`

„Drożyzna dopiero przed nami”. W sklepach nie widać dezinflacji

2 min. czytania
27.04.2023 11:03
Obserwuj nas na Google

Inflacja nieco wyhamowała, ale to nie oznacza, że będzie już tylko taniej. Ceny nadal będą rosły, ale nieco wolniej. W marcu w sklepach odnotowano podwyżki rzędu prawie 24 proc. rok do roku, co oznacza, że ceny w sklepach rosną szybciej niż inflacja.

Drożyna dopiero przed nami
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER/East News

Inflacja w marcu wyniosła oficjalnie 16,1 proc. Dezinflacji nie widać jednak w sklepach, gdzie wzrost cen przyśpieszył. Eksperci pytani przez MondayNews.pl porównali wzrosty cen zakupów w marcu i w lutym. Podwyżki wyniosły bowiem odpowiednio: 23,7 proc. i 20,8 proc. – W poprzednich miesiącach liczyłem na rychłe uspokojenie dynamiki wzrostu cen w sklepach, a ona znów zanotowała wzrost. Nieco odsuwa to perspektywę obniżenia rocznej stopy wzrostu cen -  skomentował ekonomista Marcin Luziński z Santander Bank Polska.

Szczyt sklepowej inflacji przed nam?

Dr Tomasz Kopyściański z Uniwersytetu WSB Merito wyjaśnił, dlaczego ogólny wzrost cen wyhamował, a w sklepach znów przyspieszył. Wskazał na wyższe koszty funkcjonowania placówek handlowych. W celu utrzymania rentowności sklepy przenoszą je równomiernie na wszystkie produkty, bez względu na to, jak kształtują się ich jednostkowe ceny hurtowe.

Zdaniem eksperta z Santander Bank Polska, presja na wzrost cen będzie z czasem malała. Jednak oczywiście nie będzie to dotyczyło wszystkich grup artykułów, bo np. dynamika wzrostu cen warzyw i owoców nadal może piąć się w górę. Wyhamowanie podwyżek może nastąpić w przypadku pojedynczych produktów, takich jak np. tłuszcze i oleje.

Redakcja poleca

– Trudno wskazać jeden konkretny punkt w czasie przypadający na szczyt drożyzny, bo jedne ceny właśnie zaczęły dynamicznie rosnąć, a inne już od jakiegoś czasu spadają. Wydaje mi się, że wzrostowe tendencje cenowe nieco złagodniały, ale nadal pozostają mocne. Myślę też, że gdyby do grudnia tego roku dynamika podwyżek w sklepach spadła do 10 proc. w relacji rocznej, to byłaby to dobra wiadomość – stwierdził Luziński.

Dezinflacja oznacza, że ceny nadal rosną, lecz w wolniejszym tempie. Zjawisko to zobrazował dr Sławimir Dudek w podcaście „Biznes. Między Wierszami”. Ekspert podał przykład oleju, który w 2020 roku kosztował 5 zł, rok później 10 zł, zaś w 2022 roku jego cena wzrosła do 15 zł.  „Inflacja oleju” w 2021 roku wyniosła zatem 100 proc., zaś rok później 50 proc. Mamy zatem do czynienia z „dezinflacją oleju”, a tymczasem cena oleju wzrosła łącznie trzykrotnie.

Oglądaj

- Cieszymy się, że inflacja oleju spadła, ale olej zdrożał o kolejne, te same 5 złotych. W magii tej statystyki zapomnieliśmy o tym, że olej podrożał trzykrotnie. Nie cieszmy się z dezinflacji, bo łącznie wydatki polskich rodzin i tak rosną – wyjaśnił dr Sławomir Dudek.

RadioZET.pl/MondayNews.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET