Polacy chcą recyklomatów jak w Szwecji. „Rewolucji na wielką skalę nie będzie”
Kiedy wszedł system kaucyjny w Polsce, pojawiła się krytyka, że dominują małe recyklomaty zamiast przyjmujących opakowania masowo, jak w Szwecji. Wielu konsumentów na takie automaty czeka z niecierpliwością. Czy rzeczywiście nadejdzie u nas recyklomaowa rewolucja? – Porównujemy kraj, który ma około tysiąca punktów zbiórki, podczas gdy w Polsce docelowo ma ich być nawet 40 tys. Konsumenci w ogóle nie patrzą na realia – mówi portalowi RadioZET.pl Przemysław Stęślik, managing director RVM Systems Polska.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są różnice między systemami kaucyjnymi Polski i Szwecji.
- Dlaczego Polska potrzebuje czasu na rozwój automatów multi-feed.
- Co wpływa na decyzję sklepów o wprowadzeniu dużych recyklomatów.
- Kiedy można spodziewać się wzrostu liczby automatów multi-feed w Polsce.
Polacy chcą recyklomatów jak w Szwecji
Szwecja od lat uchodzi za jeden z europejskich wzorów w zakresie systemu kaucyjnego. Tamtejsze rozwiązania są rozwijane od ponad 40 lat i należą do najskuteczniejszych na świecie pod względem poziomu zwrotu opakowań. Nic dziwnego, że kiedy system kaucyjny został wprowadzony w Polsce, bardzo szybko pojawiły się pytania o to, dlaczego u nas, zamiast od razu wprowadzać rozwiązania z wysokiego C, pojawiają się małe recyklomaty wspierane manualną zbiórką. Na pytanie o to, czy możemy liczyć na rewolucję w tym zakresie, Przemysław Stęślik, managing director firmy RVM Systems Polska, zajmującej się dostarczaniem rozwiązań z zakresu zbiórki opakowań zwrotnych, odpowiada wprost: na pewno nie w takiej skali, jak wiele osób by chciało.
Ekspert zauważa, że składa się na to szereg aspektów, z których konsumenci często nie zdają sobie sprawy. To zarówno przestrzeń wokół sklepów, tych większych, jak i mniejszych, ale też samo funkcjonowanie handlu, nie wspominając już o rynkowych doświadczeniach. Brak recyklomatów multi-feed nie jest więc jedynie kwestią wydatku, czy braku chęci ze strony sieci handlowych, by je wprowadzać.
– Mówiąc o Szwecji, porównujemy kraj, który ma około tysiąca punktów zbiórki, podczas gdy u nas ma ich być docelowo 35-40 tys. Skala jest nieporównywalna. Rozmiar placówek handlowych jest nieporównywalny, a maszyny tego typu zajmują bardzo dużo przestrzeni. I takie maszyny rozwijają się intensywnie w krajach takich jak Szwecja, gdzie punkty zbiórki przy ogromnych hipermarketach są większe niż u nas same placówki handlowe. Nikt o tym nie mówi, ale te maszyny zajmuje tyle co kilka maszyn wolnostojących. W przeciętej Biedronce nie ma miejsca na coś takiego – ocenia ekspert.
Nie oznacza to jednak, że tych rozwiązań w Polsce jeszcze nie ma. – Mamy kilka sklepów Carefour, gdzie sprzęt jest zainstalowany na zewnątrz, specjalnie zbudowanym do tego budynku, który jest zewnętrznym punktem zbiórki i obsługuje zwroty całymi workami. Tak samo nasza konkurencja ma taki punkt w Selgrosie. No i proszę zobaczyć: to jest przy punktach, które są dużymi placówkami handlowymi i w ogóle zrobiły to na zewnątrz w specjalnej zabudowie. Nakład inwestycyjny jest zupełnie inny, jest kilkukrotnie większy i wymaga też powierzchni, którą trzeba mieć – podsumowuje Stęślik.
– Pierwszym celem jest zapewnienie klientowi możliwości zwrotu jako takiego. Jakbyśmy tylko postawili na multi-feedy, to by się okazało, że powstałoby kilka punktów w Warszawie i trzeba byłoby jeździć jak do PRZOK. No to chyba też nie o to chodzi – mówi ekspert RVM Systems.
Nie chodzi tylko o szybkość zwracania opakowań
Espert wskazuje, że rozwój systemu kaucyjnego powinien być naturalny i nie da się pominąć pewnych etapów. Początek funkcjonowania systemu dla jego podmiotów wiąże się z bardzo dużymi inwestycjami. Z kolei dla konsumentów jest to okres edukacji w zakresie zwrotu opakowań. – Jeżeli od początku postawilibyśmy na takie maszyny, nie nauczymy nawyków, czyli jak to opakowanie powinno wyglądać, że powinno być puste. Maszyna z wrzutem pojedynczym dobrze edukuje klienta, na co ma zwrócić uwagę. To jest „efekt uboczny” ego etapu – zauważa przedstawiciel RVM Systems Polska. Podobnie wiedzy i doświadczeń potrzebują też pracownicy sklepów.
– To jest jako ewolucja, czyli robimy coraz wydajniejsze punkty zbiórki w momencie, kiedy system dojrzewa, system też nasyca się urządzeniami podstawowymi. Te pierwsze inwestycje zarówno w nawyki, w obsługę tego po stronie sieci, zaczynają się zwracać. Podmioty muszą te inwestycje rozłożyć czasie, bo to nie tylko inwestycja w urządzenie, ale też w cały proces, który za tym idzie, łącznie z obsługą przez pracowników – przekonuje nasz rozmówca.
Kwestią, której konsument nie bierze pod uwagę, jest to, że maszyny multi-feed tylko z pozoru są tak proste i bezobsługowe. Do tego dochodzi wrzucanie śmieci. – Takie urządzenia wymagają większego zaangażowania ze strony obsługi sklepu, bo to, że tam możemy zasypać wszystko i wsypać opakowania jest cudowne z punktu widzenia konsumenta jednak to właśnie on z tego samego powodu bardzo często razem z butelkami przynosi śmieci. To się zdarza niezależnie od rynku, bo pierwsze takie instalacje mieliśmy w Norwegii i Szwecji i podstawowym problemem były właśnie śmieci, które przyniósł konsument i je wysypał – dodaje Stęślik.
Jeśli śmieci trafią na taśmę, może to doprowadzić do zablokowania bądź nawet uszkodzenia automatu. – W związku z tym urządzenie, choć dla konsumenta jest bardzo wygodne, obsłudze sklepu może nastręczać więcej obowiązków i może wymagać częstszego doglądania – wylicza ekspert. – To bardzo pięknie wygląda przede wszystkim w opowieściach – podsumowuje.
Przemysław Stęślik wskazuje też, że większość konsumentów, nawet jeśli widzi w multi-feedach ułatwienie, i tak zwykle wybierze automat najbliżej domu. A istotne jest tez to, że gospodarstwa domowe mają różne metody zbierania odpadów. Niektórzy po prostu wolą oddawać mniej, a częściej. – Zaraz się okaże, że ten punkt jest dalej od ich domu i który wybiorą? Każdy konsument wybierze punkt najbliżej domu. Nie chce do niego jeździć, chyba że ma dużo powierzchni na przykład w garażu, bo mieszka w domu i ma gdzie zbierać opakowania w dużej ilości. Mamy dwa typy konsumentów, to też trzeba pamiętać.
Kiedy Polacy doczekają się automatów multi-feed?
Niezależnie od tego, że automaty do zbiorczego zwrotu opakowań wymagają znacznie większej przestrzeni, a także zaangażowania za strony pracowników sklepów, z czasem, w miarę dojrzewania systemu kaucyjnego, też będą się coraz częściej pojawiać. Kiedy to może nastąpić w sposób wyraźnie zauważalny dla konsumentów? Przemysław Stęślik wskazuje, że chodzi nawet o pięć lat.
– Myślę, że liderzy rynkowi, którzy już dzisiaj są przygotowani powierzchniowo pod dużą zbiórkę typu Lidl, Kaufland, sieci typu Carrefour czy Auchan, które mają duże placówki, w momencie, kiedy urządzenia nabyte w pierwszym etapie się zamortyzują i będą wymagały wymiany, w następnym kroku postawią właśnie na tego typu maszyny. Pytanie jak szybko będą chcieli wymieniać maszyny lub rozbudowywać punkty zbiórki. Nie zakładałbym, że to będzie szybciej niż pięć lat.
Z drugiej strony, wskazuje nasz rozmówca, na ten technologiczny skok, jakiego chciałoby wielu konsumentów zwracających opakowania, musi przyjść odpowiednia pora. – Na razie to my nie mamy pokrycia i możliwości oddania opakowań w małych miejscowościach, a już chcemy multi-feedowej rewolucji. Pierwszym krokiem było wdrożenie systemu kaucyjnego, drugim zrobienie go powszechnie dostępnego i ten etap, żeby był powszechnie dostępny, jeszcze się nie zakończył. My chcemy mieć wszystko na już, a to jest proces inwestycyjny, edukacyjny i nawykowy – podsumowuje Przemysław Stęślik.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET