Karol Nawrocki powiedział "nie" reformie edukacji. MEN ma plan awaryjny
Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę, która od września 2026 roku miała wprowadzić do szkół reformę edukacji nazywaną "Kompasem Jutra". MEN mimo wszystko chce, aby zmiany weszły w życie. Jak wygląda plan awaryjny resortu Barbary Nowackiej?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak na prezydenckie weto odpowiedziała szefowa MEN Barbara Nowacka.
- Jak wyglądało spotkanie w pałacu prezydenckim w sprawie reformy edukacji.
- Co o reformie edukacji sądzą uczniowie.
- Nie mogę wyrazić zgody na taką ustawę. To reforma prowadząca do chaosu, ideologizacji szkoły i eksperymentowania na całych rocznikach dzieci - przekazał w czwartek (18 grudnia) prezydent Karol Nawrocki i tym samym przesądził o losach ustawy wprowadzającej reformę edukacji do szkół.
Na platformie X Barbara Nowacka, szefowa MEN, skomentowała decyzję Nawrockiego. "Panie Prezydencie – edukacji na łańcuch nie weźmiecie. Weto do zmian w prawie oświatowym, poparte żenująco niemerytoryczną argumentacją. Tylko polityka i fobie. Nie rozumie Pan szkoły. Nie szanuje Pan autonomii nauczycieli. I ewidentnie boi się Pan krytycznie myślącego młodego pokolenia. I nie ma Pan ani mandatu, ani siły, by zatrzymać dobre zmiany w reformie „Kompas Jutra” - odpowiedziała.
- Prezydent stał przed wyborem: zablokować początek sensownych zmian i utknąć w średniowiecznym systemie, czy dać zielone światło na reformę, by dzieci i młodzież miały szkołę z prawdziwego zdarzenia. Wybrał pierwszą opcję, a tym samym zrobił krzywdę milionom młodych ludzi - skomentował z kolei Paweł Mrozek, licealista, założyciel Akcji Uczniowskiej.
Rozmowy bez MEN, IBE i Nawrockiego
Przed podjęciem decyzji w środę, 17 grudnia, w pałacu prezydenckim odbyły się konsultacje, w których uczestniczyły oświatowe związki zawodowe i kilkadziesiąt organizacji pozarządowych, głównie prawicowych. Celem zwołania „forum eksperckiego Gabinetu Prezydenta RP", jak nazwał to Paweł Szefernaker, szef gabinetu Nawrockiego, było zebranie opinii na temat nowelizacji prawa oświatowego przed ogłoszeniem decyzji prezydenta RP w sprawie ustawy prowadzającej zmiany w szkołach.
Sławomir Broniarz, prezes ZNP, który uczestniczył w konsultacjach, dobór uczestników środowego spotkania określił jako "dość monotematyczny”. - Wiele lat pracuję na rzecz oświaty i z ubolewaniem mogę powiedzieć, że nie znam dokonań, dorobku czy niekiedy nawet nazw jednej, drugiej czy trzeciej organizacji, których przedstawiciele zostali zaproszeni do Kancelarii Prezydenta, żeby rozmawiać o zmianach w edukacji – skomentował w rozmowie z „Głosem Nauczycielskim”. - Sądząc po wypowiedziach, nawet 99 proc. uczestników spotkania to byli zwolennicy zawetowania tej ustawy – dodał.
Zauważył też, że pomiędzy tekstem nowelizacji, a wypowiedziami niektórych uczestników spotkania występowała sprzeczność, a zaproszeni „eksperci” posługiwali się ogólnikami, albo kwantyfikatorami wyraźnie wskazującymi na to, że omawiany projekt był im raczej obcy. - Miałem wrażenie, że czytaliśmy różne dokumenty – komentował dla „Głosu”.
Podobnie spotkanie ocenił Paweł Mrozek, licealista, założyciel „Akcji Uczniowskiej”. - To, co ujrzałem w Pałacu Prezydenckim, nie powinno być traktowane jako uczciwy dialog ponad podziałami. Byłem na sali jedynym uczniem i jestem załamany. Znaczna większość organizacji obecnych na spotkaniu reprezentowała środowiska prawicowe i konserwatywne. Po stronie opowiadającej się za reformą byliśmy my – Akcja Uczniowska – oraz ZNP. W praktyce oznaczało to trzy osoby wobec około 50 uczestników prezentujących stanowisko przeciwne zmianom, czyli namawianie pana prezydenta do weta – relacjonował Paweł Mrozek, dodając, że w tak ważnym temacie należałoby "wysłuchać obu stron z zachowaniem proporcji.”
- Główny zarzut prawicy? Trudno go precyzyjnie określić, bo podczas spotkania nie padły merytoryczne konkrety poza ogólnikowymi hasłami o „zabieraniu tożsamości kulturowej i narodowej” oraz o tym, że reforma stanowi „groźny eksperyment” dla polskiej szkoły - stwierdził Mrozek.
Tymczasem według prezesa ZNP nowelizacja ustawy wprowadzająca reformę edukacji sankcjonuje autonomię nauczycieli i dąży do tego, żeby uczniowie lepiej radzili sobie w otaczającej nas rzeczywistości. - "Kompas Jutra" to nie jest reforma naszych marzeń, ale przynajmniej rusza nas z miejsca. Zgadzamy się z wizją odchudzonego programu, skupionego na myśleniu krytycznym, projektach praktycznych i radzeniu sobie w realnym świecie, zamiast bezsensownego wkuwania teorii na pamięć - dodał Mrozek.
Na spotkanie nie zostali zaproszeni przedstawiciele MEN i Instytutu Badań Edukacyjnych (IBE odpowiadał za tworzenie nowych podstaw programowych). Również prezydent Karol Nawrocki nie brał udziału w środowym spotkaniu.
MEN i tak wprowadzi zmiany?
Ustawa nowelizująca prawo oświatowe została przyjęta przez Sejm 21 listopada i rozpatrzona przez Senat bez poprawek. 28 listopada trafiła na biurko prezydenta Nawrockiego. W sprawie weta zwróciły się do Nawrockiego dwa związki zawodowe – oświatowa "Solidarność" i Wolny Związek Zawodowy „Forum-Oświata”. Przeciwko zmianom protestują też takie organizacje jak skrajnie prawicowy Instytut Ordo Iuris.
MEN spodziewając się prezydenckiego weta, kilkakrotnie powtarzało, że jest przygotowane na każdy wariant. Nieoficjalnie wiadomo, że resort Nowackiej będzie chciał wprowadzić nowe podstawy programowe rozporządzeniami, tak jak to się stało przy uruchamianiu edukacji obywatelskiej i edukacji zdrowotnej. - To nie jest dobry kierunek, bo oczywiście, że wolelibyśmy, żeby to była ustawa, ale jest plan B – potwierdziła w czwartek, 18 grudnia, w internetowej części programu „Gość Radia ZET” Magdalena Biejat z Lewicy.
Według niej „prezydent zdaje się mieć jakąś obsesję na punkcie ideologii”. - Zaprasza na spotkania do siebie organizacje, które dzielą podobną obsesję i umyka clou tej reformy – ograniczenie przeładowania podstawy programowej, więcej kompetencji, mniejszy nacisk na zakuwanie szczegółów, większa autonomia dla nauczycieli, by mogli wspierać uczniów, by też mogli się rozwijać i dokształcać – mówiła w GRZ. W piątek przed południem MEN ma poinformować, co dalej z reformą.
Reforma edukacji zwana "Kompasem Jutra" miała wejść w życie 1 września 2026 roku. Oznacza ona przede wszystkim nowe, w większości okrojone, podstawy programowe, nacisk na praktykę, więcej eksperymentów i doświadczeń, tydzień projektowy, zastąpienie techniki zajęciami praktyczno-technicznymi i połączenie w początkowych klasach przedmiotów przyrodniczych w jeden – przyrodę. Na początek reforma miała objąć przedszkolaków i uczniów klas pierwszych i czwartych. MEN w listopadzie przedstawiło projekty podstaw programowych poszczególnych przedmiotów po reformie, które dla portalu RadioZET.pl skomentowali m.in. poloniści, matematycy, czy nauczyciele przedmiotów przyrodniczych.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET