Policja ujawnia nagrania ws. pani Joanny. Mocna reakcja Szymczyka
Komendant Główny Policji gen. Jarosław Szymczyk powiedział na konferencji prasowej, że interwencja ws. pani Joanny nastąpiła po zawiadomieniu służb przez lekarza psychiatrę o możliwej próbie samobójczej jego pacjentki. Policja zaprezentowała także nagrania rozmów z numeru alarmowego.
- Chciałbym wyrazić moje szczere ubolewanie wobec niezwykle trudnej sytuacji życiowej, w jakiej znalazła się pani Joanna, ale chcę jasno i wyraźnie podkreślić, że ta sytuacja nie jest winą policji. Chcę też wyrazić moje ubolewanie, że ta konferencja w ogóle dzisiaj ma miejsce - podkreślił KGP gen. insp. Jarosław Szymczyk.
Policja ujawnia nagrania ws. pani Joanny
Szef Policji konsekwentnie bronił działań mundurowych. - Sposób, w jaki zaatakowano moich ludzi, na podstawie jednostronnej, subiektywnej relacji. Sposób, w jaki przedstawiono działania polskich policjantów, nie dał mi innej możliwości. W trosce o dobro społeczne, o przedstawienie prawdy o przebiegu tego zdarzenia, postanowiliśmy państwa zaprosić - mówił.
Podczas konferencji zaprezentowane zostały nagrania z numeru alarmowego, mające potwierdzać wersję o próbie samobójczej. Część nagrania została usunięta ze względu na ochronę danych osobowych i tajemnicę lekarską. Połączenie miało miejsce 27 kwietnia o godz. 20.27.
- Patrol policji zastał panią Joannę w złym stanie fizycznym i psychicznym. Ona sama powiedziała, że dokonała zakupu środków medycznych przez internet. W związku z tym padło pytanie, w jaki sposób kupiła te medykamenty. Pani Joanna nie chciała współpracować. Wskazała tylko laptopa za pomocą, którego to zrobiła. Zespół ratownictwa medycznego podjął decyzję o zabraniu pani Joanny do szpitala w celu zrobienia dalszych badań. Ratownicy medyczni sami poprosili, by policjanci pojechali z nimi - mówił Szymczyk.
Szef Policji przekonywał, że "policjanci w żaden sposób nie przeszkadzali w wykonywaniu działań medycznych". - Za zgodą lekarzy i w ich obecności dokonano przeszukania pani Joanny w celu zabezpieczenia telefonu komórkowego i pod kątem tego, czy posiada te substancje, które mogą zagrażać życiu i zdrowiu. [...] Telefon komórkowy został zabezpieczony protokolarnie - mówił.
Szymczyk: nie godzę się na ten publiczny lincz na moich ludziach
- Pani Joanna nie była ani przez chwilę zatrzymana. [...] Nie używaliśmy żadnych środków przymusu bezpośredniego. Wykonano jedynie czynności procesowe ukierunkowane na ustalenie tego, kto sprzedał te substancje - mówił Szymczyk.
- Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mamy do czynienia z osobą usiłującą popełnić samobójstwo, abyśmy nie przeprowadzili przeszukania tej osoby pod kątem posiadania przedmiotów, narzędzi czy być może substancji, które mogłoby służyć do popełnienia tego samobójstwa - tłumaczył Szymczyk.
Szymczyk zaapelował o uspokojenie atmosfery wobec tej całej sytuacji i przekazał, że w czwartek na terenie Wrocławia doszło do ataku na umundurowanego policjanta z użyciem noża. - Nie łączę tych zdarzeń, ale obyśmy takich nie mieli więcej, tylko dlatego, że atakujemy policjantów nie dając im możliwości wyjaśnienia tej sprawy - dodał.
- Zdecydowanie nie godzę się na ten publiczny lincz na moich ludziach. Oni wykonali obowiązki, do których byli zobowiązani. Oni chronili życie pani Joanny, chronili życie innych ludzi, którzy być może sięgnęliby po te środki, które również pani Joanna zakupiła i zażyła - podkreślił
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET