Co dalej z raportem o TVP Jacka Kurskiego? Wiemy, kiedy zajmie się nim prokuratura

5 min. czytania
06.10.2025 08:05
Obserwuj nas na Google

Od publikacji raportu dotyczącego działalności mediów publicznych w czasie rządów PiS mijają dwa tygodnie. RadioZET.pl postanowiło sprawdzić, jakie działania podjęły ministerstwa oraz prokuratura. Odpowiedź może zaskakiwać.

Jacek Kurski, były prezes TVP
fot. Dawid Wolski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie zarzuty stawiają autorzy raportu pracownikom TVP.
  • Dlaczego prokuratura nie podjęła jeszcze działań w sprawie raportu.
  • Jakie kolejne kroki podejmie przewodnicząca komisji ds. represji.

- To znów wygląda tak, że pokazujemy nadużycia, przypominamy, jak wyglądała "szczujnia Kurskiego" i... cisza. Obiecaliśmy wyborcom rozliczenia. Te rozliczenia nie powinny polegać wyłącznie na przedstawieniu raportu, tylko na podjęciu realnych działań. Śledztwa, zarzuty, procesy. I niech sądy oceniają, czy propagandystów TVPiS trzeba ukarać. A my, zamiast to robić, czekamy. Nie wiem na co - irytuje się polityk rządzącej koalicji.

Odnosi się do raportu, który komisja do spraw represji przedstawiła dwa tygodnie temu, w poniedziałek 22 września. Dokument dotyczy materiałów publikowanych w TVP w latach 2015-2023, uderzających w aktywistów, społeczeństwo obywatelskie i organizacje działające na rzecz obrony demokracji. Zespół pod przewodnictwem adwokatki Sylwii Gregorczyk-Abram na konkretnych przykładach pokazał, jak media publiczne zmieniono w tubę propagandową Prawa i Sprawiedliwości. Brylowali w tym pracownicy Telewizji Polskiej, rządzonej przez polityka PiS Jacka Kurskiego. W swoich materiałach próbowali zohydzić kobiety protestujące przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego, społeczność LGBT czy aktywistów sprzeciwiających się demontażowi wymiaru sprawiedliwości. Dokument ma blisko 400 stron. RadioZET.pl sprawdziło, jaki będzie jego dalszy los.

Prokuratura Krajowa odpowiada w sprawie raportu o TVP Kurskiego

W raporcie omówiono bowiem konkretne materiały. Padły też nazwiska ich autorów. Wśród nich są m.in. Michał Rachoń, Marcin Tulicki, Konrad Wąż czy Jarosław Olechowski. Zarzuty padają także w stronę ówczesnego naczelnego TVP Info Samuela Pereiry oraz komentatorów i publicystów: Tomasza Sakiewicza, Adriana Stankowskiego czy Doroty Kanii. To ich publikacje lub wypowiedzi uznano za oczerniające, prowokacyjne, dehumanizujące czy wyszydzające. Komisja pisała też o zohydzaniu całej grupy społecznej przed wyborami (chodzi o film "Inwazja" Marcina Tulickiego atakujący społeczność LGBT tuż przed wyborami w 2019 roku) oraz prowadzeniu nagonki, a nawet zastraszaniu.

- W raporcie przedstawiono, którymi materiałami i przy wykorzystaniu jakich mechanizmów próbowano zdyskredytować konkretne osoby, konkretnych działaczy. Przestawiliśmy też, które artykuły Kodeksu Karnego mogły zostać naruszone przez osoby odpowiedzialne za przygotowanie i publikację tych materiałów. Jednak decyzja o tym czy można postawić zarzuty w trybie oskarżenia publicznego będzie należała do prokuratury - mówi RadioZET.pl mec. Sylwia Gregorczyk-Abram.

Jakie paragrafy śledczy powinni wziąć pod uwagę według autorów raportu? Chodzi o znieważenie, kwalifikowane znieważenie podszyte uprzedzeniami, nawoływanie do nienawiści, zniesławienie, uporczywe nękanie prowadzące do poniżenia, ujawnienie informacji chronionych, ujawnienie tajemnicy korespondencji lub informacji prywatnych uzyskanych w sposób nielegalny. "Odrębną sprawą jest szeroka odpowiedzialność karna funkcjonariuszy publicznych za przekraczanie uprawnień lub niedopełnianie obowiązków wynikających z regulacji rangi konstytucyjnej i ustawowej, które mogły wywołać lub wywoływały szkodę w interesie publicznym lub prywatnym." - czytamy w raporcie.

Prezentacja raportu komisji ds. represji. Od lewej: mec. Sylwia Gregorczyk-Abram, mec. Mikołaja Małeckiego, minister sprawiedliwości Waldemar Żurek i prokurator Ewa Wrzosek
Fot. Wojciech Olkusnik/East News
Prezentacja raportu komisji ds. represji. Od lewej: mec. Sylwia Gregorczyk-Abram, mec. Mikołaja Małeckiego, minister sprawiedliwości Waldemar Żurek i prokurator Ewa Wrzosek

Zapytaliśmy w Prokuraturze Krajowej czy śledczy zapoznali się z raportem i czy podjęto decyzje dotyczące ewentualnego wszczęcia postępowań? Chcieliśmy też wiedzieć, jakich materiałów dotyczą i w którym kierunku będą prowadzone lub kiedy można spodziewać się decyzji w tej sprawie? Odpowiedź jest dość zaskakująca. "W naszym rejestrze nie ma jeszcze zarejestrowanej korespondencji, o którą Pan pyta. Prosimy o upewnienie się u nadawcy, czy na pewno już została wysłana." - czytamy w mailu z działu prasowego Prokuratury Krajowej.

Doświadczony śledczy: Prokuratura wcale nie musi czekać

Dlaczego komisja nie złożyła zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstw wobec konkretnych materiałów lub konkretnych osób ani nie przekazała raportu PK? Sylwia Gregorczyk-Abram tłumaczy, że komisja nie miała uprawnień śledczych, nie mogła wzywać świadków i ich przesłuchiwać. W związku z tym jej rola była ograniczona. Dlatego do raportu nie dołączono żadnych zawiadomień.

- Raport zostanie niebawem przekazany prokuraturze oficjalną drogą. Dodam jednak, że efekty prac zespołu znają osoby, które były delegowane z ramienia Prokuratury Krajowej oraz Ministerstwa Sprawiedliwości. To panie prokurator Iwona Zielińska i Ewa Wrzosek. Nie jest więc tak, że prokuratura nie ma wiedzy, o tym co jest w dokumencie - zapewnia mec. Gregorczyk-Abram.

Redakcja poleca

Nasz rozmówca z prokuratury podziela ten pogląd. I dziwi się, że śledczy nie pojęli jeszcze żadnych działań. - Raport jest znany od dwóch tygodni. Można się z nim bez problemu zapoznać, bo przecież jest umieszczony na rządowej stronie. Są tam też wymienione konkretne materiały i paragrafy. Wystarczy usiąść, przeczytać i podjąć decyzje. Uważam, że w kilku przypadkach jest możliwość wszczęcia postępowań z urzędu. Ale prokuratura jest dość skostniałą instytucją i tu pewne tryby działają dość wolno - mówi nam doświadczony śledczy.

Jednak Ministerstwo Sprawiedliwości nie będzie dłużej czekało na działania Prokuratury Krajowej. Przypomni jej, że już ma taką możliwość. - W imieniu Prokuratora Generalnego wystosujemy pismo do Prokuratora Krajowego, aby podjął działania w ramach swoich kompetencji. Bez zbędnej zwłoki i bez oczekiwania na raport końcowy. Przedstawiony materiał jest tak istotny i dojmujący, że nie ma na co czekać. Dołożę wszelkich starań, żeby takie pismo od Prokuratora Generalnego do Krajowego wyszło w tym tygodniu - przekonuje prokurator Ewa Wrzosek, która od końca sierpnia pełni funkcję radcy generalnego w biurze ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka.

W sprawie hejterskich materiałów TVP już zapadały wyroki

Gdy pismo trafi do PK, śledczy zdecydują, czy i w którym kierunku wszcząć śledztwa z urzędu. Przypomnijmy, że w przypadku niektórych filmów sprawy miały sądowy finał. Tak było z "Inwazją" Marcina Tulickiego. Pozew w sprawie emisji materiału złożył przedstawiciel Kampanii Przeciwko Homofobii, organizacji walczącej o prawa osób LGBT+. Pod koniec 2022 roku TVP pregrała proces o naruszenie dóbr osobistych. W ustnym uzasadnieniu sędzia Rafał Wagner mówił, że autorzy filmu posługiwali się manipulacjami, m.in. zamieszczając wyrwane z kontekstu fragmenty rozmów. Dodał też, że celem publikacji materiały było zohydzenie i zastraszenie środowiska LGBT. Jako jedyną obronę przeciwko temu przedstawiony PiS.

Redakcja poleca

Zgodnie z nieprawomocnym wyrokiem Telewizja Polska miała zapłacić ponad 35 tys. zł odszkodowania organizacji LGBT, umieścić przeprosiny w głównym wydaniu "Wiadomości" i usunąć film. Wczesne władze TVP złożyły apelację, jednak po zmianie władzy wycofało ją nowe kierownictwo telewizji publicznej. Zresztą nowe władze TVP usunęły dużą część materiałów przygotowanych przez czołowych propagandystów publicznej telewizji kierowanej przez Jacka Kurskiego.

Z Telewizją Polską rządzoną przez Jacka Kurskiego wygrał też aktywista LGBT Bart Staszewski. Autor kampanii "Strefy wolne od LGBT" był antybohaterem ponad 130 nienawistnych materiałów. Sąd jesienią ubiegłego roku przyznał mu rację. Publiczna stacja musiała opublikować przeprosiny oraz wypłacić zadośćuczynienie. Nie odwoływała się od wyroku.

Teraz prokuratorzy będą musieli zdecydować czy i które sprawy wziąć pod lupę. W raporcie komisji ds. represji wymieniono także rekomendacje, które mają przyczynić się do profesjonalizacji mediów publicznych i uniezależnienia ich od wpływu polityków. Na ten temat w najbliższych dniach mec. Gregorczyk-Abram ma rozmawiać z Martą Cienkowską, ministrą kultury. - Jesteśmy w kontakcie, poszukujemy terminu, co przy wypełnionym kalendarzu nie jest łatwe. Wiem jednak, że jest otwartość ze strony pani minister na rozmowę. Mam nadzieję, że do spotkania dojdzie w najbliższym czasie - podsumowuje mec. Grzegorczyk-Abram.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET