"Wynosili go na rękach, nie ruszał się". Nowe fakty ws. skatowanego 8-latka
Nie chodzili pijani, dzieci nie były zaniedbane. Jak przyleciał helikopter, to wynosili go na rękach, przelewał się przez ręce, nie ruszał się - mówił Onetowi sąsiad rodziny B., w której doszło do przemocy domowej. 8-latek z Częstochowy trafił do szpitala po tym, jak był bity, polewany wrzątkiem i przypalany papierosami przez swojego ojczyma. Mężczyzna wraz z żoną - matką dziecka - trafili już do aresztu.
Ta wstrząsająca historia wydarzyła się w dzielnicy Stradom w Częstochowie. Jak podała reporterka Radia ZET Alicja Waliszewska, 8-latek trafił do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach z ciężkimi obrażeniami - złamaniami i oparzeniami.
Skatowany 8-latek w szpitalu. Był polewany wrzątkiem i bity
Dziecko walczy o życie po tym, jak miało być polewane wrzątkiem i umieszczane na rozgrzanym piecu. 8-latek został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej. Jak przekazali w środę lekarze, oparzenia chłopca są bardzo rozległe, bo obejmują blisko 1/4 powierzchni ciała.
W ich ocenie oparzenia powstały 7-10 dni przed przyjęciem chłopca do szpitala, natomiast złamania powstawały w ciągu ostatniego miesiąca. Interwencja była możliwa dzięki zgłoszeniu od biologicznego ojca dziecka, który przyszedł w odwiedziny.
Ojczym i matka chłopca zostali już zatrzymani i usłyszeli zarzuty. 27-letni Dawid B. jest podejrzany o próbę zabójstwa, bo oprócz wyżej wymienionych czynności miał również bić i przypalać papierosami swojego pasierba. Z kolei 35-letnia Magdalena B. odpowie narażanie dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia, a także udzielenie pomocy mężowi w znęcaniu się nad chłopcem. Oboje przyznali się do winy.
8-latek skatowany przez ojczyma. Sąsiedzi: przelewał się przez ręce
Miejsce, w którym rozegrał się dramat, to cicha i wąska uliczka na obrzeżach Częstochowy. Jak pisze Onet, tylko na połowie odcinka wylano asfalt, a po jednej stronie jezdni znajdują się kamienice, z czego część w opłakanym stanie. Dziennikarze portalu postanowili zapytać sąsiadów rodziny B., czy wiedzieli o tym, co rozgrywa się w jednym z mieszkań.
- Nie chodzili pijani, dzieci nie były zaniedbane. Jak przyleciał helikopter [Lotniczego Pogotowia Ratunkowego - red.], to wynosili go na rękach, przelewał się przez ręce, nie ruszał się - opowiadał sąsiad. Reporterzy rozmawiali też z bratem Dawida B. Mężczyzna jest w kryzysie bezdomności i cierpi na chorobę alkoholową. Nie utrzymywał kontaktów z bratem i jego rodziną. - Widziałem się z nimi tylko na ulicy, jak prowadzili dzieci do przedszkola - powiedział.
Nie zauważyli "niczego niepokojącego"
Nie wiadomo, jak długo chłopiec doświadczał przemocy. Onet podał, że rodzina nie miała założonej niebieskiej karty, a w ich domu nie interweniowała policja. Korzystali jednak z pomocy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Dodatkowo, między sierpniem 2022 a marcem 2023 mieszkali w innym mieście - według nieoficjalnych ustaleń Onetu był to Olkusz (woj. małopolskie). Wówczas znajdowali się pod opieką tamtejszego MOPS-u, który nie chciał jednak udzielić dziennikarzom informacji na temat rodziny.
W artykule Onetu czytamy, że chłopiec zanotował w marcu jedną nieobecność w szkole, a pracownik socjalny częstochowskiego MOPS-u trzykrotnie wizytował rodzinę, nie zauważając "niczego niepokojącego". W połowie marca 8-latek trafił zaś na SOR w związku ze złamaniem, ale medycy również mieli nie zauważyć niczego podejrzanego.
Dziennikarze portalu dotarli także do informacji, że "pracownicy socjalni w sierpniu 2022 r. złożyli do sądu pismo w tej sprawie z wnioskiem o zabezpieczenie dzieci w pieczy zastępczej. Powodem były problemy rodziny, natomiast nie dotyczyły one przemocy". Okazało się, że sąd ustosunkował się do sprawy.
- Sąd stwierdził brak podstaw do wydania zarządzeń opiekuńczych co do dwójki dzieci, bo tego dotyczył wniosek - przekazał w rozmowie z Onetem rzecznik Sądu Okręgowego w Częstochowie Dominik Bogacz. Dodał, że wniosek nie dotyczył 8-latka, a sprawę umorzono. Postanowienie nie zostało wzbogacone o uzasadnienie decyzji.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET