Rząd zabiera, marszałek z PiS daje. Stąd płyną miliony dla PKOl Piesiewicza
Marszałkowie województw z PiS próbują zasypywać dziurę budżetową Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Szczególnie hojny jest reprezentujący Lubelszczyznę Jarosław Stawiarski. Komitetowi kierowanemu przez Radosława Piesiewicza przekaże ponad 10 mln zł. Nad tym ostatnim zbierają się czarne chmury.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie kwoty przekazało województwo lubelskie na rzecz PKOl.
- Co obejmuje umowa promocyjna między województwem lubelskim a PKOl.
- Jakie kontrowersje dotyczą Radosława Piesiewicza.
Wtorek, 4 listopada. W siedzibie Polskiego Komitetu Olimpijskiego odbywa się prezentacja strojów, w których nasi sportowcy będą występowali na zimowych Igrzyskach Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. Prowadzący spotkanie dziennikarz Sebastian Szczęsny długo wymienia gości wydarzenia. Jako drugiego, tuż po attache handlowym ambasady Włoch, przedstawia marszałka województwa lubelskiego Jarosława Stawiarskiego z Prawa i Sprawiedliwości.
Jego nazwisko pada przed osobami reprezentującymi innych sponsorów komitetu, w tym dostawcy strojów dla naszych olimpijczyków. Nieprzypadkowa jest też pozycja Stawiarskiego. Marszałek z Lubelszczyzny siedzi po prawej stronie zajmującego centralne miejsce prezesa PKOl Radosława Piesiewicza. Województwo lubelskie jest partnerem samorządowym komitetu. I to partnerem nie byle jakim. Marszałek Stawiarski w tym roku podpisał umowy z PKOl opiewające na ponad 10 mln zł.
Dla związku, który w ubiegłym roku miał kilkunastomilionową stratę to kwota niebagatelna. Zwłaszcza że kurek z pieniędzmi zakręciło Ministerstwo Sportu oraz państwowe spółki hojnie dotujące PKOl za rządów PiS.
Marszałek wspiera PKOl. Skorzysta… katolicki portal
Kilka dni przed prezentacją strojów, 29 października, Stawiarski organizuje z Piesiewiczem konferencję na 100 dni do Igrzysk. Na pytanie dlaczego województwo lubelskie wspiera PKOl, marszałek odpowiada: - Wyręczamy poniekąd państwo polskie, które ze sportu zrobiło politykę i postanowiło nie dofinansować Polskiego Komitetu Olimpijskiego. My, jako instytucja samorządowa, mamy środki publiczne, czyli jesteśmy elementem państwa polskiego. Postanowiliśmy pomóc Polskiemu Komitetowi Olimpijskiemu, ale przede wszystkim skorzystać na mocy Igrzysk Olimpijskich, które ogląda cały świat.
A po chwili przyznaje: - Chodzi o promocję i pomoc NGO-sowi (organizacji pozarządowej – przyp. red.), który znalazł się w trudnej sytuacji, bo polityka weszła brutalnie do polskiego sportu. A tak być nie powinno.
To na wspomnianej konferencji marszałek przyznaje, że województwo lubelskie podpisało z PKOl umowę na promocję regionu podczas Igrzysk Olimpijskich. Opiewa ona na 6,4 mln zł. Stawiarski liczy jednak na to, że ekwiwalent reklamowy będzie znacznie większy i wielokrotnie przekroczy kwotę zainwestowaną przez władze województwa lubelskiego. Zostaje ono "partnerem samorządowym PKOl". Zresztą Stawiarski nigdy nie ukrywał sympatii do Piesiewicza. Prezes PKOl mógł liczyć na jego przychylność i był zapraszany na różnego rodzaju uroczystości organizowane przez władze województwa.
O szczegóły współpracy dopytujemy Remigiusza Małeckiego, rzecznika marszałka. Otrzymujemy szczegółowe zestawienie planu promocji. W jej ramach logotypy województwa mają być eksponowane w materiałach związanych z organizacją wydarzenia. Zobaczymy je w telewizjach sportowych oraz portalach internetowych. Uwagę zwraca jeden z nich. To katolicki portal opoka.org.pl, w którym informacji sportowych jest jak na lekarstwo. Można za to znaleźć dużo krytycznych teksów o aborcji, edukacji zdrowotnej czy relację "Urodzona z gwałtu: dziękuję matce za jej odwagę. Wybrała życie wbrew przestrogom psychologów".
Rzecznik przesyła też RadioZET.pl komentarz marszałka Stawiarskiego do wartej 6,4 mln zł umowy: "Zimowe Igrzyska Olimpijskie to jedno z największych i najczęściej oglądanych wydarzeń sportowych, które przyciąga miliony widzów telewizyjnych oraz internautów na całym świecie. Trwająca blisko rok promocja Województwa Lubelskiego, obejmująca m.in. zimowe igrzyska i inne wydarzenia organizowane przez PKOl, stwarza możliwość budowania pozytywnego wizerunku Lubelskiego. Naszym zdaniem powinno to zaowocować nie tylko zwiększoną rozpoznawalnością województwa jako atrakcyjnej destynacji dla turystów, ale także potencjalnego miejsca do współpracy gospodarczej" - komentuje Jarosław Stawiarski.
Podkarpacie "regionem partnerskim PKOl"
Umowa na promocję nie jest jedyną, jaką w tym roku zawarł z PKOl. Wcześniej komitet otrzymał wsparcie w ramach programu "Z boiska na Igrzyska" obejmującego m.in. pikniki olimpijskie. W tym roku odbyły się trzy edycje wydarzenia. Marszałek zapłacił za nie PKOl-owi łącznie 4,3 mln zł. To daje w sumie 10,7 mln zł wsparcia dla kierowanej przez Radosława Piesiewicza organizacji. Tylko w tym roku. W ubiegłym marszałek zapłacić skromne 100 tys. zł za promocję w ramach "15. Gali Olimpijskiej Paryż 2024”, która odbyła się 15 listopada.
Nie tylko Jarosław Stawiarski przekazuje publiczne środki PKOl-owi. Na tę formę promocji zdecydował się też Władysław Ortyl, marszałek województwa podkarpackiego. Umowę o współpracy zawarto 14 czerwca. Opiewa na 700 tys. zł i potrwa pół roku, do 14 grudnia. "Przedmiotem Umowy jest realizacja działań promocyjnych Województwa Podkarpackiego przez Polski Komitet Olimpijski w ramach wydarzeń oraz działalności statutowej i promocyjnej PKOl. Działania obejmują obszar całego kraju (działania mediowe) oraz teren województwa podkarpackiego (organizacja wydarzeń sportowych)." - informuje RadioZET.pl Adrian Biernacki, rzecznik marszałka województwa podkarpackiego. Województwo podkarpackie zostało też "Regionem Partnerskim Olimpijskiej Reprezentacji Polski i PKOl".
W środku Radosław Piesiewicz, prezes PKOl, po jego prawej marszałek Jarosław Stawiarski
Skąd tak hojne wsparcie dla PKOl ze strony polityków PiS? Ich zaangażowanie ma związek z konfliktem międzykomitetem a rządem koalicji 15 października. Prezes Radosław Piesiewicz jest jednoznacznie kojarzony z PiS, głównie z byłym wicepremierem i ministrem aktywów państwowych Jackiem Sasinem. Po zmianie władzy ówczesny minister sportu Sławomir Nitras bardzo krytycznie wypowiadał się o tym, co dzieje się w PKOl. Zarzucał mu korzystanie z szerokich przywilejów, jakich nie mieli nawet sportowcy. Chodziło m.in. o korzystanie z odpraw VIP na lotnisku Chopina na koszt komitetu nie tylko samego szefa komitetu, ale i jego rodziny czy wypłacanie sobie sowitego wynagrodzenia. Jak tłumaczył były minister PKOl na udział sportowców w IO w Paryżu 7,5 mln zł, a prezes w latach 2022-2024 miał otrzymać z różnego rodzaju umów aż 13,5 mln zł.
Piesiewicz miał też zatajać różnego rodzaju wydatki komitetu. Co więcej, Piesiewicz pojawił się w akcji billboardowej obok znanych sportowców, w tym Igi Świątek. Wiele osób zarzucało szefowi PKOl robienie sobie kampanię za pieniądze sponsorów. Nitras wielokrotnie personalnie atakował Piesiewicza i wielokrotnie domagał się jego dymisji. A prezes PKOl odgryzał się ministrowi.
Rząd zakręca kurek z kasą
Na słownych utarczkach się jednak nie skończyło. Obecna koalicja zakręciła kurek z pieniędzmi. PKOl stracił dotację z budżetu państwa. Swój udział w finansowaniu znacząco ograniczyły spółki skarbu państwa. Stąd też słowa marszałka Stawiarskiego o "brutalnym wejściu polityki do sportu". Natomiast wiosną tego roku do PKOl i związku koszykarskiego, którym wcześniej kierował Piesiewicz wkroczyły służby - CBA oraz Krajowa Administracja Skarbowa. O efekcie tej akcji za chwilę. Teraz skupmy się na finansach PKOl.
Ministerstwo Sportu i Turystyki przyznaje, że PKOl w tym roku nie dostał pieniędzy. "W 2024 roku Ministerstwo Sportu i Turystyki przyznało PKOl dofinansowanie w łącznej wysokości 4,4 mln zł. PKOl nie był uprawniony do wnioskowania o dofinansowanie w obszarze sportu wyczynowego w 2025 roku." - czytamy w odpowiedzi biura komunikacji MSiT na pytania RadioZET.pl. Ministerstwo dodaje, że dofinansowuje związki sportowe "troszcząc się w pierwszej kolejności o zawodników, trenerów i osoby współpracujące, stwarzając warunki do szkolenia i rozwoju kadr narodowych".
W tym roku przeznaczyło na przygotowania olimpijskie blisko 190 mln zł. Podobną kwotę planuje przeznaczyć w przyszłym roku. To odbiło się na budżecie kierowanego przez Piesiewicza komitetu. Jeszcze w 2023 roku (rządy PiS) PKOl miał ok. 76,5 mln zł przychodów i wypracował pięciomilionowy zysk. Ale już w ubiegłym roku przy ponad 84 mln zł przychodów zanotował 12-milionową stratę. Wsparcie z Lubelszczyzny i Podkarpacia ma pomóc w zasypaniu tej dziury.
Czarne chmury nad Radosławem Piesiewiczem
Ale to nie jedyne problemy prezesa PKOl. Piesiewicz jest coraz mocniej krytykowany wewnątrz i na zewnątrz komitetu. Chociażby w sprawie umowy sponsorskiej z firmą zondacrypto podpisanej w Maroko. Działacze PKOl skarżyli się publicznie, że o zawarciu kluczowej współpracy dowiedzieli się z mediów i nikt z nimi tego nie konsultował. Wokół prezesa firmy Przemysława Krala pojawia się wiele pytań, m.in. o to dlaczego od wielu miesięcy nie przyjeżdża do Polski, o toczące się wobec niego postępowania karne i współpracę z PiS.
W PKOl narasta coraz większy sprzeciw wobec działań Radosława Piesiewicza. Prezes może mieć też problemy z wymiarem sprawiedliwości. Prokuratura Regionalna w Gdańsku prowadzi śledztwo w sprawie nieprawidłowości w PKOl oraz Polskim Związku Koszykarskim i w Polskiej Lidze Koszykówki, którym kierował. Chodzi o zawierane przez Piesiewicza umowy. Śledczy badają, czy przypadkiem nie skorzystali na nich konkretni działacze, a komitet nie poniósł straty. O umowy sponsorskie z województwami i kwestie finansowania zapytaliśmy Biuro Komunikacji PKOl. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET