Uliczna bitwa w Turynie. Kilkunastu policjantów i manifestantów rannych

PAP
31.01.2026 21:36

Kilkanaście osób - manifestantów i policjantów - zostało rannych w sobotę w Turynie podczas starć, wywołanych na ulicach miasta przez uczestników protestu przeciwko zajęciu i zamknięciu przez siły porządkowe anarchistyczno-antykapitalistycznego centrum społecznego Askatasuna w grudniu zeszłego roku.

Od 15-tysięcznej manifestacji w obronie działającego przez 30 lat ośrodka Askatasuna oderwała się w stolicy włoskiego Piemontu grupa agresywnych demonstrantów, którzy obrzucili funkcjonariuszy butelkami, racami, kamieniami, świecami dymnymi i rurami z metalu, a następnie próbowali sforsować policyjny kordon. Doszło do bitwy ulicznej - podały włoskie media, publikując nagrania.

Według wstępnego bilansu rannych jest kilkanaście osób. Premier Giorgia Meloni napisała na platformie X: „Nie mamy do czynienia z manifestantami, ale z osobnikami, którzy działają jako wrogowie państwa. Płacą za to siły porządkowe, które muszą stawić czoła prawdziwej bitwie ulicznej, a także niektórzy dziennikarze, wykonujący swoją pracę”.

Jak oceniła szefowa rządu, to była „ślepa i umyślna przemoc”. Podkreśliła, że obrona legalności „nie jest prowokacją, ale obowiązkiem”. Tak odniosła się do zamknięcia ośrodka Askatasuna w związku z prowadzonymi śledztwami dotyczącymi protestów i ataków na instytucje. Jednego z nich dokonano w zeszłym roku na redakcję dziennika „La Stampa”.

Minister spraw wewnętrznych Matteo Piantedosi oświadczył: - To, co stało się w Turynie potwierdza, kim są sprawcy przemocy i kto stanowi autentyczne zagrożenie dla obywatelskiej koegzystencji i dla naszej demokracji; to antagoniści - goście nielegalnie zajmowanych ośrodków społecznych, mających też polityczne wsparcie.

logo Tu się dzieje