`

Drastyczne skutki wysokiej inflacji. Czeka nas „pot, krew i łzy”

2 min. czytania
13.07.2022 11:13
Obserwuj nas na Google

- Gdybym był uczciwym politykiem, z powodu wysokiej inflacji mógłbym obiecać Polakom tylko pot, krew i łzy – stwierdził profesor Witold Orłowski, główny doradca ekonomiczny PwC.

Witold Orłowski
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER/East News

Inflacja systematycznie bije kolejne rekordy. Prognozy tempa wzrostu cen są ustawicznie zwiększane: z najnowszego raportu NBP wynika, że inflacja sięgnie w 2022 roku 18,8 procent. Wcześniej premier Morawiecki wyraził nadzieję, że wzrosty cen nie przekroczą 20 procent rok do roku.

Politycy starają się przekonywać, że skutecznie walczą z inflacją, a wzrosty cen generowane są przez czynniki zewnętrzne, przede wszystkim przez działania Rosji. Witold Orłowski w „Debacie Dnia” na antenie Polsat News stwierdził, że to nie do końca prawda, a ekonomiści ostrzegali premiera o konieczności wzmocnienia finansów na długo przed pandemią. Ich głos został zignorowany, co wszyscy Polacy odczują boleśnie w najbliższej przyszłości.

Polska nieprzygotowana na wysoką inflację. „Przehulaliśmy dobre czasy”

Według profesora Witolda Orłowskego rząd przegapił możliwość przygotowania się na kryzys, za co drogo zapłacą wszyscy obywatele. Ekonomista zapytany o to, co mogą obiecać politycy Polakom w związku z coraz wyższą inflacją nie miał dobrych wiadomości.

- Pot, krew i łzy. Gdybym był uczciwym politykiem. To znaczy, po pierwsze nie wiem, czy istnieją uczciwi politycy – stwierdził krótko Orłowski na antenie Polsat News.

- Poza tym wszystkim, co się złego dzieje na świecie, nie ma wątpliwości, trzeba powiedzieć jedno. Jesteśmy źle przygotowani na te czasy. Nie ukrywam, że należałem do tych ekonomistów, którzy od lat ostrzegali, że dobre czas należy wykorzystywać na wzmocnienie – stwierdził Orłowski. Przypomniał przy tym, że razem z grupą ekonomistów cztery lata temu wysłał list do premiera, w którym wskazał, że należy wzmocnić finanse, gdyż „jeśli przyjdą gorsze czasy, to możemy się znaleźć w bardzo złej sytuacji”.

Redakcja poleca

- Pan premier bardzo miło odpowiedział. Na konferencji prasowej nazwał nas „kochanymi ekonomistami”, powiedział że on rozumie nasze obawy, ale są absolutnie błędne, nie widzimy słonia w pokoju, dosłownie tak powiedział, sytuacja jest znakomita i nic nam nie może zagrozić. Więc niestety. Przehulaliśmy dobre czasy. Nie mówię, że Polska została doprowadzona do bankructwa. Ale rezerwy, które można było zgromadzić, to niestety dobre czasy do tego nie zostały wykorzystane - podkreślił ekonomista.

Orłowski dodał, że o zabezpieczeniu się na wypadek pogorszenia koniunktory lub sytuacji międzynarodowej trzeba było myśleć jeszcze przed pandemią. Polska tego nie zrobiła, co oznacza, że nie ma środków do ograniczenia skutków kryzysu.

RadioZET.pl/Polsat News

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET