Zamknij

Duda i Morawiecki persona non grata w Białym Domu? Media donoszą o sankcjach USA wobec polskich władz!

Redakcja
06.03.2018 12:47
USA
fot. Wojtek Laski/East News

Andrzej Duda i Mateusz Morawiecki nie będą mile widziani w Białym Domu do czasu rozwiązania kryzysu związanego z ustawą o IPN — podaje Onet.pl. Dziennikarze portalu dotarli do dokumentów świadczących o tym, że amerykańskie władze nałożyły na nas nieformalne sankcje i ostrzegają, iż w przypadku braku zmian w ustawie pójdą jeszcze dalej.

W artykule Onetu możemy przeczytać, że Amerykanie są już nie tylko zaniepokojeni wprowadzeniem w życie nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, ale zaczynają już wyciągać wobec naszego kraju pierwsze konsekwencje dyplomatyczne.

Zakaz spotkań i groźba braku pieniędzy

Dziennikarze twierdzą, że dysponują dokumentami, wedle których prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki zostali nieformalnie uznani za persona non grata w Waszyngtonie i do czasu zażegnania kryzysu — a więc, zdaniem Amerykanów, przeprowadzenia zmian w prawie — Donald Trump oraz przedstawiciele jego administracji nie zamierzają gościć ich w Białym Domu ani w ogóle się z nimi spotykać. Z tego właśnie mógł wynikać m.in. fakt, iż podczas ceremonii otwarcia zimowych igrzysk w Pjongczangu nie doszło do spotkania Dudy z wiceprezydentem Mikiem Pence'em.

Rozlicz PIT i pomóż dzieciom z Fundacji Radia ZET. Ściągnij darmowy program

Jednocześnie, jak informuje serwis, władze za Oceanem grożą też Polsce rezygnacją z finansowania wspólnych przedsięwzięć, np. wojskowych, a także innymi „dramatycznymi konsekwencjami” w przypadku, jeśli na podstawie znowelizowanej ustawy polskie władze chciałyby ścigać obywateli USA. Może chodzić m.in. o groźbę wycofania niektórych brygad wojsk USA stacjonujących na terenie Polski.

Spotkanie z polskimi dyplomatami, mocne słowa współpracownika Tillersona

Według ustaleń Onetu notatka, którą dysponują dziennikarze portalu, dotyczy 20 lutego bieżącego roku. To dwa tygodnie po podpisaniu przez Dudę ustawy i 3 dni po niesławnej przemowie Morawieckiego, w której wspominał o „żydowskich sprawcach” w kontekście Holocaustu.

Zobacz także

Wówczas miało się odbyć spotkanie pracowników polskiej ambasady z trzema ważnymi przedstawicielami amerykańskiego rządu: Molly Montgomery (doradczyni Pence'a ds. Europy i Rosji), Thomasem K. Yazdegerdi (pracownik Departamentu Stanu zajmujący się kwestią Holocaustu) oraz Wessem Mitchellem (jeden z najbliższych współpracowników szefa dyplomacji USA Rexa Tillersona).

To właśnie Mitchell miał podczas rozmów posługiwać się najostrzejszą retoryką. W jego opinii zmiany w prawie wprowadzane przez rząd PiS są dla Amerykanów nie do przyjęcia. Miał on postawić polskim dyplomatom ultimatum w dwóch punktach — chodzi o wspomniany wyżej zakaz obustronnych spotkań na najwyższym szczeblu oraz cofnięcie subwencji dla wspólnych projektów. Miał również wspomnieć o narastających w Kongresie i Senacie antypolskich nastrojach.

RadioZET.pl/Onet.pl/MP