Z tego artykułu dowiesz się:
- Co doprowadziło firmę do obecnej sytuacji.
- Dlaczego właściciele zdecydowali się na protest.
- Jakie mogą być konsekwencje problemów chłodni dla lokalnych rolników.
Lubelska chłodnia walczy o przetrwanie. Zarząd rozpoczął protest głodowy
Rodzinna chłodnia „Jaak” z Lubelszczyzny znalazła się w poważnych tarapatach finansowych. 11 sierpnia członkowie zarządu rozpoczęli na terenie zakładu protest głodowy. Właściciele domagają się reakcji władz na problemy, z którymi firma mierzy się od kilku lat.
Chłodnia „Jaak” działa w Zadole od 1994 roku. Zajmuje się skupem, sortowaniem, schładzaniem i mrożeniem owoców miękkich. Maliny odpowiadają za około 90 proc. działalności przedsiębiorstwa. Firma współpracuje z blisko 400 lokalnymi rolnikami. Jej problemy mogą więc dotknąć nie tylko właścicieli, ale również plantatorów, dla których chłodnia jest ważnym odbiorcą.
Protest głodowy ma zwrócić uwagę na kryzys
Jak przekazują właściciele, akcja ma zwrócić uwagę na trudną sytuację przedsiębiorstwa i brak skutecznego wsparcia ze strony państwa.
Andrzej Banach z zarządu firmy twierdzi, że od ponad trzech lat przedsiębiorstwo informuje różne instytucje o swoich problemach i szuka możliwości ich rozwiązania. Właściciele podkreślają, że protest nie ma charakteru politycznego.
Ceny malin gwałtownie spadły
Według danych przedstawianych przez zarząd jednym z głównych powodów problemów było załamanie rynku malin. Pod koniec sezonu 2022 roku ceny miały spaść z około 16–18 zł do 6–8 zł za kilogram. W 2023 roku było to już około 4–6 zł.
Dla przedsiębiorstwa, którego działalność w 90 proc. opiera się na malinach, tak gwałtowny spadek cen oznaczał ogromne problemy. Właściciele wskazują również na import tańszych malin z Ukrainy. Ich zdaniem część firm działających w Polsce ograniczyła zakupy krajowego surowca na rzecz tańszych owoców sprowadzanych zza wschodniej granicy.
Sytuację pogorszyło kontynuowanie skupu malin od lokalnych plantatorów przy jednoczesnych problemach ze sprzedażą gotowego produktu. Rosły straty i pogarszała się płynność finansowa. Według zarządu część dostawców do dziś nie otrzymała wszystkich należnych pieniędzy. Właściciele tłumaczą, że chcieli zapewnić rolnikom odbiór owoców nawet w trudnej sytuacji.
Pomoc z KOWR nie nadeszła
W lipcu 2023 roku firma złożyła wniosek o pożyczkę w Krajowym Ośrodku Wsparcia Rolnictwa w ramach „Linii Owoce 24”. Jak twierdzi zarząd, wniosek został odrzucony. Po ponownym złożeniu również zapadła decyzja odmowna.
Właściciele przekonują, że o sytuacji informowali także inne instytucje, między innymi Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, ARiMR, Krajową Grupę Spożywczą oraz przedstawicieli władz wojewódzkich.
Dziś chłodnia walczy o utrzymanie płynności i uregulowanie zobowiązań wobec dostawców. Zarząd przekonuje, że nie oczekuje litości, lecz konkretnego rozwiązania problemu. Nie wiadomo, jak długo potrwa protest głodowy ani czy przyniesie oczekiwaną reakcję władz. Kryzys firmy oznacza jednak problem także dla lokalnych plantatorów, którzy przez lata dostarczali do niej swoje owoce.
Źródło: Radio ZET/sadyiogrody.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET