Tysiące uczniów na lodzie. Zalewska zapewniała, że "nie zauważą różnicy"

10.07.2019 11:54
Wyniki rekrutacji 2019. Zalewska broni reformy, Stanisławek wysyła za granicę
fot. DAMIAN RUCINSKI/REPORTER

Wyniki rekrutacji do szkół średnich spędzają sen z powiek absolwentom gimnazjów i szkół podstawowych od wielu tygodni. Licea, technika i zawodówki wywieszają już wstępne listy przyjętych, a niektórzy młodzi wiedzą już, czy dostali się do wymarzonej szkoły i czy w ogóle dostali się do jakiejkolwiek placówki. Rządzący uspokajają, bo przecież, "reforma edukacji jest przemyślana", ale rodzice, uczniowie i ich rodzice alarmują, że skala problemu jest ogromna.

Pierwszy etap rekrutacji do szkół ponadpodstawowych w wielu miastach już się zakończył. Dane z wolnymi miejscami w szkołach średnich wciąż spływają m.in. do kuratorium w Krakowie. Ile i czy w ogóle zostały tam wolne miejsca? W liceum nr 8 do wzięcia jest ich 25. Ale nie we wszystkich szkołach jest tak „luźno”, a wielu absolwentów nie dostało się od wybranej przez siebie szkoły.

Koleżanka nigdzie się nie dostała. Myślałam, że to pomyłka systemu, bo jak można NIGDZIE się nie dostać?

Pyta internautka na Twitterze

W takiej sytuacji jest wiele młodych osób. Z wstępnych szacunków wynika, że tylko w Krakowie do wybranych szkół nie dostało się około 2500 uczniów, w Gdańsku - 1215, a około 1000 w Rzeszowie.

ZOBACZ TEŻ: Rekrutacja uzupełniająca do liceum 2019 - co zrobić, jeśli nie dostałeś się do liceum?

"Może uczniowie, którzy nie dostali się do żadnej szkoły, mogą poszukać odpowiedniej za granicą" – takiej porady udzielił były już wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Andrzej Stanisławek w rozmowie z „Kurierem Lubelskim”. Kilka godzin później podał się do dymisji.

Zobacz także

Zalewska broni reformy oświaty

Przypomnijmy, że do kulminacji roczników doprowadziła reforma edukacji autorstwa rządu PiS. W efekcie do szkół średnich aplikowało ok. 370 tys. osób więcej niż w poprzednim roku.

Zobacz także

Choć reforma, która w roku szkolnym 2019/2020 przebiega równolegle dla absolwentów ośmioletniej szkoły podstawowej oraz absolwentów gimnazjum, od początku budziła kontrowersje, była szefowa MEN Anna Zalewska, jeszcze w 2016 roku zapewniała, że „reforma edukacji jest przemyślana, odpowiedzialna, w dodatku policzona”. Przekonywała przy tym, że "dzieci nie zauważą różnicy".

Z tych słów nigdy się nie wycofała. Jeszcze kilka miesięcy temu raz jeszcze podkreśliła je, stwierdzając pewnie na antenie TVN24, że „wszystkie jej reformy były udane”.

RadioZET.pl