`

Józefa jako dziewczynka ocalała z rzezi wołyńskiej. Powiedziała, co myśli o Ukraińcach

3 min. czytania
11.07.2023 12:17
Obserwuj nas na Google

Gdybyśmy zostali w tym klasztorze, to też byśmy zginęli. Tych wszystkich ludzi porąbali tam siekierami - wspomina w rozmowie z Wirtualną Polską ocalała z rzezi wołyńskiej Józefa Bryg. Dodaje: - Nie obwiniałam całego narodu za to, co mnie spotkało. To przecież nie Ukraińcy, a bandyci, zabili mi rodziców.

Józefa Bryg
fot. Maciej Goclon/East News (ilustracyjne), IPN.gov.pl

Mija 80. rocznica rzezi wołyńskiej, ludobójstwa dokonanego na Polakach przez ukraińskich nacjonalistów w okresie luty 1943 - luty 1944. Zbrodnia przy wsparciu niemieckich okupantów i częściowo ukraińskiej ludności spowodowała śmierć ok. 50-60 tys. Polaków i w odwecie 2-3 tys. Ukraińców. 

11 lipca 1943 roku oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) dokonały skoordynowanego ataku na 99 polskich miejscowości, głównie w powiatach horochowskim i włodzimierskim pod hasłem "Śmierć Lachom". To okrucieństwo wspomina w rozmowie z Wirtualną Polską Józefa Bryg.

Redakcja poleca

80. rocznica rzezi wołyńskiej. Relacja ocalonej

Zbrodnię przeżyła w kolonii w Palikrowach w Galicji Wschodniej (obecnie Ukraina), gdzie mieszkała wraz z rodziną jako dziewczynka. - Najpierw słyszeliśmy, że napadali i kradli, później, że zaczęli mordować. Dorośli nas wyganiali, gdy rozmowy schodziły na doniesienia o kolejnych morderstwach, a my – jak to dzieci – im bardziej nas wyganiali, tym bardziej chcieliśmy zostać. Nieraz leżąc pod łóżkiem, słuchałam, kogo porąbali siekierami, a komu zrobili coś jeszcze gorszego - mówiła.

Część mieszkańców kolonii skryła się w pobliskim klasztorze, kiedy pojawili się banderowcy. Ostatecznie Józefa z rodziną tam nie dotarła. - Zresztą gdybyśmy zostali w tym klasztorze, to też byśmy zginęli. Tych wszystkich ludzi porąbali tam siekierami. Obcinali piersi, genitalia, wydłubywali oczy i języki. Tak upajali się zbrodnią - wspominała.

Na pobliskiej łące banderowcy dokonywali selekcji schwytanych mieszkańców. Pani Józefa słyszała, jak oprawcy dobijają jej rannego ojca. - Na przemian powtarzałam "Pod Twoją obronę" i "Aniele Boży", bo tylko te modlitwy znałam. W końcu strzelili do taty. Z jego uszu i nosa buchnęła krew i zalała mu twarz. Od tego momentu już nic tej nocy nie powiedziałam. Myślałam, że wejdę w tę ziemię - mówiła.

W końcu do małej dziewczynki zbliżył się jeden z banderowców. - Prosiłam Matkę Boską, żeby mnie obroniła. Nie wiem, skąd się we mnie znalazło tyle siły, żeby się nie ruszać, gdy stali nade mną i zastanawiali się, czy strzelić. Jeden z nich kopnął mnie z całej siły w tę lewą nogę, ona się tylko zakołysała i zastygła. Usłyszałam tylko: "No widzisz, nie żyje, szkoda naboju" - w ten sposób pani Józefa cudem uniknęła śmierci. Podobnie, jak jej brat.

Redakcja poleca

"To bandyci zabili moich rodziców"

W tułaczce po tym, jak na Kresy wkroczyła Armia Czerwona, dziewczynka znalazła się m.in. w oddalonym od kolonii klasztorze. - Obejmowałam figurę Matki Boskiej za nogi i płakałam, żeby i tym razem mnie uratowała. Udało się, a ja przez kilka lat mieszkałam u sióstr. Bardzo mi pomogły, do dziś wspominam je z wdzięcznością.

- Często śni mi się, że mnie rozstrzeliwują. To jest we mnie, nie chce mnie opuścić, choć staram się to wypierać. W domu, gdy jestem sama, wstyd się przyznać, że zamiast obejrzeć jakiś pouczający film, szukam czegoś zabawnego, żeby o tym nie myśleć. Szczerze śmiać się nauczyły mnie dopiero w Krakowie dzieci. Mam wnuczkę i prawnuki — Weronikę i Wojtusia. Jestem też przyszywaną babcią dla piątki dzieci małżeństwa prowadzącego obok mojego bloku firmę.

Co pani Józefa myśli o Ukraińcach? - Nie obwiniałam całego narodu za to, co mnie spotkało. To przecież nie Ukraińcy, a bandyci zabili mi rodziców. Ci, którzy mordowali, to byli bandyci, to nie byli normalni ludzie. Ciemnota, którą Bandera przekonał do wizji czystej Ukrainy - dodała. 

- Przez lata poznałam wielu wspaniałych Ukraińców. Teraz, jak wybuchła wojna, dzwoniłam do nich, chciałam im pomóc, ale już nie udało mi się skontaktować. Dziś to są inni ludzie. Inaczej żyją, inaczej wychowują dzieci. Bolą mnie pomniki Bandery, bo to trzeba potępić, ale nigdy nie miałam w sobie chęci zemsty.

RadioZET.pl/Wirtualna Polska

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET