`

Seniorka odebrała telefon i się zaczęło. Tak straciła oszczędności życia

2 min. czytania
18.10.2024 09:51
Obserwuj nas na Google

Oszuści wyłudzili 70 tys. zł od 94-letniej mieszkanki Bydgoszczy. Wszystko zaczęło się od jednego telefonu. Seniorka uwierzyła oszustom, że jej córka spowodowała wypadek i potrzebuje pilnie pieniędzy, by nie pójść do więzienia.

Seniorka liczy pieniądze
fot. Marek BAZAK/East News (zdj. ilustr.)

Seniorka z Bydgoszczy straciła majątek

Seniorka z Bydgoszczy odebrała telefon od mężczyzny, który poinformował, że jej córka spowodowała wypadek drogowy, potrącając ciężarną kobietę. Dzwoniący twierdził, że 94-latka ma przekazać 100 tys. zł, a wówczas jej córka nie zostanie zatrzymana. Okazało się, że kobieta ma tylko 70 tys. zł. Oszust nakłonił więc ją do przekazania tej kwoty.

Bydgoszczanka, zgodnie ze wskazówkami mężczyzny, spakowała pieniądze do reklamówki, którą zawiesiła na płocie posesji. Chwilę później pojawiała się tam kobieta, która zabrała pieniądze. Seniorka po pewnym czasie zorientowała się, że została oszukana i zawiadomiła policję.

Redakcja poleca

Policjanci ostrzegają przed oszustami

Bydgoscy policjanci przestrzegają przed oszustami. "Pamiętajmy, nigdy i pod żadnym pozorem nie przekazujmy jakichkolwiek kwot pieniędzy nieznanym osobom. Tego rodzaju sytuacje są dowodem na to, że mamy do czynienia z oszustami. Niestety dopiero po wszystkim ofiara orientuje się, że została oszukana, bardzo często wcześniej przekazując oszustom oszczędności swojego życia, a nawet zaciągając kredyty" - wyjaśniają funkcjonariusze z Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy.

Policja apeluje również do bliskich osób starszych, aby zadbali o bezpieczeństwo rodziców czy dziadków i uczulili ich na możliwe zagrożenia. Ofiarami oszustw między innymi metodami "na wnuczka", "na policjanta", "na prokuratora" stają się bowiem najczęściej seniorzy. "Metoda działania przestępców w takich przypadkach za każdym razem jest bardzo podobna. Najczęściej wyszukują osobę, jej adres i numer telefonu w książce telefonicznej, po czym nawiązują kontakt. Podają się za członka rodziny: wnuczka, kolegę, przyjaciela, lekarza, policjanta czy prokuratora. Do tego prowadzą rozmowę w taki sposób, że osoba pokrzywdzona jest przekonana, że rozmawia z tym, za kogo rozmówca się podaje" - podkreślają mundurowi.

Źródło: Radio ZET / KMP w Bydgoszczy

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET