Oto branża odporna na kryzys. „Polacy nie chcą odmawiać sobie przyjemności”
Galopująca inflacja uderzyła zarówno w konsumentów, jak i przedsiębiorców. Tych pierwszych nie stać już na niektóre dotąd nabywane dobra i usługi, a ci drudzy zastanawiają się, jak odbudować popyt, by nie zbankrutować. Jednym z sektorów, który wydaje się odporny na kryzys, jest branża beauty.
Inflacja w listopadzie nieco wyhamowała i wyniosła 17,4 proc. Rosnące ceny i koszty prowadzenia biznesu zmuszają przedsiębiorców do podnoszenia spadek, przez co zwykle popyt spada, co przybliża ich wizji bankructwa. Mimo długów o stabilność nie martwi się branża beauty – wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy BIK. Sektor ten jako jeden z niewielu, zdaje się nie odczuwać kryzysu gospodarczego.
„U kosmetyczki nie oszczędzamy”
W dobie kryzysu Polacy zaciskają pasa: planują skromniejsze święta, deklarują wydać mniej pieniędzy na prezenty czy rezygnują z licznych rozrywek. Jak jednak wskazali eksperci, nasze zachowania konsumenckie nie zaszkodziły branży beauty, gdyż wciąż chętnie korzystamy z usług fryzjerów czy kosmetyczek. „Z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy BIK wynika, że sytuacja fryzjerów i kosmetyczek – na tle innych profesji – jest stabilna. Zaległe zadłużenie tych biznesów w październiku 2022 r. wyniosło 109 mln zł. To wzrost o zaledwie 7,5 proc. względem analogicznego okresu w roku ubiegłym” – czytamy w raporcie.
Prezes BIG InfoMonitor, Sławomir Grzelczak skomentował, że przedsiębiorcy z innych branż odnotowali znacznie większy wzrost zadłużenia. Przykłady? Restauratorzy ze wzrostem długu o 9 proc., branża transportowa ze wzrostem rzędy 14 proc., rozrywka, sport i rekreacja z długiem większym nawet o 45 proc. rok do roku. - Skala przyrostu przedawnionego zadłużenia jak w soczewce pokazuje nie tylko to, które branże mierzą się z największą presją kosztową, ale także to, na czym Polacy chcą oszczędzać, a gdzie wydatków nie ograniczają– powiedział ekspert.
Autorzy raportu dodali, że Polacy nie oszczędzają bezwzględnie na wszystkim. „Są bowiem obszary, które – na tę chwilę – zdają się pozostawać bez zmian, a wśród nich są właśnie zabiegi pielęgnacyjne” – czytamy. W raporcie powołano się także na badania, z którego wynika, że na usługi kosmetyczne wydajemy więcej niż np. na kulturę, rozrywkę, siłownię, wyjazdy czy restauracje.
Co. 3 respondent (33 proc.) wydaje na fryzjera i kosmetyczkę tyle samo, a aż 17 proc. pytanych zdecydowało się przeznaczać na ten cel więcej (wzrost o 7 pkt. proc.). Tylko 26 proc. podjęło decyzję, by wydatki na poprawę wyglądu tymczasowo ograniczyć. Zdaniem eksperta Polacy nie odmawiają sobie drobnych przyjemności, nawet w sytuacji, kiedy te kosztują coraz więcej. GUS wskazał, że barberzy, fryzjerzy i kosmetyczki podnieśli ceny średnio o prawie 16 proc. w skali roku.
– Z całą pewnością możemy stwierdzić, że mamy w Polsce do czynienia z tzw. efektem szminki, czyli mechanizmem polegającym na zmianie preferencji konsumentów. Widocznie zmniejsza się konsumpcja dóbr luksusowych o dużej wartości przy jednoczesnym wzroście konsumpcji tych relatywnie tańszych luksusowych produktów i usług. Jeżeli nie stać mnie na drogą wycieczkę to swój status podkreślę, chociażby wizytą weekendową w SPA. (…) Jest szansa, że branża beauty, mimo rynkowych zawirowań, może odetchnąć z ulgą i w miarę optymistycznie patrzeć w najbliższą przyszłość – podsumował prof. Waldemar Rogowski, Główny Analityk BIG InfoMonitor (Grupy BIK).
RadioZET.pl/BIG InfoMonitor
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET