8-letni Kamil był torturowany. "MOPS i kurator to zlekceważyli, wszyscy po kolei"
8-letni Kamil był bity, przypalany papierosami, rzucany na rozgrzany piec i oblewany wrzątkiem. Ojczym chłopca przyznał się do popełnienia tych czynów. Pod koniec marca 8-latek został dotkliwie pobity i teraz walczy o życie w szpitalu. Ze słów jego przyrodniej siostry wynika, że tragedii można było zapobiec, ponieważ jej ojciec zgłaszał tę sprawę. - MOPS i kurator to zlekceważyli, wszyscy po kolei - powiedziała w rozmowie z "Faktem" Magdalena Mazurek.
Maltretowany Kamil z Częstochowy walczy o życie w szpitalu. W poniedziałek 8-latek trafił do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach z ciężkimi obrażeniami - złamaniami i oparzeniami.
Lekarze wprowadzili dziecko w stan śpiączki farmakologicznej. Jak przekazali w środę, oparzenia chłopca są bardzo rozległe, bo obejmują blisko jedną czwartą powierzchni ciała. Mówili też, że “ból musiał być dotkliwy”.
8-letni Kamil był torturowany przez ojczyma
- Nie życzę żadnemu dziecku takiej krzywdy, każde dziecko musi mieć kochająca rodzinę. Mam żal do matki Kamila i Fabiana. Taka matka nie powinna mieć dzieci - powiedziała w rozmowie z "Faktem" Magdalena Mazurek, która jest przyrodnią siostrą 8-letniego Kamila i 7-letniego Fabiana.
Magdalena spędziła dzieciństwo w placówce opiekuńczej. W wieku 19 lat odnalazła swojego ojca, który miał dwóch synów z Magdaleną B. - Kamila i Fabiana. Dawid B. był jej kolejnym partnerem. To z nimi mieszkali chłopcy.
W rozmowie z "Faktem" Magdalena Mazurek mówiła, że kocha swoich przyrodnich braci. Gdy spotykała się z Kamilem, Fabianem i ojcem, bawiła się z chłopcami i kupowała im prezenty. Była jednak zaniepokojona zachowaniem braci. Fabian niewiele mówił, a Kamil wypowiadał tylko pojedyncze słowa.
Przyrodnia siostra Kamila: jego ojciec to zgłaszał, ale nikt nie pomógł
- Kamilek pokazywał mi ślady na ręce i poparzenia po papierosach, pytałam go, kto to ci zrobił, on odpowiadał: Dawid. Sama mam jeden taki ślad z dzieciństwa, wiem, jak boli. Kamil mówił: Dawid zły, mama zła. Ślady były na ręce Kamila i na Fabiana nodze. Po jednych odwiedzinach u taty, w czasie ferii zimowych, Kamil nie chciał wracać do domu. Rozmawiałam z tatą, prosiłam, żeby coś zrobił z tym, bo to jego synowie. Tata zabierał się za to, ale nikt mu nie pomógł. MOPS i kurator to zlekceważyli, wszyscy po kolei - powiedziała “Faktowi” przyrodnia siostra Kamila.
Również ojciec chłopca przyznał w rozmowie z dziennikiem, że zgłaszał sprawę opiece społecznej i kuratorom sądowym, ale urzędnicy nie podjęli interwencji. Sprawa miała dramatyczny finał. Jak ustaliła Prokuratura Okręgowa w Częstochowie, ojczym rzucił Kamila na płytę kuchenną pieca węglowego w kuchni i zaczął polewać go wrzątkiem. Poparzonym dzieckiem przez kilka dni nie zainteresował się żaden z domowników.
Magdalena dowiedziała się o pobiciu Kamila od ojca, który zadzwonił do niej 3 kwietnia. To on zgłosił sprawę policji, gdy przyszedł do mieszkania i zobaczył w jakim stanie jest jego syn. - (Tata - red.) był zapłakany, miałam czarne scenariusze. Gdy usłyszałam, w jakim Kamil jest stanie, zamarłam. W jednej chwili poczułam ból, rozpacz, wściekłość - powiedziała “Faktowi” Magdalena.
ZOBACZ TAKŻE: Laura M. zniknęła na 10 dni. Policja potwierdza: 16-letnia cosplayerka odnaleziona
Policja aresztowała ojczyma chłopca Dawida B. i jego 35-letnią matkę Magdalenę B. Mężczyźnie postawiono zarzut usiłowania zabójstwa. W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" zajmująca się sprawą prokurator Edyta Kubska powiedziała, że na koniec posiedzenia aresztowego mężczyzna poprosił sąd o tymczasowe aresztowanie na trzy miesiące. - Myślałam, że w mojej pracy już mnie nic nie zaskoczy, ale nie przypominam sobie takiej prośby na rozprawie aresztowej - stwierdziła prokurator.
Matka odpowie za narażenie swojego dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Kobieta przyznała, że widziała, jak jej partner rzucił Kamilem o piec i polewał go wrzątkiem. Miała prosić Dawida B., by nie bił ośmiolatka, ale mężczyzna jej nie słuchał - przekazała “Gazeta Wyborcza”.
RadioZET.pl/"Fakt"/"Gazeta Wyborcza"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET