Aktor ze "Smoleńska" wygrywa z marszałkiem z PiS. Sąd nie miał wątpliwości
Znany z telewizyjnych seriali i roli w „Smoleńsku” aktor Redbad Klynstra triumfuje w sądowym sporze z marszałkiem województwa lubelskiego i wpływowym politykiem PiS Jarosławem Stawiarskim. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie orzekł, że Klynstra został niezgodnie z prawem zwolniony z funkcji dyrektora Teatru Osterwy w Lublinie. Co to oznacza?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaki wyrok zapadł w sprawie zwolnienia Redbada Klynstry z Teatru Osterwy w Lublinie.
- Dlaczego Klynstra walczy w sądzie z marszałkiem województwa lubelskiego z PiS.
- Jakie dalsze kroki zapowiada zwolniony aktor.
Redbada Klynstrę (wcześniej używał nazwiska Klynstra-Komarnicki) zwolniono z funkcji dyrektora Teatru Osterwy na początku kwietnia tego roku. Wśród głównych powodów tej decyzji władze województwa lubelskiego z Prawa i Sprawiedliwości podały wyniki kontroli doraźnej przeprowadzonej w teatrze w 2022 roku. Aktor się nie zgodził z tą argumentacją i skierował sprawę do sądu.
W czwartek 21 sierpnia Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie przyznał byłemu już dyrektorowi rację. W uzasadnieniu wyroku sędzia Jacek Czaja tłumaczył, że powody usunięcia wskazane w uchwale zarządu województwa niekoniecznie muszą być zgodne z tymi rzeczywistymi. A treść zarzutów przepisano na zasadzie "kopiuj-wklej" z protokołu kontroli sprzed trzech lat. Zrobiono to, mimo że część zarzutów się nie potwierdziła, a część przedawniła.
Sąd przyznaje rację byłemu dyrektorowi. Długa lista uchybień
Sąd stwierdził nieważność zaskarżonej uchwały z 4 kwietnia tego roku. I zobowiązał zarząd województwa do zwrotu Redbadowi Klynstrze kosztów postępowania w kwocie ponad 1,8 tys. zł. - Sąd doszedł do przekonania, że uchwała została podjęta z istotnym naruszeniem przepisów prawa. Całe postępowanie zostało rozpoczęte w roku 2022, a zakończyło się w roku 2025. Rodzi to poważne wątpliwości co do tego, jakie były w istocie intencje organu samorządu w związku z wszczęciem kontroli doraźnej, a następnie z niepodejmowaniem działań, które można było uznać za właściwe – tłumaczył sędzia Jacek Czaja.
Przypomnijmy, że znany z seriali "Na dobre i na złe", "Ojciec Mateusz" czy "Komisarz Alex", czy filmu "Smoleńsk" i nieukrywający prawicowych sympatii Redbad Klynstra został dyrektorem Teatru Osterwy we wrześniu 2020 roku. Dość szybko popadł w konflikt z marszałkiem województwa Jarosławem Stawiarskim. W protokole ze wspomnianej kontroli z maja 2022 pojawiły się zarzuty dotyczące naruszenia dyscypliny finansów publicznych. Chodziło o nienależne wypłacenie nagród swojemu zastępcy i pracownikom w kwocie ponad 139 tys. zł. Klynstra miał też niezgodnie z prawem wydać 6,6 tys. zł na śniadania dla pracowników Teatru Osterwy. Do tego doszło jeszcze kilka mniej istotnych naruszeń.
Po wydaniu zaleceń pokontrolnych marszałek zapomniał o sprawie. Dopiero w grudniu 2023 roku skierował zawiadomienie do Regionalnej Izby Obrachunkowej w Lublinie. Okazało się jednak, że większość zarzutów się przedawniła. A od jednego Klynstrę uniewinniono. Na to także zwracał uwagę sąd. - Sąd nie wie z jakiego powodu nastąpiła ta zwłoka, ale bierze pod uwagę, że powody zwolnienia wskazane w uchwale, niekoniecznie muszą być tymi, które były rzeczywistymi, jeśli chodzi o zwolnienie skarżącego z funkcji – dodawał w uzasadnieniu sędzia Czaja.
I przypominał że zarząd województwa musi przestrzegać "norm proceduralnych", które "mają zapewnić stronom postępowania prowadzonego przez zarząd województwa zarówno rzetelność postępowania jak i przestrzeganie ich praw." W tym przypadku taki się nie stało. Wśród uchybień sąd wyliczał m.in. niedoręczenie porządku obrad przed posiedzeniem zarządu, który decydował o zwolnieniu Klynstry, powoływanie się na nieaktualne już zarzuty z kontroli, brak opinii Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. I dodawał, że uzasadnienie uchwały o odwołaniu dyrektora było sporządzone metodą "kopiuj -wklej" z ustaleń kontroli z 2022 roku.
Klynstra nie zamierza wracać do Lublina
Decyzja WSA w Lublinie stwierdzająca nieważność uchwały zarządu nie sprawia jednak, że Redbad Klynstra wróci do pracy. Teatr Osterwy ma już nowego dyrektora, jest nim Krzysztof Adamczuk, człowiek marszałka Stawiarskiego i brat Piotra Adamczuka, szefa lubelskiego oddziału TVP.
Zresztą Redbad Klynstra wcale nie chce wracać do Teatru Osterwy. Jak mówi RadioZET.pl przeniósł się już do Warszawy. Przekonuje jednak, że jego zwolnienie miało inne powody, niż podawał marszałek. Klynstra przygotowując teatr do wielkiej przebudowy, chciał wybrać inwestora zastępczego, który w jego imieniu miał czuwać nad pracami. To według byłego dyrektora tańsze i bardziej efektywne rozwiązanie, bo w teatrze nie ma odpowiednich specjalistów. Natomiast marszałek miał dążyć do rozszerzenia działu inwestycji i jak mówi Klynstra "obsadzić do własnymi ludźmi". Gdy dyrektor się na to nie zgodził, został zwolniony.
Redbad Klynstra przed WSA w Lublinie
- Mam nadzieję, że to uzasadnienie pokazuje sposób działania zarządu województwa, marszałka Stawiarskiego. Oni traktują Urząd Marszałkowski jako swój folwark. Każdy organizator ma prawo, żeby rozstać się z dyrektorem, który mu nie odpowiada. I nie musi się z tego tłumaczyć. Natomiast w moim przypadku doszło oczernianie. Niemal codziennie byłem atakowany nieprawdziwymi zarzutami. I sąd potwierdził, że tych naruszeń było naprawdę dużo. To dopiero pierwsza część. Swoich praw będę dochodził przed sądem pracy – mówił Redbad Klynstra po wyjściu z sali rozpraw.
Aktorzy nie wyobrażają sobie współpracy z Klynstrą
Klynstra twierdzi, że był zbyt niezależny, a pracę stracił, bo nie chciał przystać na propozycje marszałka. Ale jak się okazuje, nie tylko marszałek miał dość dyrektora. Decyzję o jego zwolnieniu z satysfakcją przyjęli aktorzy. "My, Zespół Aktorski Teatru im. J. Osterwy w Lublinie oświadczamy, że po odwołaniu p. Redbada Klynstry z funkcji dyrektora naczelnego, nie wyobrażamy sobie dalszej współpracy z w/w w jakimkolwiek zakresie. W ciągu 5-letniej kadencji p. Klynstry wielokrotnie zgłaszaliśmy brak satysfakcji ze współpracy. W trosce o rozwój Teatru wyrażamy poparcie dla decyzji o odwołaniu p. Klynstry z funkcji dyrektora." - czytamy w krótkim oświadczeniu, które aktorzy przesłali do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego. List miała podpisać zdecydowana większość zespołu.
Dlaczego nie chcieli pracować z Klynstrą? O tym w rozmowie z RadioZET.pl mówi Daniel Salman, aktor i przewodniczący komisji zakładowej Związku Zawodowego Aktorów Polskich w Teatrze Osterwy. - Bardzo trudno współpracować z osobą, która jest skonfliktowana ze wszystkimi, zarówno zespołem jak i Urzędem Marszałkowskim. Trwanie w konflikcie jest męczące, nie daje komfortu pracy. My od pięciu lat toczyliśmy boje z dyrektorem. Długo walczyliśmy o wyrównanie naszych pensji do pensji minimalnej. Teatr nie miał planów repertuarowych. Zaczynaliśmy jedną premierę i często nie widzieliśmy, jaka będzie następna, a to trzeba planować z dużym wyprzedzeniem – wylicza Daniel Salman.
I dodaje: - Dyrektor nakazał występy gościnnych aktorów w każdej premierze, choć nasi nie zawsze mieli role. Z Teatru Osterwy stworzył dziwny rodzaj domu kultury, w którym teatr zawodowy miesza się z amatorskim. Czuliśmy, że definiuje teatr na nowo. A to, co dobrze funkcjonowało, zostało zniszczone i było robione na nowo. Ze szkodą dla teatru. Przez pięć lat pisaliśmy w tych sprawach do Urzędu Marszałkowskiego. Szczegółowo uzasadnialiśmy, dlaczego dyrektor nie powinien otrzymywać nagrody rocznej. Ale Urząd Marszałkowski nic sobie z tego nie robił. Nie wiedzieliśmy, z czego to wynika. Dobrze, że w końcu dyrektor został odwołany. Nie wyobrażamy sobie dalszej z nim współpracy. Ale urząd też powinien się uderzyć w piersi i powiedzieć, że powołanie Redbada Klynstry bez konkursu, bez przedstawienia wizji było błędem. I wyciągnąć wnioski na przyszłość.
Klynstra: Obecny dyrektor to "słup" Stawiarskiego
Redbad Klynstra odpowiada, że przewodniczący związku nadużywa swojej władzy. - Nie jest reprezentantem wszystkich aktorów i pracowników. W jego sprawie toczy się osobne dochodzenie, on nie działa w interesie teatru. Za do jest w bardzo dobrej komitywie z obecnym dyrektorem. To też jest bardzo ciekawe, ponieważ obecny dyrektor również nie działa w interesie teatru, tylko jest "słupem" pana Stawiarskiego – odpowiada Klynstra.
I dodaje, że zdanie związku wcale nie jest zdaniem wszystkich aktorów. A część z nich nie dba o dobro instytucji, tylko o swoje interesy. - Jako teatr mieliśmy bardzo dobre oceny z ministerstwa za nasze prowadzenie finansów I za merytoryczne prowadzenie teatru. Więc jeżeli ktoś twierdzi, że było inaczej, to proponowałbym konkrety, co mu nie pasowało i w jakim zakresie byłem niedobrym dyrektorem. Ale to będzie też przedmiotem sprawy sądzie pracy. Tam będziemy bardzo szczegółowo, krok po kroku, omawiali sytuację dialogu z tą komisją zakładową, która działa co najmniej nielogicznie, jeżeli chodzi o realny interes pracowników i interes podtrzymywania stabilnego działania teatru – podsumowuje były dyrektor Teatru Osterwy.
Czwartkowego wyroku nie komentują władze województwa. Remigiusz Małecki, rzecznik marszałka przekazał RadioZET.pl, że odpowiedzi udzieli, gdy zarząd województwa zapozna się z pisemnym wyrokiem WSA.
Wyrok jest nieprawomocny. Stronom przysługuje od niego odwołanie do Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET