Zamknij

Najostrzejsze prawo aborcyjne w USA weszło w życie. Joe Biden nie kryje oburzenia

PAP
02.09.2021 12:33
Aborcja w Teksasie
fot. Joel Martinez/The Monitor via AP/East News

Teksas wprowadził najsurowsze prawo aborcyjne w całych Stanach Zjednoczonych. Aborcja w większości przypadków jest zakazana od 6 tygodnia ciąży. Nowe prawo skrytykował prezydent USA Joe Biden.

Aborcja od dekad budzi kontrowersje w USA, pomimo wyroku Sądu Najwyższego z 1973 r. Przez decyzję w sprawie Roe przeciw Wade, zalegalizował on aborcję w całym kraju i zakazał władzom stanowym wprowadzenia ograniczeń w wykonywaniu aborcji w pierwszym trymestrze ciąży.

Ten precedens naruszyły władze stanu Teksas. Z początkiem września weszła tam w życie ustawa, która delegalizuje  - z niewielkimi wyjątkami, m.in. zagrożenia życia matki - aborcje wykonywane po wykryciu bicia serca płodu, czyli na ogół ok. 6. tygodnia. Choć inne stany przyjmowały wcześniej podobne ustawy, wszystkie dotąd były blokowane przez sąd przed wejściem w życie.

Aborcyjne prawo zaostrzone w Teksasie. Biden broni kompromisu

Prezydent USA Joe Biden potępił w poniedziałek nowe prawo aborcyjne w Teksasie, zakazujące większości aborcji wykonywanych po 6. tygodniu ciąży. Jego zdaniem ustawa łamie konstytucyjne prawa Amerykanów i obowiązujący od dekad precedensowy wyrok w tej sprawie.

"To radykalne teksańskie prawo rażąco łamie konstytucyjne prawo ustanowione w ramach Roe przeciw Wade i podtrzymane jako precedens przez prawie pół stulecia" - napisał Biden w wydanym oświadczeniu.

Według Bidena teksańskie prawo "znacząco zmniejszy dostęp kobiet do potrzebnej opieki zdrowotnej", zwłaszcza dla mniejszości rasowych i najuboższych. Prezydent skrytykował również jako "oburzające" zapisy ustawy, które egzekwowanie prawa powierzają nie organom ścigania, ale obywatelom w drodze pozwów cywilnych.

"Wyznacza ono w zastępstwie prywatnych obywateli, by składali pozwy przeciwko komukolwiek, kto według nich pomógł innej osobie przeprowadzić aborcję, co może oznaczać członków rodziny, pracowników opieki zdrowotnej, pracowników biurowych klinik czy obce osoby" - czytamy w oświadczeniu Białego Domu.

Teksańskie prawo przewiduje wypłatę co najmniej 10 tys. dolarów - plus zwrot kosztów sądowych - dla składających udane pozwy przeciwko osobom pomagającym w dokonaniu aborcji. Taka konstrukcja prawa miała na celu uniknięcie zablokowania ustawy przez sądy. Mimo wniosków grup proaborcyjnych do miejscowych sądów, a także Sądu Najwyższego, o wstrzymanie obowiązywania prawa, żadna z instytucji nie podjęła decyzji w tej sprawie.

Dotychczasowe prawo dotyczące aborcji w USA opierało się na dwóch precedensowych wyrokach - w sprawach Roe przeciw Wade, a także Casey przeciw Planned Parenthood z 1992 r. Ten drugi wyrok zakazał ograniczeń aborcji przed osiągnięciem przez płód wieku pozwalającego na przeżycie, zwykle określanym ok. 20. tygodnia ciąży. Obydwie te decyzje mogą zostać zniesione przez Sąd Najwyższy w tym lub przyszłym roku, kiedy sąd rozpatrzy skargę przeciwko ustawie z Missisipi, zakazującej aborcji po 15. tygodniu ciąży.

RadioZET.pl/PAP - Oskar Górzyński