`

Wybory nowego lidera w cieniu publicznego prania brudów. Polska 2050 walczy o przetrwanie

6 min. czytania
09.01.2026 06:02
Obserwuj nas na Google

Oskarżenia o korupcję polityczną, publiczne pranie brudów i realizację własnych interesów. W takiej atmosferze odbędą się wybory przewodniczącego Polski 2050. - Kluczowe jest utrzymanie integralności klubu parlamentarnego. Wiele osób nadal wierzy w ten projekt - przekonują działacze partii. Politolodzy nie mają jednak wątpliwości, jaki los czeka partię Szymona Hołowni.

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Hennig-Kloska
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kto kandyduje na przewodniczącego Polski 2050.
  • Dlaczego list Michała Kobosko wywołał poruszenie wśród działaczy.
  • Jakie zarzuty padają wobec Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.
  • Kto ma największe szanse, by zostać nowym liderem Polski 2050.

To będą przedostatnie, ale zarazem najciekawsze wybory szefa partii wśród ugrupowań tworzących rządową koalicję. W Nowej Lewicy i PSL działacze postawili na dotychczasowych liderów. W Koalicji Obywatelskiej jeszcze nie głosowano, ale pozycja Donalda Tuska jest niezagrożona. Tymczasem w Polsce 2050 chętnych do przejęcia władzy po Szymonie Hołowni jest aż szóstka.

- Wynik jest nieprzewidywalny. Teoretycznie największe poparcie i przychylność Szymona ma Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Ale konstrukcja wyborów sprawia, że jej zwycięstwo wcale nie jest przesądzone. Jesteśmy też na tyle młodą partią, że w regionach nie ma zbudowanych frakcji, przez długi czas wszystko skupiało się wokół lidera. Nie ma typowego liczenia szabel, jak to jest w innych ugrupowaniach - mówi RadioZET.pl jeden z polityków Polski 2050.

Kto będzie szefem Polski 2050? Szóstka chętnych

Wybory przewodniczącego partii odbędą się w sobotę, 10 stycznia. Wystartuje w nich sześcioro kandydatów. W kolejności alfabetycznej będą to:

Na liście kandydatów był też Michał Kobosko, europoseł i jeden z najbliższych współpracowników Szymona Hołowni. Pod koniec roku zrezygnował jednak ze startu, o czym poinformował działaczy w długim liście. Przekonywał, że łączenie mandatu europosła i przewodniczenie partii, która jest w głębokim kryzysie, nie jest dobrym rozwiązaniem. Polska 2050 od dłuższego czasu ma w sondażach bardzo niskie poparcie. Sięgające od 1 do 3 proc. W żadnym z badań od miesięcy nie udało jej się przekroczyć progu wyborczego wynoszącego 5 proc.

Kobosko w liście zauważa, że od lata 2024 roku, gdy funkcję pierwszej wiceprzewodniczącej przejęła po nim Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ugrupowanie jest zarządzane praktycznie jednoosobowo. O tym, że to właśnie ministra funduszy pociąga za wszystkie sznurki, od dawna mówią inni działacze partii. Pełczyńska-Nałęcz dorobiła się nawet złośliwego pseudonimu. Jest nazywana "carycą". Natomiast Kobosko zauważa, że partia ma przewodniczącego i zarząd krajowy, a mimo tego władza jest skoncentrowana tylko w jednych rękach. "Nie oceniam, stwierdzam tylko fakt - powszechnie znany w centrali, niekoniecznie znany i uświadomiony w regionach." - napisał Kobosko.

W liście, który ujawnił Onet, europoseł nie bawi się w dyplomację. "Szorujemy po dnie w sondażach, mamy osłabione i zdemotywowane struktury, programowo jesteśmy rozwodnieni i nierozpoznawalni. I dlatego potrzebna jest nam miana totalna na szczytach naszej partii. Zerwanie z tym, co było - i jak było" - przekonuje. I apeluje do działaczy, by w styczniu opowiedzieli się za "Zmianą". Sam trzyma kciuki za Paulinę Hennig-Kloskę, Joannę Muchę i Ryszarda Petru.

Joanna Mucha i Michał Kobosko
Fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER
Joanna Mucha i Michał Kobosko

Ostry list Koboski może przynieść odwrotny efekt

W rozmowach z RadioZET.pl działacze Polski 2050 przekonują, że list był raczej niedźwiedzią przysługą niż wsparciem dla wymienionej trójki. - Został bardzo źle przyjęty przez zdecydowaną większość naszych działaczy. Na wewnętrznych grupach wszyscy go krytykowali. Pisali, że jest zbyt ostry, a fakt, że wypłynął do mediów, został odebrany jako publiczne pranie brudów i osłabienie naszej i tak słabej pozycji - tłumaczy jeden z ważnych polityków Polski 2050.

I dodaje: - Zarząd odpowiedział na ten list. Ta odpowiedź w mojej opinii jest bardzo nieładna i zmanipulowana. Szczegóły pozwolę sobie zachować dla siebie. Za dużo w ostatnim czasie jest w mediach o tym, co u nas się dzieje. Szczególnie złego. A to nie pomaga.

Walka między kandydatami trwa. Momentami ma dość burzliwy przebieg. W czwartek Onet poinformował, że w ostatnich miesiącach kilkudziesięciu działaczy Polski 2050 dostało stanowiska w instytucjach podlegających Ministerstwu Funduszu i Polityki Regionalnej, na którego czele stoi Pełczyńska-Nałęcz. Według jej rywali to nic innego jak rozdawanie stołków w zamian za poparcie w najbliższych wyborach. Chodzi głównie o Społeczne Inicjatywy Mieszkaniowe (SIM) oraz Krajowy Zasób Nieruchomości (KZN). Pierwsza ze spółek zajmuje się budową tanich mieszkań na wynajem, druga odpowiada za grunty Skarbu Państwa, które mają być przeznaczone pod budownictwo mieszkaniowe.

Redakcja poleca

Do niedawna w SIM-ach i KZN rządzili politycy PiS i ludzie z tą partią związani. Po wyborach nadzór nad nimi przypadł właśnie ugrupowaniu Hołowni. Ta deklarowała odpolitycznienie spółek. Patrząc na nazwiska osób, które w nich zasiadają, trudno uznać, że to zadanie zostało zrealizowane. Jednak ministra funduszy nie ma sobie nic do zarzucenia.

- Katarzyna jest charyzmatyczną liderką. W ministerstwie, którym kieruje, dowozi wiele projektów, dba o interes partii i chce, żebyśmy w koalicji byli traktowani podmiotowo, a nie przedmiotowo. Nie chce, żebyśmy stali się przystawką Tuska. Stąd ataki na nią. Ten ostatni przyniósł jednak odwrotny efekt. Coraz więcej osób mówi, że poprze właśnie Katarzynę za jej bezkompromisowość - tłumaczy jeden z polityków Polski 2050 z obozu ministry.

Dwóch kandydatów wycofa się na finiszu?

Działaczy nie dziwi, że Pełczyńska-Nałęcz buduje swoje zaplecze. To samo od dłuższego czasu robi Paulina Hennig-Kloska, która ludzi Polski 2050 umieszcza w Narodowym oraz Wojewódzkich Funduszach Ochrony Środowiska podlegających ministerstwu klimatu. Trudno jednak przewidzieć, czy w kontekście sobotnich wyborów to pomoże. Obie polityczki już raz stoczyły ze sobą bój. Pod koniec września w walce przed Radą Krajową o rekomendację Polski 2050 na funkcję wicepremiera minimalnie wygrała Pełczyńska-Nałęcz. Wówczas miała być zszokowana tak niskim poparciem. Zwłaszcza że miała rekomendację klubu parlamentarnego.

- To były zupełnie inne wybory. Wtedy głosowało wąskie grono, około 30 osób. Teraz uprawnionych jest około 840 naszych członków. Niektórzy w ostatnich dniach opłacali zaległe składki, żeby móc głosować. Teraz będzie inaczej. Myślę, że Katarzyna ma największe szanse, ale bez dogrywki się nie objedzie. W niej stawiałbym na pojedynek z Joanną Muchą lub Pauliną Hennig-Kloską – mówi RadioZET.pl jeden z posłów Polski 2050.

Redakcja poleca

Podobnie rozstrzygnięcie typuje kilkoro innych polityków partii, z którymi rozmawialiśmy. Wszyscy zgodnie zerowe szanse dają posłom: Bartoszowi Romowiczowi oraz Rafałowi Kasprzykowi. Co więcej, część osób uważa, że obaj mogą się wycofać z wyścigu ostatniego dnia i przekazać głosy innym kandydatom. Tym bardziej, że Romowicz przez ostatnie dwa tygodnie był na urlopie. Wrócił na posiedzenie Sejmu, ale w okresie świąteczno-noworocznym nie objeżdżał kraju, żeby zbudować poparcie.

- Trudno rozgryźć, jak się zachowa, czy będzie chciał uzyskać jakieś stanowisko i zbudować swoją pozycję, czy ma inny plan. Pewne jest jedno. W wyborach nie ma szans – dodaje ważny działacz partii Hołowni.

To będzie kluczowe zadanie nowego lidera

Polityków Polski 2050 pytamy też o to, czego oczekują po nowym szefie. Wszyscy zgodnie przyznają, że w najbliższym czasie najważniejsze będzie utrzymanie jedności i integralności klubu parlamentarnego. - Już nawet nie mówię o tej 30, którą mamy dziś, ale nawet lekko ponad 20 posłów już będzie dobrze. Jeśli utrzymamy w miarę silny i stabilny klub, to ciężką pracą będziemy w stanie się odbić i powalczyć o te 7-8 proc. w przyszłorocznych wyborach. Uważam, że mamy potencjał na taki wynik - mówi jeden z działaczy.

Politolog prof. Rafał Chwedoruk uważa, że Polska 2050 w niedługiej perspektywie zniknie jednak z mapy politycznej kraju. W niedawnej rozmowie z RadioZET.pl tłumaczył, że partia od początku była projektem spersonalizowanym pod Szymona Hołownię. Podobnie jak Solidarna (dziś Suwerenna) Polska Zbigniewa Ziobry, Twój Ruch Janusza Palikota czy Nowoczesna Ryszarda Petru. A programowo nie różni się od Platformy Obywatelskiej. - A że nie mogą istnieć dwie partie o takim samym programie, z takimi samymi wyborcami, to w dłuższym horyzoncie czasowym Polski 2050 nie będzie. Na dobrą sprawę już jej nie ma. Są tylko grupki polityków w Sejmie, które próbują walczyć o przetrwanie, wykorzystują to, że w tym Sejmie są, ale kompletnie nic z tego nie wynika - oceniał prof. Chwedoruk.

Kandydaci na przewodniczącego partii przekonują jednak, że po ustąpieniu Szymona Hołowni uda im się otrzymać jedność partii. Sobotnie (10 stycznia) wybory w Polsce 2050 odbędą się drogą elektroniczną. Potrwają od godz. 9 do 15. Każdy z działaczy ma otrzymać na adres mailowy link do głosowania. Ma być ono tajne. Około godz. 16-17 powinniśmy poznać wynik. Jeśli żaden z kandydatów nie otrzyma ponad 50 proc. głosów, odbędzie się druga tura. Wedzie do niej dwójka polityków z największym poparciem. Ponowne głosowanie ma się odbyć w poniedziałek (12 stycznia) w godzinach od 16 do 21.

Uprawnionych do głosowania będzie ok. 840 działaczy, którzy mają opłacone składki. Termin na ich uregulowanie minął w poniedziałek (5 stycznia), ale komisja wyborcza do ostatniego dnia przed wyborami będzie weryfikowała, kto ostatecznie będzie mógł głosować.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET