`

Co może oznaczać wygrana Nawrockiego? PiS liczy na wcześniejsze wybory i koalicję z Konfederacją

7 min. czytania
27.05.2025 06:02
Obserwuj nas na Google

Zwycięstwo Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich będzie oznaczało wetowanie ustaw, wchodzenie w kompetencje rządu, dwugłos w polityce zagranicznej. PiS będzie dążył to wcześniejszych wyborów. A później próbował zmontować koalicję z Konfederacją.

Karol Nawrocki i Sławomir Mentzen
fot. AGENCJA SE/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie konsekwencje może oznaczać wygrana Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich?
  • Czy PiS szykuje się do przedterminowych wyborów parlementarnych i czy dojdzie do koalicji z Konfederacją?
  • Jakie możliwości może wykorzystać prezydent, żeby doprowadzić do przedterminowych wyborów?

To już ostatnie dni wyborczego wyścigu. W niedzielę wybierzemy nowego prezydenta Polski. Choć w naszym ustroju politycznym głowa państwa ma ograniczone kompetencje, to decyzja wyborców będzie miała fundamentalne znaczenie dla przyszłości kraju. Wygrana popieranego przez Prawo i Sprawiedliwość Karola Nawrockiego może wywołać polityczne trzęsienie ziemi.

Nie ukrywają tego politycy PiS i sprzyjające im media. Tydzień temu na łamach "Gazety Polskiej" scenariusz korzystny dla prawicy kreślił publicysta Piotr Lisiewicz. "Wybór Karola Nawrockiego na prezydenta spowoduje uruchomienie lawiny, po zejściu której obudzimy się w innej Polsce, a czas rządów Donalda Tuska wyda nam się koszmarnym, nierealnym, złym snem" - pisał.

O co chodzi? W PiS liczą na to, że polityka Karola Nawrockiego wymusi na rządzie Donalda Tuska podanie się do dymisji. I dojdzie do przyspieszonych wyborów. Na zmianę nie trzeba będzie więc czekać do 2027 roku. Dokona się ona znacznie wcześniej. A w nowym parlamencie będzie rządził PiS z Konfederacją. Sprawdzamy, na ile jest to realny scenariusz.

Czarnek o "przyjaciołach z Konfederacji"

Zaczęło się jesienią ubiegłego. A konkretnie w listopadzie 2024. Podczas spotkania Klubu Gazety Polskiej w Pabianicach w Łódzkiem poseł PiS i były minister edukacji Przemysław Czarnek tłumaczył wyborcom, jak ważne będą nadchodzące wybory prezydenckie. - Jeśli prezydent będzie z prawicy, to jeszcze w przyszłym roku (2025 - przyp. red.) będzie w stanie doprowadzić swoją aktywnością i posiadanymi kompetencjami do rozwalenia dziadowskiej koalicji 13 grudnia i stworzenia nowego układu sił politycznych w parlamencie - zapewniał Czarnek, dodając, że nowy Sejm "będzie propolski, a nie proniemiecki i proruski".

Tę narrację Czarnek podtrzymywał w kolejnych miesiącach. Pod koniec stycznia poseł PiS w Gościu Radia ZET przyznał, że partia przygotowuje się na przedterminowe wybory. Dodał, że myśli, iż w sprawie przyszłej koalicji udało mu się już dawno przekonać polityków Konfederacji. Mówił nawet o "przyjaciołach z Konfederacji".

W trakcie kampanii prezydenckiej do tematu nie wracano jedak zbyt często. Chociażby ze względu na to, że przez dłuższy czas komentatorzy i politycy zastanawiali się, czy kandydat wspierany przez PiS w ogóle znajdzie się w drugiej turze. Teraz jednak pytanie o wcześniejsze wybory wydaje się jak najbardziej zasadne. Zwłaszcza, że mimo wielu wpadek, pytań i kontrowersji wokół Nawrockiego różnica w sondażach między nim, a Rafałem Trzaskowskim jest minimalna.

- Jasne, że o tym myślimy. Jeśli Karol wygra, a nadal ma spore szanse, to będzie pierwszy krok do zmiany władzy. Na pewno nie będzie podpisywał szkodliwych ustaw rządu Tuska. Nie ma mowy o złagodzeniu prawa aborcyjnego, obniżenia składki zdrowotnej dla przedsiębiorców, czy mieszaniu w wymiarze sprawiedliwości. Nawrocki będzie chciał pokazać swoją rolę jako zwierzchnika sił zbrojnych, mieć wpływ na to, co dzieje się w polityce zagranicznej. Wtedy rząd będzie musiał albo się dogadać z prezydentem w sprawie części naszych postulatów, albo zastanowić się, czy takie rządy mają sens - mówi nam jeden z polityków PiS.

Redakcja poleca

Wygrana Nawrockiego, a potem przedterminowe wybory?

W Zjednoczonej Prawicy nadzieje na wygraną Nawrockiego, a później doprowadzenie do przedterminowych wyborów są spore. Politycy Konfederacji unikają jasnych deklaracji o tym, czy i z kim mogliby rządzić. Zwłaszcza że po sukcesie Sławomira Mentzena w pierwszej turze wyborów w partii zrobiło się nerwowo, po tym jak poszedł na piwo z Rafałem Trzaskowskim i Radosławem Sikorskim.

W koalicji zdają sobie sprawę, że przegrana Trzaskowskiego oznaczałaby ogromne problemy z realizacją postulatów rządu. - Gdyby się okazało, że drugą turę wygrał Karol Nawrocki, to rządzenie koalicji może być tak trudne, że może mieć wpływ na kalendarz wyborczy. Niczego nie mogę wykluczyć - mówił niedawno w TVP Info Piotr Zgorzelski, wicemarszałek Sejmu z PSL.

Także politycy PO przyznają, że wygrana Karola Nawrockiego będzie sporym problemem. - Nie chce mi się wierzyć, że Polacy w swojej mądrości na prezydenta wybiorą kibola, który brał udział w ustawce razem z osobami mającymi wyroki za poważane przestępstwa. Nie mieści mi się to w głowie. Natomiast gdyby jednak Karol Nawrocki został prezydentem, to jestem przekonany, że PiS będzie absolutnie dążył do osłabienia koalicji 15 października. I będzie miał ku temu narzędzia - mówi RadioZET.pl Michał Krawczyk, poseł PO.

Jakie mogą być to narzędzia? Odsyłanie ustaw do Trybunału Konstytucyjnego lub ich wetowanie, prowadzenie niespójnej polityki międzynarodowej w kontrze do rządu, próby wkraczania w tym zakresie w kompetencje rządu, czy w końcu osłabianie naszych relacji z Unią Europejską, co już zapowiada Karol Nawrocki. Lista jest długa. - Skutkiem na pewno będzie osłabienie bezpieczeństwa Polski i naszej pozycji na arenie międzynarodowej. Czy także przyspieszone wybory? Nie chciałbym prognozować, bo jak wspomniałem, nie wierzę, że Polacy wybiorą Nawrockiego na prezydenta - dodaje Krawczyk.

Natomiast premier Donald Tusk przekonuje, że nawet w przypadku wygranej Karola Nawrockiego jego rząd nie poda się do dymisji. Pytany przez Radio ZET o możliwe przyspieszone wybory parlamentarne zdecydowanie odrzuca taki scenariusz.

Redakcja poleca

Konstytucjonalista: Weto głównym narzędziem prezydenta

Jednal eksperci uważają, że wygrana Karola Nawrockiego będzie oznaczała dla obecnego rządu duże problemy. Przede wszystkim ze względu na możliwość wetowania większości ustaw, które będzie chciała wprowadzać sejmowa większość.

- W obecnym systemie ustrojowym głównym narzędziem prezydenta jest instytucja weta. To uprawnienie osobiste, nie wymaga kontrasygnaty prezesa rady ministrów. Wieloletnia praktyka pokazuje, że w sytuacji, kiedy mamy do czynienia z tak zwaną kohabitacją, czyli współzamieszkiwaniem prezydenta i premiera z różnych obozów politycznych, weto stosowane jest konsekwentnie. Zawsze przeciwko aktualnej większości parlamentarnej i rządowi. W przypadku wygranej Karola Nawrockiego można zakładać, że będzie dokładnie tak samo - mówi dr hab. Sławomir Patyra, konstytucjonalista, kierownik Katedry Prawa Konstytucyjnego UMCS i były członek zarządu Polskiego Towarzystwa Prawa Konstytucyjnego.

I dodaje: - To z kolei oznacza, że wszystkie reformy proponowane przez obecną większość parlamentarną nie będą miały możliwości realizacji. Jako konstytucjonalista mówię z olbrzymim rozżaleniem, że nie uda się wówczas przywrócić standardów praworządności, do czego jesteśmy zobowiązani nie tylko konstytucją, ale też w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Myślę tu o przywróceniu Trybunału Konstytucyjnego w jego właściwej formule strażnika konstytucji, a nie strażnika interesów jednej partii czy opcji politycznej. Myślę o potwornie skomplikowanej i głębokiej reformie wymiaru sprawiedliwości. To sprawa, która bezpośrednio dotyka każdego obywatela, m.in. w związku z problemami identyfikacji sędziów i ich statusu, a zatem także i statusu orzeczeń, które wydają.

Jak może powstać nowy rząd? "Jest kilka wariantów"

W ostatnich tygodniach PiS umizguje się do wyborców Konfederacji coraz mocniej. W kampanii przed pierwszą turą politycy partii Kaczyńskiego praktycznie nie atakowali Sławomira Mentzena. Gdy okazało się, że ten ma blisko 15-procentowe poparcie ruszyli, by prosić o jego głosy.

Karol Nawrocki podczas rozmowy z Mentzenem bez mrugnięcia okiem krytykował decyzje podejmowane przez PiS w przeszłości. Wśród nich "piątkę dla zwierząt", Zielony Ład, zmiany podatkowe i bezwarunkowo podpisał osiem postulatów lidera Konfederacji. Dla Mentzena był niezwykle miły, nazywając go "panem doktorem", "ekspertem", "fachowcem" i "prezesem ważnej partii".

Nawrocki liczy na zdobycie dużej części głosów wyborców Mentzena. A gdyby wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich przełożyć na poparcie dla partii, może się okazać, że PiS z Konfederacją zdobędzie około 50 proc. głosów. Stworzenie koalicji byłoby więc całkiem realne. Oczywiście pod warunkiem, że dojdzie do przedterminowych wyborów.

Jakie są możliwe scenariusze? - Jest kilka wariantów utworzenia nowego rządu, w którym większość miałaby dzisiejsza opozycja, czyli PiS z Konfederacją. Pierwszy, wprawdzie najmniej prawdopodobny, ale możliwy, mógłby zaistnieć nawet bez nowych wyborów parlamentarnych. Gdyby ukształtowała się większość w Sejmie, wzmocniona przekonaniem, że z prezydentem Nawrockim będzie lekko, łatwo i przyjemnie, nie wykluczałbym ruchów wewnątrzsejmowych. Część posłów obecnej kolacji musiałaby wesprzeć opozycję, która w ten sposób uzyskałaby większość i mogła stworzyć nowy rząd. A ten byłby wspierany przez prezydenta Nawrockiego. To wariant bardzo mało prawdopodobny, ale nie niemożliwy - mówi dr hab. Sławomir Patyra.

Bardziej prawdopodobne byłyby jednak przyspieszone wybory. - Najprostszym wariantem jest podjęcie uchwały Sejmu o skróceniu kadencji parlamentu. Potrzebne jest do tego 307 głosów. Musiałaby to być racjonalna, zaplanowana decyzja aktualnej większości parlamentarnej i rządu przy wsparciu przynajmniej części opozycji. Po takiej uchwale prezydent zarządza wybory, które mają odbyć się w ciągu 45 dni od daty skrócenia kadencji parlamentu. A pierwsze posiedzenie Sejmu odbywa się w ciągu 15 dni od wyborów. Na tym pierwszym posiedzeniu rada ministrów składa dymisję. A później prezydent – najpewniej spośród nowej większości sejmowej - desygnuje osobę, która ma objąć funkcję premiera. Cały proces domyka się dość szybko, bo w ciągu dwóch miesięcy - dodaje dr hab. Patyra.

Możliwości jest więcej. Ale jest jeden warunek

Jednak w polskim ustroju politycznym są jeszcze dwa inne warianty. - Kolejna wersja jest taka, że do dymisji podaje się prezes Rady Ministrów. Tę rezygnację może przyjąć prezydent, ale nie musi tego robić. Był już taki przypadek, kiedy Marek Belka złożył rezygnację na ręce prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, ale prezydent Kwaśniewski jej nie przyjął i w efekcie mieliśmy rząd mniejszościowy. Jeśli prezydent przyjmie dymisję od premiera, zaczyna się tworzenie nowego rządu. Jakiego? Zapewne takiego, który będzie mógł liczyć na przychylność prezydenta. Ale tego do końca nie wiemy - tłumaczy konstytucjonalista.

Ostania z możliwości zajęłaby najwięcej czasu. - Prezes Rady Ministrów w trybie artykułu 160. konstytucji występuje o wotum zaufania dla rządu. Jednocześnie jest umówiony z aktualną większością sejmową, że tego wotum zaufania nie dostaje. W związku z tym rząd upada. I rozpoczyna się, jeszcze w tym starym Sejmie, procedura tworzenia nowego rządu. Konstytucja przewiduje trzy kroki, próby. Jeśli w tych trzech krokach nie uda się stworzyć rządu, a tak zakładamy w sytuacji, gdy prezydentem jest Karol Nawrocki, a obecna większość nie będzie w stanie z nim współpracować, dochodzi do wcześniejszych wyborów. W tym przypadku prezydent nie ma możliwości nieskrócenia kadencji Sejmu. I znów wszystko musi się zakończyć w ciągu dwóch miesięcy - podsumowuje dr hab. Sławomir Patyra.

Aby doszło do realizacji któregokolwiek z tych scenariuszy warunek jest jeden. Drugą turę wyborów prezydenckich, zaplanowaną na 1 czerwca musiałby wygrać Karol Narwocki.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET