KOD bez zgody na cykliczne zgromadzenia 10 kwietnia w Gdańsku. Argumenty budzą kontrowersje
Wojewoda pomorski nie zgodził się na to, by Komitet Obrony Demokracji miał prawo do cyklicznych zgromadzeń 10 kwietnia na Placu Solidarności w Gdańsku. Decyzję uzasadnił między innymi tym, że na ten dzień zgodę na uroczystości dostała już od niego stoczniowa Solidarność. Wojewoda użył jednak argumentów, które KOD chce teraz wykorzystać w sądzie, podważając jego kontrowersyjną decyzję dotyczącą 4 czerwca.
Wojewoda, uzasadniając odmowę dla KOD-u, dokładnie przeanalizował, jak przez ostatnie trzy lata komitet organizował rocznicę tragedii smoleńskiej. Urzędnicy Dariusza Drelicha ustalili, że faktycznie był za te wydarzenia odpowiedzialny jeden podmiot - Komitet Obrony Demokracji Region Pomorze (a to oznacza spełnienie jednej z ustawowych przesłanek cykliczności).
Wojewoda zwraca jednak uwagę na kolejny fakt. Za każdym razem były one organizowane w innym miejscu - trzy lata temu w Gdyni na Placu Grunwaldzkim, rok temu w Sopocie na Placu Przyjaciół Sopotu, a jedynie dwa lata temu w Gdańsku na Placu Solidarności. Tymczasem tożsamość miejsca jest kolejnym z ustawowych warunków cykliczności. Między innymi dlatego wojewoda wydał decyzję odmowną.
Rodzi się jednak pytanie: dlaczego wojewoda pomorski w tak dogłębny sposób nie przeanalizował wniosku Solidarności w sprawie 4 czerwca? Stoczniowcy tej rocznicy nie obchodzą od lat, wielu z nich podkreśla że to "symbol zdrady i zmowy elit", zresztą w dokumentach gdańskiego ratusza próżno znaleźć w ostatnich latach informacje o zgromadzeniach odbywających się właśnie tego dnia i organizowanych przez związkowców. Mimo to wojewoda dał "Solidarności" plac na wyłączność. W swojej decyzji napisał:
W treści wniosku zawarto informację o organizowaniu zgromadzeń w zbieżnych terminach i w tym miejscu w latach poprzednich
Nie podano jednak ani jednego przykładu świętowania przez Solidarność rocznicy 4 czerwca przez ostatnie trzy lata.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET