`

"Wynosili go na rękach, nie ruszał się". Nowe fakty ws. skatowanego 8-latka

3 min. czytania
06.04.2023 18:58
Obserwuj nas na Google

Nie chodzili pijani, dzieci nie były zaniedbane. Jak przyleciał helikopter, to wynosili go na rękach, przelewał się przez ręce, nie ruszał się - mówił Onetowi sąsiad rodziny B., w której doszło do przemocy domowej. 8-latek z Częstochowy trafił do szpitala po tym, jak był bity, polewany wrzątkiem i przypalany papierosami przez swojego ojczyma. Mężczyzna wraz z żoną - matką dziecka - trafili już do aresztu.

Częstochowa
fot. PAP

Ta wstrząsająca historia wydarzyła się w dzielnicy Stradom w Częstochowie. Jak podała reporterka Radia ZET Alicja Waliszewska,  8-latek trafił do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach z ciężkimi obrażeniami - złamaniami i oparzeniami.

Skatowany 8-latek w szpitalu. Był polewany wrzątkiem i bity

Dziecko walczy o życie po tym, jak miało być polewane wrzątkiem i umieszczane na rozgrzanym piecu. 8-latek został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej. Jak przekazali w środę lekarze, oparzenia chłopca są bardzo rozległe, bo obejmują blisko 1/4 powierzchni ciała.

W ich ocenie oparzenia powstały 7-10 dni przed przyjęciem chłopca do szpitala, natomiast złamania powstawały w ciągu ostatniego miesiąca. Interwencja była możliwa dzięki zgłoszeniu od biologicznego ojca dziecka, który przyszedł w odwiedziny.

Redakcja poleca

Ojczym i matka chłopca zostali już zatrzymani i usłyszeli zarzuty. 27-letni Dawid B. jest podejrzany o próbę zabójstwa, bo oprócz wyżej wymienionych czynności miał również bić i przypalać papierosami swojego pasierba. Z kolei 35-letnia Magdalena B. odpowie narażanie dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia, a także udzielenie pomocy mężowi w znęcaniu się nad chłopcem. Oboje przyznali się do winy.

8-latek skatowany przez ojczyma. Sąsiedzi: przelewał się przez ręce

Miejsce, w którym rozegrał się dramat, to cicha i wąska uliczka na obrzeżach Częstochowy. Jak pisze Onet, tylko na połowie odcinka wylano asfalt, a po jednej stronie jezdni znajdują się kamienice, z czego część w opłakanym stanie. Dziennikarze portalu postanowili zapytać sąsiadów rodziny B., czy wiedzieli o tym, co rozgrywa się w jednym z mieszkań.

- Nie chodzili pijani, dzieci nie były zaniedbane. Jak przyleciał helikopter [Lotniczego Pogotowia Ratunkowego - red.], to wynosili go na rękach, przelewał się przez ręce, nie ruszał się - opowiadał sąsiad. Reporterzy rozmawiali też z bratem Dawida B. Mężczyzna jest w kryzysie bezdomności i cierpi na chorobę alkoholową. Nie utrzymywał kontaktów z bratem i jego rodziną. - Widziałem się z nimi tylko na ulicy, jak prowadzili dzieci do przedszkola - powiedział.

Nie zauważyli "niczego niepokojącego"

Nie wiadomo, jak długo chłopiec doświadczał przemocy. Onet podał, że rodzina nie miała założonej niebieskiej karty, a w ich domu nie interweniowała policja. Korzystali jednak z pomocy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Dodatkowo, między sierpniem 2022 a marcem 2023 mieszkali w innym mieście - według nieoficjalnych ustaleń Onetu był to Olkusz (woj. małopolskie). Wówczas znajdowali się pod opieką tamtejszego MOPS-u, który nie chciał jednak udzielić dziennikarzom informacji na temat rodziny.

W artykule Onetu czytamy, że chłopiec zanotował w marcu jedną nieobecność w szkole, a pracownik socjalny częstochowskiego MOPS-u trzykrotnie wizytował rodzinę, nie zauważając "niczego niepokojącego". W połowie marca 8-latek trafił zaś na SOR w związku ze złamaniem, ale medycy również mieli nie zauważyć niczego podejrzanego.

Redakcja poleca

Dziennikarze portalu dotarli także do informacji, że "pracownicy socjalni w sierpniu 2022 r. złożyli do sądu pismo w tej sprawie z wnioskiem o zabezpieczenie dzieci w pieczy zastępczej. Powodem były problemy rodziny, natomiast nie dotyczyły one przemocy". Okazało się, że sąd ustosunkował się do sprawy.

- Sąd stwierdził brak podstaw do wydania zarządzeń opiekuńczych co do dwójki dzieci, bo tego dotyczył wniosek - przekazał w rozmowie z Onetem rzecznik Sądu Okręgowego w Częstochowie Dominik Bogacz. Dodał, że wniosek nie dotyczył 8-latka, a sprawę umorzono. Postanowienie nie zostało wzbogacone o uzasadnienie decyzji.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/PAP/Onet.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET