Paliwo w Polsce przyciąga kierowców z zagranicy. Stacje czeka szturm?
Polska ponownie obniżyła ceny paliw, a efekt jest widoczny nie tylko na krajowych stacjach. Tak tanie tankowanie zaczyna przyciągać uwagę kierowców z sąsiednich państw, podczas gdy eksperci ostrzegają przed możliwym wzrostem popytu.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak pakiet CPN wpłynął na ceny paliw w Polsce i dlaczego przyciąga kierowców z Czech i Niemiec.
- Jak długo w 2026 roku obowiązują kolejne odsłony pakietu CPN.
- Jakie rozwiązania obniżające ceny paliw wprowadziły Czechy i Niemcy.
- Dlaczego Komisja Europejska bada polską obniżkę VAT na paliwa.
Polskie paliwo najtańsze w Europie. Będzie szturm sąsiadów na stacje?
Sytuacja na światowych rynkach paliwowych w związku z zamknięciem Cieśniny Ormuz i wojną na Bliskim Wschodzie jest bardzo napięta i nic nie wskazuje na to, by konflikt miał szybko się zakończyć. (Co ciekawe najnowsza ankieta IBRIS pokazuje, kogo Polki i Polacy jednoznacznie obwiniają za wysokie ceny na stacjach – przyp. red.) W sytuacji zwyżkujących cen polski rząd po raz trzeci zdecydował o wprowadzeniu działań osłonowych. Pakiet CPN uruchomiono 1 października i ma on trwać do końca roku. Warunkiem wsparcia państwa było podpisanie przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawy wprowadzającej podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. To z niego ma iść – jak szacuje rząd – około 4 mld zł, które pójdą bezpośrednio na finansowanie pakietu.
Wprowadzenie CPN skutkowało natychmiastowym spadkiem cen paliw na stacjach o około 1-1,30 za litr, a działania zostały dostrzeżone także za granicą. Jak wskazuje portal wnp.pl, Polska, poza Maltą, która jako państwo wyspiarskie ma specyficzny rynek – ma najtańsze paliwo w całej Unii Europejskiej. Eksperci przekonują, że jest to siła napędowa turystyki paliwowej, która może doprowadzić do zmniejszenia zasobów dla polskich kierowców.
– Każda ingerencja w podatki sprawia, że na któryś rynkach pojawiają się towary w atrakcyjnych cenach. W tym przypadku oznacza to, że po prostu zatankować w Polsce opłaca się Czechom i Niemcom z odleglejszych regionów – przekazała w rozmowie z portalem Urszula Cieślak z BM Reflex.
Eksperci w rozmowie z wnp.pl zwracają uwagę, że mowa o zwiększeniu popytu nawet o 15 proc. Czy może przez to zabraknąć paliwa nad Wisłą? Orlen przekonuje, że nie spodziewa się szturmu Niemców czy Czechów na stacje, ale sytuację na bieżąco monitoruje. W komunikacie dla wnp.pl zapewnia, że przy poprzednich obniżkach zainteresowanie sąsiadów naszym paliwem w przygranicznych miejscowościach nie odbiegało zbyt od dynamiki dalej od granicy.
Co ważne jednak, zarówno Czesi jak i Niemcy wprowadzili u siebie programy obniżające ceny paliw. W Czechach od 1 października do końca miesiąca obniżono akcyzę na olej napędowy do unijnego minimum, co daje kierowcom około 2,35 korony czeskiej oszczędności na litrze wraz z VAT. Jednocześnie rząd przywrócił czasową regulację cen paliw. Ustalane są maksymalne ceny benzyny i diesla, a marża stacji przy sprzedaży paliw standardowych została ograniczona do 2,50 korony na litr.
Niemcy postawiły natomiast na czasową obniżkę podatku energetycznego. Od 1 października do końca 2026 roku podatek na benzynę i diesla jest niższy o 14,04 eurocenta na litrze. Po uwzględnieniu niższego VAT daje to około 17 eurocentów brutto mniej na litrze. Niemiecki rząd przeznaczy na tę formę ulgi około 2,5 mld euro.
Komisja Europejska bada polską obniżkę
Polska zastosowała inne rozwiązanie niż nasi zachodni i południowi sąsiedzi. W ramach pakietu paliwowego obniżono u nas stawkę VAT na benzynę i olej napędowy z 23 do 8 proc., co wzbudziło czujność Komisji Europejskiej. Organ bada sprawę, zwracając uwagę, że obniżanie VAT-u na paliwa kopalne nie znajduje oparcia w unijnym prawie. Unia kiwała nam palcem już w marcu, po pierwszej odsłonie CPN. Wtedy Polska tłumaczyła się przejściowym charakterem rozwiązań. Teraz wiadomo już, że łącznie pakiet CPN w 2026 roku obowiązywać będzie przez niemal 6,5 miesiąca.
Znaczne obniżki cen paliw w Polsce nie podobają się sąsiadom także z innego powodu. Zdaniem Czechów prowadzi to do obniżenia konkurencyjności tamtejszych stacji, ulokowanych przy granicy. Co więcej, windfall tax, który dotknie m.in. Orlen, wpłynie także na sytuację czeskiej spółki Orlenu, więc – martwią się Czesi – i im przyjdzie za polskie obniżki zapłacić.
Źródło: Radio ZET/wnp.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET