Jeden sąd robi krok w przód, drugi pół kroku wstecz. Podejrzany ws. warszawskiej reprywatyzacji jednak nie wyjdzie z aresztu
W sprawie Jakuba R. głównego bohatera afery reprywatyzacyjnej najpierw sąd zdecydował, że może on wyjść na wolność po wpłaceniu 2 milionów złotych kaucji. Drugi sąd - apelacyjny - wstrzymał to pierwsze postanowienie o możliwości opuszczenia aresztu przez Jakuba R. za kaucją. Zanim wyjdzie on na wolność, musi najpierw zostać rozpatrzone zażalenie wrocławskiej Prokuratury Regionalnej.
Dlaczego doszło do zmiany pierwszej decyzji o tym, że Jakub R. może wyjść z aresztu po wypłaceniu kaucji? Wszystko dlatego, że obie decyzje zostały podjęte przez dwóch różnych sędziów wylosowanych z listy sędziów orzekających w wydziale.
Ciekawostką jest fakt, że druga decyzję o tym, że Jakub R. pozostanie w areszcie do czasu rozpatrzenia zażalenia prokuratury na zastosowanie tzw. aresztu kaucyjnego wydał zastępca przewodniczącego wydziału SA we Wrocławiu. To sędzia z dużym doświadczeniem, znany z procesu lustracyjnego Oleksego. Nie wiemy, czy wsłuchał się w krytyczne słowa, które padły z ust ministra sprawiedliwości. Zbigniew Ziobro powiedział, że "istnieje realne niebezpieczeństwo matactwa osób, które są zainteresowane tym, aby utrudniać postępowanie.
Zażalenie prokuratury na początku przyszłego tygodnia rozpatrzy trzy osobowy skład sędziów i nie będzie tam żadnego z dwóch wydających pierwsze decyzje.
Przypomnijmy, że Jakub R. usłyszał w ubiegłym roku zarzuty przyjęcia ponad 30 mln zł w związku z nieuczciwą reprywatyzacją działki na Placu Defilad, tuż przy Pałacu Kultury i Nauki.
RadioZET.pl/MaG/MP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET