAP