`

Będą konsekwencje dla funkcjonariuszy po sprawie pani Joanny? Szef policji komentuje

PAP
2 min. czytania
24.07.2023 10:16
Obserwuj nas na Google

Komendant główny policji gen. insp. Jarosław Szymczyk w poniedziałek zapowiedział raport końcowy wewnętrznego postępowania ws. pani Joanny z Krakowa. Kobieta poinformowała media o upokarzającej wobec niej interwencji po tym, jak zażyła środki poronne.

Gen. Jarosław Szymczyk
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER/East News (ilustracyjne), TVN (screen)

Wobec pani Joanny z Krakowa kilku policjantów podjęło interwencje po tym, jak służby zawiadomiła jej lekarka. Według kobiety policjanci upokorzyli ją po tym, jak zażyła tabletkę poronną. "Faktom" TVN opowiadała, że funkcjonariusze kazali jej "rozebrać się, przykucnąć i zakasłać". Zdaniem policji powodem interwencji była możliwa próba samobójcza, ale pani Joanna zarzuca służbom kłamstwo.

O komentarz w sprawie był pytany w poniedziałek szef policji w Programie I Polskiego Radia. - Każdy przypadek trzeba traktować indywidualnie, natomiast mamy procedury w tego typu sytuacjach. Jesteśmy tą formacją, która podejmuje działania w przypadku uzyskania informacji o chęci popełnienia samobójstwa i nieważne, czy jest to droga telefoniczna, czy też droga internetowa - zaznaczył gen. insp. Jarosław Szymczyk.

Redakcja poleca

Szef policji komentuje kontrolę po interwencji wobec pani Joanny

Generał wskazał, że kontrolerzy Biura Kontroli Komendy Głównej Policji zakończyli już swoje czynności w Krakowie. - Wrócili w nocy z piątku na sobotę do Warszawy. Przywieźli ze sobą bardzo dużą ilość materiałów, które częściowo już są przeanalizowane, częściowo będą jeszcze poddawane bardzo wnikliwej analizie pod kątem realizacji procedur, pod kątem podejmowania poszczególnych decyzji - wyjaśnił.

- Moje oczekiwanie wobec Biura Kontroli jest takie, abyśmy do końca tego tygodnia zakończyli proces kontrolny. Zakończyli go sprawozdaniem i końcowymi wnioskami - podkreślił. Dodał przy tym, że na ten moment "nic nie wskazuje na to, aby zakończyć te czynności kontrolne wnioskami natury dyscyplinarnej".

Redakcja poleca

Sprawa pani Joanny z Krakowa

Pod koniec kwietnia do pani Joanny, która była w trakcie badania, przyjechała policja. Kobieta została przesłuchana i zabrano jej telefon oraz laptop. - Ta interwencja mnie kompletnie złamała. Zniszczyła mnie - powiedziała pacjentka w materiale "Faktów" TVN.

Pani Joanna opisała upokorzenia, które spotkały ją ze strony policjantów. - Kazano mi się rozebrać, robić przysiady i kaszleć - relacjonowała. Wyjaśniła, że wcześniej podjęła, bardzo trudną - jak to określiła - decyzję, że zażyje tabletkę poronną, bo ciąża miała zagrażać jej zdrowiu. Powiadomiła lekarkę, a później zjawiła się policja.

- Rozebrałam się. Nie zdjęłam majtek, ponieważ wciąż jeszcze krwawiłam i było to dla mnie zbyt upokarzające, poniżające, i wtedy właśnie pękłam, wtedy wykrzyczałam im w twarz: "czego wy ode mnie chcecie?" - mówiła w "Faktach" TVN.

Sprawa pani Joanny wywołała ponowną dyskusję o sytuacji kobiet w Polsce. Donald Tusk na 1 października zapowiedział marsz miliona serc, który ma być aktem sprzeciwu wobec ograniczania praw kobiet przez rząd Zjednoczonej Prawicy.

RadioZET.pl/PAP - Bartłomiej Figaj

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET