Zamknij

Nowe fakty po zabójstwie Adamowicza. Wydano opinię ws. Stefana W.

06.10.2021 11:53

Biegli psychiatrzy badający Stefana W. - podejrzanego o zabójstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza - orzekli, że mężczyzna miał ograniczoną poczytalność. To oznacza, że będzie mógł stanąć przed sądem - poinformowała prokuratura. Do tragedii doszło w styczniu 2019 roku podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Gdańsk
fot. Wojciech Stróżyk/REPORTER

Stefan W., podejrzany o zabicie w 2018 roku ówczesnego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, może stanąć przed sądem - przekazała w rozmowie z Polską Agencją Prasową rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk. Poinformowała, że śledczy zakończyli analizę trzeciej opinii ekspertów w sprawie zdrowia psychicznego mężczyzny. 

Stefan W. może stanąć przed sądem. Jest nowa opinia biegłych

- Podejrzany miał ograniczoną poczytalność, co oznacza, że może odpowiadać przed sądem - powiedziała prok. Wawryniuk. Z odpowiedzialności karnej przed sądem zwolniłaby go jedynie opinia, w której biegli orzekliby, że miał zniesioną poczytalność w czasie popełniania zarzucanego mu czynu.

Gdańska prokuratura, która prowadzi śledztwo po zabójstwie Adamowicza, podjęła pod koniec ubiegłego roku decyzję o powołaniu trzeciego zespołu ekspertów. Wcześniej informowano, że dwa zespoły biegłych wydały w tej sprawie opinie, zawierające odmienną ocenę stanu poczytalności podejrzanego w chwili popełnienia zarzuconego mu zabójstwa.

Według śledczych "podjęte przez prokuratora czynności nie doprowadziły do wyjaśnienia i wyeliminowania sprzecznych wniosków". Z tego powodu prokuratura powołała trzeci zespół biegłych.

Paweł Adamowicz nie żyje. Zmarł po ataku w czasie finału WOŚP

13 stycznia 2019 r. 27-letni Stefan W. podczas gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wbiegł na scenę i zaatakował nożem Pawła Adamowicza. Na nagraniach pokazujących zdarzenie widać, jak napastnik przebiegł przez podest i zadał mu kilka ciosów nożem. Po zamachu mężczyzna podnosił w górę ręce w geście zwycięstwa. Zanim został zatrzymany chodził po scenie.

Adamowicz przeszedł w szpitalu pięciogodzinną operację, Zmarł 15 stycznia, nie odzyskując przytomności. Sekcja zwłok wykazała, że miał trzy głębokie rany – jedną w okolicy serca i dwie brzucha. Za zabójstwo Stefanowi W. grozi dożywocie.

RadioZET.pl/PAP