Niepokojące zjawisko nad Bałtykiem. Eksperci alarmują: "Pójdźmy po rozum do głowy"

3 min. czytania
02.09.2024 11:07
Obserwuj nas na Google

Globalne ocieplenie i coraz wyższy poziom wód w morzach to ogólnoświatowy problem, który dotyczy również naszego Bałtyku. Podczas tegorocznego sezonu letniego synoptycy wielokrotnie zaobserwowali temperaturę wody w Morzu Bałtyckim przekraczającą 20 st. C. Jakie mogą być tego konsekwencje?

fot. Piotr Kamionka/ East News

Bałtyk staje się coraz cieplejszy

Tegoroczny sezon letni był jednym z najcieplejszych w ostatnich latach. M.in. w Zatoce Fińskiej temperatura wody w Bałtyku sięgnęła ponad 26 st. C. Tak ekstremalne temperatury wody nie zostały zaobserwowane nad polskim Wybrzeżem, aczkolwiek można mówić o niekorzystnej dla przyrody tendencji "ocieplania się" Morza Bałtyckiego. - Woda w Bałtyku na przestrzeni ostatnich dekad wyraźnie się ogrzewa. Wskazują na to pomiary temperatury i wyraźne zmiany, które zauważamy w jego ekosystemie. W 1990 r. średnia temperatura Bałtyku wynosiła 7,7 st. C, natomiast w 2023 r. już 9,5 st. C. To dane niemieckiego Instytutu Badań Bałtyku w Warnemünde – Leibniz-Institut für Ostseeforschung. Przybywa fitoplanktonu, są zakwity glonów i cyjanobakterii, pojawiają się gatunki roślin wodnych preferujących wyższe temperatury, np. brunatnice, a glony preferujące wody chłodniejsze, np. powszechny kiedyś morszczyn, są coraz rzadsze - mówi w rozmowie z PAP dr Artur Skowronek z Instytutu Nauk o Morzu i Środowisku Uniwersytetu Szczecińskiego.

Niektórzy turyści są zadowoleni z faktu coraz cieplejszej wody w Bałtyku. Niestety paradoksalnie może to wpłynąć negatywnie na warunki wypoczynku w nadmorskich kurortach. Wyższa temperatura wody w morzu sprzyja powstawaniu "zaduchów", spowodowanych mniejszą ilością tlenu. To idealna sytuacja dla cyjanobakterii, czyli tzw. sinic, przez których zakwity coraz częściej zamykane są polskie kąpieliska. - Niestety, należy spodziewać się jeszcze intensywniejszych zakwitów sinicowych i zmian parametrów wody, szczególnie spadku jej natlenienia - ostrzega dr Artur Skowronek. Specjalista zaznacza, że aktualnie Bałtykowi "nie grozi" wizja zostania ciepłym morzem, ale obecne tendencje wskazują na negatywne zmiany w obszarze Morza Bałtyckiego.

Redakcja poleca

Jak przeciwdziałać zmianom klimatycznym?

Globalne ocieplenie oznacza nie tylko podwyższenie temperatury wody w Bałtyku, ale także podnoszenie się jej poziomu. Szacuje się, że od 1995 roku poziom wody w Bałtyku podniósł się o około 15 centymetrów. Dalszy rozwój tej tendencji może prowadzić nawet do zalania części polskiego Wybrzeża. "Jeśli poziom morza podniesie się o metr, to część Gdańska, Nowy Dwór Gdański, zachodnia część Elbląga i Gronowo Elbląskie zostaną zalane. Wybrzeże Bałtyku będzie sięgać aż na północ od Malborka, niedaleko wsi Tragamin" - informuje organizacja ekologiczna WWF.

Według dr Artura Skowronka najważniejsze w ochronie środowiska naturalnego Bałtyku powinny być działania rządu, które mogą realnie wpłynąć na ochronę polskich wód. - Należy pójść po rozum do głowy i zmienić pewne nawyki, przepisy i wprowadzić opracowane przecież przez specjalistów strategie. Ale powiedzmy sobie szczerze: cóż z tego, że eksperci od dawna proponują konkretne działania, skoro nie są one traktowane priorytetowo, a politycy mają ważniejsze cele i są z reguły zdania, że "jakoś to będzie". Dopiero, kiedy gruchnie jakaś katastrofa ekologiczna, próbuje się ograniczać jej skutki i szukać winnych - dodaje w rozmowie z PAP ekspert. Każdy z nas może jednak przyczynić się do ochrony ekosystemu Morza Bałtyckiego, m.in. wspierając zaufane fundacje ekologiczne. Ważne są również pozornie niewielkie nawyki, takie jak np. nieśmiecenie na plaży.

Źródło: Radio ZET/ PAP/ WWF

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET