`

Kuriozum w Gdańsku. Ksiądz nie pytał o zgodę, kierował się słowami papieża

2 min. czytania
13.07.2023 13:41
Obserwuj nas na Google

Na dachu bazyliki św. Brygidy w Gdańsku pojawiły się panele fotowoltaiczne. Mieszkańcy są oburzeni i zwracają uwagę na to, że instalacja zaburza wygląd świątyni. Co więcej, okazuje się, że proboszcz nie pytał o zgodę konserwatora zabytków. Ks. Ludwik Kowalski miał się kierować słowami papieża Franciszka. 

Panele słoneczne na dachu XVI katedry
fot. Wikimedia Commons, East News/Rex Features

Portal "Zawsze Pomorze" opisuje kuriozalną sytuację, która wydarzyła się w Gdańsku. Na dachu XVI-wiecznej bazyliki św. Brygidy pojawiły się panele fotowoltaiczne. Mieszkańcy są oburzeni, na jaw wyszło też, że proboszcz nie występował o zgodę na zamontowanie instalacji. 

Większość mieszkańców czy turystów podziwiających bazylikę paneli fotowoltaicznych nie zauważy. Te są bowiem widoczne tylko z mieszkań, których okna wychodzą na ul. Stolarską. "Widać stamtąd ciemną taflę, wyraźnie odcinającą się od czerwonej dachówki nad trzecią, północną nawą kościoła" - podaje portal "Zawsze Pomorze".

Ksiądz nie pytał o zgodę. Kierował się słowami papieża

Lokalne media zapytały o sprawę proboszcza bazyliki św. Brygidy w Gdańsku. Ks. Ludwik Kowalski przyznał, że nie pytał konserwatora zabytków o zgodę na założenie instalacji. - Podejmując tę decyzję kierowałem się zachętą papieża Franciszka do bardziej ekologicznego stylu życia - powiedział. 

Wyjaśnił, że nie zdawał sobie sprawy, że panele fotowoltaiczne zaburzą panoramę Gdańska i rozważa przesunięcie instalacji. - To nie powinno być bardzo trudne, bo montowane są na aluminiowych szynach - ocenił. Dodał, że dach był budowany w latach 70. ubiegłego wieku.

Konserwator zabytków był w szoku. "Jezus Maria!"

Dziennikarze, którzy zajmowali się sprawą, zwrócili się do pomorskiego wojewódzkiego konserwatora zabytków. Jego reakcja nie pozostawia złudzeń. - Fotowoltaika na dachu św. Brygidy? Jezus Maria! - miał krzyknąć Igor Strzok, który nie ukrywał zaskoczenia.

- Jak rozumiem, ksiądz założył to bez naszej zgody. Ja w każdym razie niczego takiego nie podpisywałem. Nie po to odmawialiśmy zakonnikom od świętej Katarzyny dwa lata temu, żeby teraz pozwalać księdzu Ludwikowi. To jest nieporozumienie. Obywatele są jednakowi wobec prawa. Nie może być tak, że jednym wolno innym nie - powiedział. 

Redakcja poleca

RadioZET.pl/"Zawsze Pomorze"

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET