Paweł Kowal: Jestem za stary, żeby nabrać się, że ktoś pił kawę w prosektorium
– Wielokrotnie o tym mówiłem, że to było zderzenie autorytarnego państwa i dobrze przygotowanej machiny rosyjskiej z państwem, które nie było przygotowane na tego rodzaju katastrofę. Jedna sprawa, to pokazywać inne możliwości rozwiązań prawnych, a druga sprawa, to po latach wykazywać się małością i sprowadzać sprawę do zdjęcia – mówił w niedzielnym 7. Dniu Tygodnia w Radiu ZET Paweł Kowal z Koalicji Obywatelskiej. Tak skomentował sprawę zdjęć Ewy Kopacz pozującej do zdjęć w rosyjskim prosektorium.
Katastrofa smoleńska była jednym z głównych z tematów niedzielnego "7. Dnia Tygodnia" w Radiu ZET. Niedawno telewizja publiczna zaprezentowała film Ewy Stankiewicz pod tytułem "Stan zagrożenia". W filmie zostały pokazane zdjęcia Ewy Kopacz, która w Moskwie, podczas sekcji zwłok ciał ofiar katastrofy, fotografowała się z pracownikami tamtejszego prosektorium.
– Chciałbym zobaczyć kontekst tych zdjęć. Ja już jestem za stary, żeby dać się nabrać na to, że ktoś pił kawę w prosektorium. Lekarze piją kawę w prosektorium, kiedy długą tam są. Nie wiem, jak wyglądały te zdjęcia. Widziałem ludzi na cmentarzu uśmiechających się ze stresu, widziałem różne sytuacje (…) Ewa Kopacz mogła popełniać błędy polityczne, ale ona nie miała złych intencji, nie zrobiła niczego złego – komentował Paweł Kowal w programie "7. Dzień Tygodnia".
Paweł Kowal o zdjęciach Kopacz z prosektorium. "Nie dam się nabrać". Odpowiedź Beaty Kempy
Materiał o wydarzeniach po katastrofie wywołał gorącą dyskusję wśród gości programu. Andrzej Stankiewicz zapytał o pierwsze godziny tuż po tragedii Beatę Kempę, która była 10 kwietnia w Katyniu w grupie 100 parlamentarzystów czekających na przylot prezydenta.
7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET. Kempa: To największa klęska państwa polskiego– Dlaczego, kiedy dowiedzieliście się, że samolot prezydenta spadł, nie pojechaliście na miejsce katastrofy? – pytał Andrzej Stankiewicz.
– Proszę sobie wyobrazić: znajdujecie się w szczerym lesie w Katyniu, w nastroju absolutnej żałoby (…) Prezydent nie przybywa, bo stała się rzecz okropna. Tam był straszny szum informacyjny. Czy pan sobie wyobraża, że w tym momencie, my, pilnowani przez służby rosyjskie, jak ma pan pójść? Dokąd ma pan pójść w tym szczerym lesie? Dokąd ma pan jechać? Można się mądrzyć… My jedyne, co mogliśmy zrobić, to opanować swój żal i niesamowite emocje. Ktoś rozpoczął modlitwę i wtedy zaczęliśmy się zastanawiać się, co dalej. My byliśmy wywiezieni w to miejsce (…) Można być mądralą po wielu latach, ale jeżeli się postawimy w sytuacji, w której byliśmy, nie byłby pan dopuszczony nigdzie i w żadną stronę by pan nie pojechał jak w tę, w którą, by pana wywoziły służby – tłumaczyła Beata Kempa.
– Postanowiono, że zawiozą nas w miejsce, gdzie będziemy mogli spokojnie odczekać na przyjazd pociągu do Polski. Ta sytuacja była bardziej złożona i w tym momencie ustawianie nas w roli służb, które miały badać katastrofę smoleńską, biec nie wiadomo dokąd z tego miejsca, w którym się znaleźliśmy, jest bezczelne – dodała europosłanka Solidarnej Polski.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET