`

Czy studia powinny być płatne? Minister nauki: „To są marzenia jednego pana”

7 min. czytania
04.04.2025 06:02
Obserwuj nas na Google

- Ten, kto to powiedział, że studia powinny być płatne, niech mówi takie rzeczy częściej na tych spotkaniach, na które przychodzi sporo młodych ludzi, być może przyszłych studentów. Jak się nasłuchają takich bzdur, to miejmy nadzieję, że głosu na tego pana nie oddadzą - komentuje wypowiedź Sławomira Mentzena w podcaście "Machina Władzy" Marcin Kulasek, minister nauki. I zapowiada: - Póki Lewica jest w tym rządzie, to się nie wydarzy.

Marcin Kulasek
fot. Dawid Wolski/East News

Aleksandra Pucułek: Oczekiwań ze strony naukowców nie brakuje. Nad czym w pierwszej kolejności Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod pana kierownictwem ma zamiar się pochylić?

Marcin Kulasek, Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego: - Stawiamy na dialog i rozmowę ze środowiskiem. Środowisko prosiło: „nic o nas bez nas.” Tego dialogu miejscami może zabrakło, więc do niego wracamy. A to, co najbardziej boli całe środowisko naukowe, to zasady ewaluacji i zmiana w tej kwestii jest naszym priorytetem.

Oglądaj

Wyjaśnijmy, ewaluacja to ocena jakości działalności naukowej. Od ocen wystawionych w ramach ewaluacji zależą uprawnienia do prowadzenia studiów, szkół doktorskich, do nadawania tytułów i stopni naukowych, a także kwota subwencji dla uczelni. Teraz ewaluacja obejmie lata 2022-2025.

- Tak i pracujemy nad tym, żeby opracować nowe zasady następnej ewaluacji. Wiemy, że za poprzedników bywało różnie. Na końcu było tak, że pan minister Czarnek „z palca” poprawiał pewne rzeczy. Chcemy tego uniknąć. Przy MNiSW powołaliśmy zespół składający się z przedstawicieli środowiska naukowego, który precyzyjnie określi nowe zasady.

Kiedy to się stanie?

- Ma je wypracować do końca roku, więc ewaluacja obejmująca cztery najbliższe lata, czyli 2026-2029, będzie odbywać się już na nowych zasadach wypracowanych wspólnie ze środowiskiem naukowym.

„Nikt nie zwraca uwagi na to, co publikuję, jakie to jest, tylko patrzy się na to, gdzie to publikuję, za ile punktów. Przez to nie bardzo się opłaca myśleć o wydawaniu książek.” Tak ocenił obecny system jeden z wykładowców akademickich, humanista. Teraz to się zmieni?

- To jest jedna z tych patologii, które chcemy wyeliminować. Będziemy m.in. zwiększać nacisk na monografie, by „opłacało się pisać książki”, a nie tylko publikować w wybranych czasopismach.

Czy lista czasopism też do zmiany? 

- Do renegocjacji, do sprawdzenia. Trzeba ją przeanalizować.

Redakcja poleca

Kto teraz będzie decydował o tym, co na tej liście się znajdzie?

- Wspomniany zespół, który wypracuje rekomendacje nowej ewaluacji. Po to będą w nim przedstawiciele całego środowiska, nie tylko poszczególnych dyscyplin naukowych, by ta ewaluacja była sprawiedliwa, prawdziwa i niepoprawiana później przez ministra z palca.

Możemy podać już jakieś szczegóły zmian?

- Jeszcze nie, nad tym pracuje wspominany zespół. Na pewno jednak nie będzie sankcyjności. To znaczy, jeżeli dana uczelnia miała możliwość prowadzenia np. szkół doktorskich i po ewaluacji ocena jej spadnie i straci taką możliwość, to pozwolimy na doprowadzenie do końca tego, co rozpoczęła. O to prosiło środowisko i to uwzględnimy. Równocześnie z ewaluacją pracujemy nad nowelizacją ustawy o szkolnictwie wyższym, czyli tak zwanej ustawy Gowina i nowelizacją ustawy o Polskiej Akademii Nauk.

To jeśli mowa o PAN, to najpierw spytam, co z Akademią Kopernikańską powołaną za rządów PiS? Bo zazwyczaj mówi się o niej jako o konkurencji dla PAN.

- Mówiliśmy o tym w kampanii, że będziemy chcieli jej likwidacji, bo to jest dublowanie pewnych zadań. Ale oczywiście wiemy, że przy tym układzie politycznym, chodzi mi tu o pana prezydenta, nic się na razie w tym względzie nie wydarzy.

Jeśli chodzi o PAN, doszliśmy do konsensusu: ministerstwo wycofuje się z ustawy wprowadzającej modyfikacje w PAN, którą zaproponowało, ale również Polska Akademia Nauk wycofała się z swojego projektu. W najbliższych dniach powstanie 12-osobowy zespół, który będzie pracował na tej ustawie, która obecnie obowiązuje. To już jest duży krok do przodu, bo na początku nie mogliśmy dojść do porozumienia, który z projektów powinien być procedowany. W zespole będą przedstawiciele prezydium PAN, instytutów badawczych oraz związków zawodowych reprezentowanych w Polskiej Akademii Nauk i przedstawiciele MNiSW.

Kiedy możemy się spodziewać konkretów, ustaleń?

Redakcja poleca

- Nie ma pośpiechu. Lepiej pewne rzeczy dopracować. Mogę powiedzieć, że 16 kwietnia spotyka się 12-osobowy zespól i rozpocznie rozmowy o ustawie. Na pewno od przyszłego roku, czyli od stycznia 2026 roku, wejdzie w życie projekt Inicjatywa Doskonałości – Instytut Naukowy PAN (IDIN), w ramach którego do instytutów badawczych trafi dodatkowo 50 milionów złotych.

Przez lata mieliśmy duży wzrost liczby studentów z zagranicy, nie szła za tym często jakość edukacji. Jaki kierunek tutaj planuje obrać MNiSW? Umiędzynarodowienie to hasło równie często wymieniane przez naukowców co ewaluacja.

- Widzimy potrzebę większego umiędzynarodowienia naszych uczelni. M.in. program eurodyplomu (dyplom ukończenia studiów, który byłby honorowany we wszystkich krajach Europy bez dodatkowych poświadczeń – przyp. red.), który jest procedowany podczas naszej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej, pozwoli na zwiększenie umiędzynarodowienia. Oczywiście, żeby to wprowadzić, musi być zgoda wszystkich 27 państw. Pracujemy nad tym, żeby się tak wydarzyło, chociaż jest opór Węgier, które zostały przez komisję - według ich zdania - pokrzywdzone wykluczeniem z programu Erasmus+. Namawiamy komisję, żeby może trochę odpuścić sankcje dotyczące Węgier, by znaleźć konsensus i wprowadzić dzięki temu eurodyplom.

Kilka tygodni temu doszło jednak do spotkania ministrów nauki wszystkich 27 państw członkowskich w Warszawie, w czasie którego wszyscy jednogłośnie poparli tzw. Deklarację Warszawską. To duży sukces polskiej prezydencji w UE. Dokument wzywa do niezależnego, skutecznego finansowania badań naukowych i innowacji. Wszyscy widzą, że w obecnej sytuacji geopolitycznej, zagrożenia ze strony Rosji, pieniądze na naukę muszą się znaleźć.

Mało kto dostrzega, że tę obronność można by wzmocnić przez inwestycję w naukę. Im mocniejsza nauka, tym większe możliwości techniczne, ale też możliwości rozwijania badań nad wojną, pokojem.

- Ale rząd to zauważył. Na badania i naukę w Polsce przeznaczone jest 1,56 PKB przy średniej europejskiej 2,2. Dążymy do tego, by było to 3 proc. Każda złotówka zainwestowana w naukę powoduje odebranie tych złotówek w postaci nawet siedmiokrotnej w gospodarce.

Jeden z rektorów uczelni opowiadał mi, że on o tych 2,3 proc. słyszy od 10 lat i nic.

- Bo to jest perspektywa czasowa. W sytuacji geopolitycznej, w której jesteśmy, konieczne jest prawie 5 proc. PKB na na modernizację armii, czyli na nasze bezpieczeństwo, więc są pewne priorytety.

Ale stwierdziliśmy, że nauka wiąże się z obronnością, a teraz wychodzi na to, że znowu jest spychana na dalsze miejsce.

- Nie jest spychana, chcemy jak najszybciej doprowadzić do średniej europejskiej.

Co znaczy jak najszybciej?

- Podczas naszych rządów powinno się to wydarzyć. Ale te 2,2 uważamy nadal za mały procent. Te ambitne 3 proc. w ciągu ok. 10 lat być może uda się zrealizować. Na pewno rząd zdiagnozował tę potrzebę, więc jest to światełko w tunelu.

To skoro mowa o pieniądzach, studia powinny być płatne w Polsce?

- Wiemy, kto to powiedział i moje lewicowe serce się burzy. Ten, kto to powiedział, niech mówi takie rzeczy częściej na tych spotkaniach, na które przychodzi sporo młodych ludzi, być może przyszłych studentów. Jak się nasłuchają takich bzdur, to miejmy nadzieję, że głosu na tego pana nie oddadzą. Absolutnie nie ma takiej zgody ani planów obecnego rządu, żeby studia były płatne. Póki Lewica jest w tym rządzie, to się nie wydarzy. To są marzenia jednego pana. Studia płatne funkcjonują na uczelniach niepublicznych, ale co do zasady musi być dostęp do nauki dla studentów również mniej zamożnych, inaczej doprowadziłoby do takiej sytuacji, że tylko bogaci mogą studiować. 

Padło hasło „uczelnie niepubliczne”. W tej kwestii planowane są jakieś działania? Bo o jakości kształcenia w tych szkołach można by długo mówić.

- Widzimy potrzebę większego nadzoru nad nimi, oczywiście też musimy mieć do tego instrumenty i to trzeba wypracować, bo do takiej patologii jak było przy Collegium Humanum nie możemy ponownie dopuścić. Ale z drugiej strony nie można wszystkich niepublicznych szkół wrzucać do jednego worka.

A też nie tylko do Collegium Humanum są zastrzeżenia.

- Tak, dlatego pracujemy nad instrumentami nadzoru nie tylko ze strony samego ministerstwa, ale również Polskiej Komisji Akredytacyjnej, która musi oceniać te uczelnie. Zbliża się zresztą niż demograficzny i to też pewnie spowoduje zniknięcie niektórych szkół z mapy.

Czyli zamkną się same.

- Tak.

Wspomniał pan o niżu. Receptą na to będzie łączenie uczelni? Co w tym względzie się będzie działo?

- Te mniejsze uczelnie same widzą potrzebę, podobnie jak uczelnie niepubliczne, łączenia się i tworzenia wspólnej oferty dla studentów. To jest pomysł na to, żeby po pierwsze odpowiedzieć na niż, a po drugie odpowiedzieć na potrzebę regionów, bo ta oferta musi być związana z tym, co się w danym regionie dzieje, w jakiej dziedzinie, jacy absolwenci są potrzebni. Takie uczelnie wtedy będą miały rację bytu i możliwość przetrwania. Namawiamy do łączenia, ale to musi być przemyślana decyzja władz uczelni. Studiowanie w mniejszym ośrodku akademickim będzie się też wiązało z mniejszymi kosztami życia dla studenta.

Wszystkie kierunki powinny wciąż istnieć, czy jednak powinniśmy się skoncentrować na tych uważanych za przyszłościowe? Przysłowiowa filozofia wciąż jest potrzebna?

- Wszystkie kierunki są potrzebne, ale nie wszystkie muszą być wszędzie. Umowna filozofia nie musi być na każdej uczelni. To jest nie tylko moja obserwacja, ale również środowiska. Tam, gdzie uczelnia ma swoje tradycje i osiągnięcia w ramach danego kierunku, jak najbardziej powinien on zostać, ale w innych uczelniach nie widzę takiego sensu.

Kierunki lekarskie za czasów ministra Czarnka były otwierane właśnie w mniejszych, regionalnych uczelniach. Teraz po negatywnej ocenie Polskiej Komisji Akredytacyjnej pięć uczelni nie otrzymało zgody na przyjęcie kolejnego rocznika. Ale jeden wciąż się tam kształci. Co z nim?

- Niektórzy studenci sami próbują się przenieść na uczelnie medyczne, które mają długoletnie doświadczenie w kształceniu przyszłych lekarzy.

Ale MNiSW nie planuje w tym względzie odgórnej akcji?

- Nie, uczelnie i studenci muszą podejmować takie inicjatywy sami.

Jakaś kolejna uczelnia składała teraz wniosek o prowadzenie kierunku lekarskiego? 

- Z tego co jest mi wiadomo, to nie.

Dostęp do akademików. To temat, który również wyjątkowo interesuje studentów. Co w tym względzie się zmieniło?

- Cieszy mnie, że Rada Ministrów przyjęła już projekt ustawy dotyczący mieszkalnictwa, w którym wprowadzono zapisy dotyczące jednocześnie remontów starej infrastruktury akademików i wybudowanie nowych. Do 2030 roku na wsparcie mieszkalnictwa komunalnego i społecznego ma być przeznaczone łącznie 45 miliardów zł. Część z tej olbrzymiej kwoty trafi do uczelni, by mogły one stopniowo zwiększać liczbę miejsc w domach studenckich. To spowoduje, że ceny za akademiki będą o wiele niższe. Projekt ustawy będzie teraz procedowany w Sejmie. Myślę, że to powinno pójść stosunkowo szybko i już w 2026 roku uczelnie będą mogły wnioskować o pierwsze dofinansowanie na remonty lub budowę kolejnych domów studenckich.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET