UOKiK ostrzega przed takimi zabawkami. Alarmujący raport
Z okazji Dnia Dziecka UOKiK przedstawił alarmujący raport o bezpieczeństwie zabawek. Poziom ftalanów przekroczony w blisko 15 proc. zabawek i niedozwolony poziom migracji boru w masach slime – to tylko część zarzutów. – Dzieci nie ocenią, czy zabawka jest bezpieczna – po prostu zaczną się nią bawić – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zagrożenia związane są z obecnością ftalanów w zabawkach.
- Dlaczego znak CE jest ważny przy zakupie zabawek.
- Co powinno zaniepokoić przy sprawdzaniu oznakowania zabawek.
- Które zabawki szczególnie wymagają uwagi pod względem norm bezpieczeństwa.
UOKiK ostrzega: 16 proc. tych zabawek zawiera ftalany
– Wraz z Inspekcją Handlową dokładamy starań, żeby na sklepowych półkach były tylko sprawdzone produkty, odpowiednie dla dzieci. Wciąż jednak trafiają się zabawki, które do dziecięcych rąk trafić nigdy nie powinny – mówi prezes UOKiK Tomasz Chróstny. Na stronie Urzędu specjalnie w Dzień Dziecka opublikowano alarmujący raport nt. bezpieczeństwa zabawek. Wielu kupujących wciąż nie zwraca uwagi na pochodzenie i certyfikację produktów, tym samym narażając najmłodszych na kontakt ze szkodliwymi substancjami.
– Dzieci nie ocenią, czy zabawka jest bezpieczna – po prostu zaczną się nią bawić. Kupując prezenty, zwracajmy uwagę na jakość i prawidłowe oznakowanie produktów, w tym znak CE – mówi prezes UOKiK.
Aby sprawdzić bezpieczeństwo zabawek, eksperci przeprowadzili kontrolę pod kątem obecności ftalanów i migracji boru. Na 250 modeli zabawek – ponad 16 proc. przekraczało dopuszczalne normy, a jedna czwarta była nieprawidłowo oznakowana. Jednocześnie poziom ftalanów był przekroczony w blisko 15 proc. badanych zabawek – w jednej z piłek aż 200 razy.
Szkodliwe slime'y, piłki, skakanki i lalki
W ostatnich latach popularnością wśród najmłodszych cieszą się różnego typu masy sensoryczne, popularnie zwane slime'ami lub po prostu „glutkami”. Dzieci je uwielbiają, bo są plastyczne, miękkie i się rozciągają, dając dużą radość z zabawy. UOKiK ostrzega, że właśnie tych zabawkach należy szczególnie zwracać uwagę na normy.
„Żeby zabawka była miękka, elastyczna i przyjemna w dotyku, żeby popularny „glutek” rozciągał się i nie lepił do rąk, używane są substancje, których limity są rygorystycznie określone. Dopuszczalna zawartość ftalanów – sprawiających, że tworzywo jest plastyczne – wynosi 0,1 proc. na kg masy materiału. Dopuszczalny poziom migracji boru to maksymalnie 300 mg na kg masy, która pod jego wpływem nabiera charakterystycznych cech – od zwartej po płynną i rozciągliwą jak guma. Obie substancje nie mają zapachu ani smaku. Obie, w nadmiarze, są niebezpieczne dla zdrowia – przypomina Urząd.
UOKiK zbadał 30 slime'ów i aż o trzeci nie spełniał norm, a jeden z produktów przekraczał ją czterokrotnie.
Jak sprawdzić, czy zabawka spełnia normy?
UOKiK apeluje do konsumentów, by sprawdzali, czy produkt, który chcą kupić, jest bezpieczny. Najlepiej upewnić się, że dana zabawka ma znak CE. Tu jednak trzeba uważać na jeden szczegół. „Znak CE to deklaracja producenta, że produkt spełnia odpowiednie wymagania unijne. Umieszczony w sposób widoczny, czytelny i trwały pozwala domniemywać, że zabawka jest bezpieczna. Trzeba zachować czujność, bo na zabawkach importowanych spoza Unii pojawia się znak łudząco przypominający europejską deklarację zgodności”. Sygnałem, że mamy do czynienia z podrobionym znakiem, jest równa długość kresek w literze E. „Zwróć uwagę na prawidłową odległość między literami i fakt, że środkowa kreska w „E” powinna być krótsza” – przypomina UOKiK.
Nieprawidłowości wykryte podczas kontroli Inspekcji Handlowej dotyczą także kwestii formalnych. Na 250 sprawdzonych modeli zabawek jedna czwarta nie miała prawidłowego oznakowania, przez co konsument nie wiedział np. czy zabawka spełnia obowiązujące wymagania, kto za nią odpowiada, jak jej używać, na co uważać. Urząd przypomina także, że ważne są również dane podmiotu odpowiedzialnego za wprowadzenie produktu na rynek – nazwa i adres producenta lub importera.
W przypadku stwierdzenia nieprawidłowości, Inspekcja Handlowa kieruje wnioski do Prezesa UOKiK o wszczęcie postępowania administracyjnego. Efektem może być nałożenie kary – od 10 do 20 tys. zł przy uchybieniach formalnych oraz nawet do 100 tys. zł za wprowadzenie do obrotu zabawki niezgodnej z wymaganiami bezpieczeństwa.
Źródło: Radio ZET/UOKiK
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET