Orlen zdecydował ws. paliw. Najtańsze od ponad dwóch tygodni

4 min. czytania
30.09.2026 13:06
Obserwuj nas na Google

Orlen obniżył hurtowe ceny paliw. Nowy cennik przyniósł kolejną obniżkę zarówno benzyny, jak i diesla, a w przypadku benzyny różnica względem ostatniego szczytu sięga już 34 groszy na litrze.

stacja Orlen
fot. Artur Szczepanski/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak zmieniły się hurtowe ceny benzyny i diesla w Orlenie.
  • Dlaczego spadki cen w hurcie nie od razu przekładają się na tańsze paliwa na stacjach.
  • Czy stacje paliw są przygotowane na cenę przekraczającą 10 zł za litr.
  • Jak Polska, Niemcy i Czechy próbują ograniczać skutki wysokich cen paliw.

Orlen obniżył ceny paliw w hurcie

Orlen ponownie obniżył hurtowe ceny paliw w sprzedaży hurtowej. W najnowszym cenniku benzyna Eurosuper 95 kosztuje 6141 zł za metr sześcienny netto, a olej napędowy Ekodiesel – 7255 zł za metr sześcienny netto. Oznacza to, że po uwzględnieniu VAT cena samego paliwa w hurcie wynosi odpowiednio około 7,55 zł i 8,92 zł za litr. To spora zmiana po wcześniejszych wzrostach. Benzyna jest obecnie o 34 grosze na litrze tańsza niż w momencie tegorocznego maksimum. Spada również hurtowa cena diesla. Najnowsze ruchy Orlenu oznaczają, że ceny obu paliw są obecnie najniższe od ponad dwóch tygodni.

Redakcja poleca

Niestety obniżki w tej skali nie od razu widoczne są na pylonach. Cena detaliczna zależy nie tylko od cennika rafinerii, ale również od marży stacji, kosztów prowadzenia działalności oraz podatków i opłat. Zmiany w hurcie mogą więc z pewnym opóźnieniem przełożyć się na ceny płacone przez kierowców – o ile inne warunki, mające wpływ na ceny, nie ulegną negatywnym zmianom.

Paliwo po 10 zł? Stacje są już na to przygotowane

Jednocześnie na rynku wciąż obecny jest scenariusz, w którym ceny paliw mogą dojść do poziomu 10 zł za litr. W rozmowie z portalem Money.pl prezes Unimotu Adam Sikorski wskazał, że większość stacji jest już na to gotowa. Jeszcze kilka lat temu taka cena byłaby kłopotliwa bo pylony na stacjach mają zazwyczaj trzy miejsca na cyfry i mogą pokazać maksymalnie 9,99 zł. Przy cenie 10,01 zł czwarta cyfra po prostu nie zmieściłaby się na wyświetlaczu.

Redakcja poleca

Okazuje się jednak, że wiele stacji na taką sytuację przygotowywało się już kilka lat temu. Na przykład Orlen zaczął systematycznie wdrażać wyświetlacze o większych możliwościach technicznych już w 2022 roku. Wtedy również pojawiły się obawy, że ceny paliw mogą zbliżyć się do granicy 10 zł za litr. Koncern tłumaczył, że wymiana dotyczy części stacji. Jak wskazuje portal Petrolnet.pl na pylonach z dodatkowym miejscem wystarczy dołożyć wyświetlacz i zaktualizować sterownik. Koszt takiej modyfikacji może wynosić około 1000 zł. Wymiana całego pylona to już znacznie większy wydatek, sięgający nawet 30-40 tys. zł.

Rząd szuka pieniędzy na kolejną odsłonę CPN

Przy okazji wzrostów cen cały czas pojawiają się pytania o kolejną odsłonę rządowego wsparcia dla kierowców. Rząd ponownie przyjął projekt podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, który miałby pozwolić pozyskać środki na obniżenie cen na stacjach. Danina ma objąć nadzwyczajne zyski osiągnięte od marca do grudnia 2026 roku, a jej stawka ma wynieść 60 proc. nadwyżki ponad określony poziom. Rząd szacuje wpływy z tego tytułu na około 4 mld zł. Teraz ustawa czeka na podpis prezydenta, ale choć decyzji jeszcze nie ma, już teraz wiele wskazuje na to, że Karol Nawrocki podpisu nie złoży. Gabinet prezydenta wskazywał, że nowa wersja ustawy jest bardzo zbliżona do poprzedniej, a jednocześnie prezydent zaprezentował własny pomysł i projekt przepisów, które mają dać środki na tańsze paliwo.

Redakcja poleca

Prezydencki projekt „Paliwo Kosztuje Normalnie” trafił już do Sejmu. Zakłada m.in. możliwość czasowego ograniczenia marż rafineryjnych, importowych i sprzedażowych oraz rozwiązania podatkowe mające obniżyć ceny paliw na stacjach. Zdaniem prof. Jacka Tomkiewicza z Rady Fiskalnej przewidziane w niej mechanizmy mogą być niebezpieczne.

Sąsiedzi też szukają sposobu na tańsze paliwo

Z wysokimi cenami paliw próbują radzić sobie także inne kraje. Niemcy od 1 października ponownie obniżają podatek energetyczny od benzyny i diesla. Przez trzy miesiące stawka będzie niższa o 14,04 eurocenta na litrze, co razem z efektem VAT daje około 17 eurocentów potencjalnej ulgi przy tankowaniu. Niemiecki rząd przeznaczy na rozwiązanie około 2,5 mld euro.

Czesi poszli inną drogą. Od 1 października do końca miesiąca ponownie wprowadzają regulację cen paliw, która ogranicza marżę detaliczną do 2,50 korony czeskiej na litrze. Jednocześnie obniżona zostanie akcyza na olej napędowy. Po uwzględnieniu VAT oznacza to obniżkę obciążeń o około 2,35 korony, czyli mniej więcej 40 groszy na litrze diesla. Czeski rząd szuka jednak pieniędzy na te działania również w sektorze paliwowym. Przyjął projekt nadzwyczajnego podatku dla rafinerii, czyli windfall tax, który ma obowiązywać w latach 2026-2027 i wynosić 50 proc. wzrostu marży rafineryjnej brutto w porównaniu z 2025 rokiem. Według czeskiego resortu finansów w 2026 roku podatek ma przynieść około 5,5 mld koron. Danina dotyczyłaby w praktyce wyłącznie Orlenu, który jest jedynym operatorem czeskich rafinerii. Orlen Unipetrol kwestionuje konstytucyjność nowego podatku i ostrzega, że dodatkowe obciążenie może ograniczyć pieniądze przeznaczane na inwestycje, modernizację rafinerii oraz poprawę bezpieczeństwa.

Źródło: Radio ZET/ORLEN/Ministerstwo Finansów/Petrolnet.pl/natemat.pl/zpravy.tiscali.cz

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET