`

Nawet 15 proc. księży w Polsce może mieć dzieci. Kto płaci za ich utrzymanie?

2 min. czytania
21.11.2024 13:56
Obserwuj nas na Google

Według badań przeprowadzonych kilka lat temu przez socjologa prof. Józefa Baniaka (UAM Poznań), aż 60 proc. polskich księży żyje z kobietami. Owocem zakazanej miłości nierzadko są dzieci, których może być w Polsce nawet kilka tysięcy. Kto je utrzymuje? Ta kwestia budzi kontrowersje. Nic dziwnego, bo trudno zignorować hipokryzję na taką skalę.

Kto płaci alimenty na dziecko księdza?
fot. EastNews/Damian Klamka

Ilu polskich księży ma dzieci? Ciężko policzyć

Fakt, że wielu polskich księży ma dzieci, nie jest tajemnicą. Wspomniany prof. Józef Baniak mówił o 15 proc. duchownych, którzy zostali ojcami. Jak podkreślono w jednym z programów UWAGA TVN, dzieci księży może być nawet 3000. Takie liczby wymienia Vincent Doyle, psychoterapeuta z Irlandii, który od lat wspiera dzieci księży i sam również jest dzieckiem duchownego. Do programu wsparcia, który prowadzi w internecie, dołączyło już 50 tys. zarejestrowanych użytkowników

“Z moich szacunków wynika, że jest przynajmniej trzy tysiące dzieci polskich duchownych. Żyją w środowisku, które je tłamsi, ucisza i nimi manipuluje” – podkreśla.

To dzieci, które ze swoimi ojcami spotykają się w tajemnicy i nigdy nie powiedzą słowa “tata” w miejscu publicznym.

“My, dzieci księży, jesteśmy zepchnięci w cień. I to najgorzej nam robi. Odbieramy to tak, że jesteśmy „hańbą”. Kościół przełożył na nas dźwiganie tej tajemnicy. A to za dużo dla jednego człowieka, za dużo dla dziecka” – mówi Marta Glanc, w rozmowie z TVN.

Kobieta po wielu latach milczenia opowiedziała swoją historię w autobiograficznej książce “Córka księdza”. Jak wyjaśniała, żeby uniknąć skandalu obyczajowego, odwiedzając swojego ojca, udawała koleżankę kuzynki. Ale trauma, z jaką zmagają się dzieci duchownych, to niejedyny problem.

Kto płaci na utrzymanie dzieci księży? Diecezje mają specjalne fundusze

Uznanie dziecka przez księdza może prowadzić do poważnych problemów duchownego: w ten sposób naruszy zasady i prawa obowiązujące w Kościele Katolickim. Najwygodniejsze rozwiązanie, to wyrzeczenie się dziecka i pozostanie w instytucji.

Obowiązek alimentacyjny spoczywa jednak na ojcu, bez względu na to, jaki zawód wykonuje. I w świetle prawa ksiądz to też zawód. Kto zatem płaci alimenty? Choć oficjalnie przyznanie się do nieślubnego dziecka powinno skutkować wydaleniem z Kościoła, wiele zależy od przełożonego.

Teoretycznie ksiądz sam odpowiada za swoje finanse, nie każdy jednak ma możliwość dodatkowego zarobku, a pieniądze, które księża otrzymują za swoją posługę, mieszczą się w przedziale od 2 do 3,5 tys. zł brutto miesięczne. W wielu przypadkach to nie wystarcza, by utrzymać rodzinę. Kościół znalazł nieoficjalne rozwiązanie: w każdej polskiej diecezji działa fundusz alimentacyjny. To z niego opłacane są alimenty.

O kościelnym funduszu alimentacyjnym wspominał w mediach ksiądz Łukasz, którego 9-letnia córka dla dobra wizerunku Kościoła jest potajemnie wychowywana w parafii (diecezja zamojsko-lubaczowska). Jego historia została nagłośniona w 2018 roku. Ksiądz od początku zaznaczał, że nie jest jedyny, bo jego “koledzy” mają podobne problemy. O funduszu alimentacyjnym mają wiedzieć wyłącnzie księża.

“Robi się to, aby afery obyczajowe nie szkodziły wizerunkowi kościoła, oraz aby ukryć zjawisko powszechnego naruszenia reguły celibatu. Jednocześnie księża-ojcowie są poddawani straszliwej presji, by pozostali w stanie duchownym i zrezygnowali z ojcostwa. To ze względu na kryzys powołań w naszym kościele” – mówi w wywiadzie z WP.

Źródło: Radio ZET/uwaga.tvn/bezprawnik.pl/newsweek.pl/martaabramowicz.pl/wp.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET