Ciąg dalszy zamieszania z kierunkami lekarskimi. Jest zielone światło dla uczelni, ale naboru nie ma

6 min. czytania
27.08.2024 14:17
Obserwuj nas na Google

Kolejne cztery uczelnie będą mogły kształcić przyszłych lekarzy. Pomimo pozytywnych opinii Polskiej Komisji Akredytacyjnej nie mogą jednak rekrutować kandydatów na medycynę. Naczelną Radę Lekarską zastanawia co innego: - Jak to się stało, że uczelnie, które miały znaczące braki, tak szybko je uzupełniły? – pyta Damian Patecki z NRL.

Studenci
fot. Mariusz Gaczynski/East News

Rekrutacja na kierunek lekarski niemożliwa

Polska Komisja Akredytacyjna pozytywnie oceniła kierunek lekarski na Uniwersytecie Kaliskim. O opinii PKA uczelnia poinformowała na swojej stronie. „Stosowną uchwałę prezydium Polskiej Komisji Akredytacyjnej przyjęło 25 lipca i została już ona przesłana do ministerstwa nauki” – czytamy na stronie uniwersytetu. Przypomnijmy, że PKA oceniała uczelnie, które już rok temu uruchomiły medycynę, ale ich przygotowanie do kształcenia przyszłych lekarzy budziło niemałe wątpliwości, stąd ponowna kontrola.

Mimo nowej pozytywnej opinii Uniwersytet Kaliski wciąż nie może rozpocząć naboru. Rekrutacja na pierwszy rok będzie możliwa dopiero, gdy Ministerstwo Zdrowia wyda rozporządzenie w sprawie limitu przyjęć. Określa w nim, ile osób można przyjąć na pierwszy rok studiów. Ostatnia nowelizacja dokumentu jest z 16 lipca. - Bez tego nie da się rozpocząć rekrutacji – mówi Jakub Banasiak, rzecznik uczelni. - Wierzymy, że w najbliższych dniach minister wyda rozporządzenie. Jesteśmy przygotowani. Momentalnie uruchomimy formularze rejestracyjne, nawet w sobotę jesteśmy w stanie otworzyć biuro rekrutacji – dodaje.

Uczelni zależy na czasie, bo do rozpoczęcia roku akademickiego został niewiele ponad miesiąc, a właśnie mniej więcej tyle potrzebuje, by każdy na spokojnie złożył dokumenty i przeszedł wszystkie etapy naboru. Im bliżej października, tym gorzej dla kandydatów. - Cały czas odbieramy telefony od zainteresowanych studiowaniem u nas. Wiemy, że nie tylko mieszkańcy Kalisza będą chcieli wziąć udział w rekrutacji – mówi Banasiak. Maturzyści przyjęci na studia muszą mieć jeszcze czas np. na zalezienie mieszkań.

Ile miejsc na medycynie? Nie wiadomo

Dlatego Akademia WSB w Dąbrowie Górniczej postanowiła otworzyć rekrutację bez oficjalnego rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia. PKA tej uczelni również przyznała pozytywną opinię uchwałą z 25 lipca. Uchwała jest już prawomocna. Wciąż nie wiadomo jednak, ilu studentów może przyjąć szkoła wyższa, skoro nie ma rozporządzenia MZ.

Redakcja poleca

- Zadeklarowaliśmy ministerstwu, że jesteśmy gotowi kształcić 75 osób na tym kierunku. Chętnych jest dwa razy tyle – mówi Łukasz Miąsik, rzecznik uczelni. Zaznacza jednak, że chociaż rekrutacja jest otwarta i do 31 sierpnia można zapisywać się na medycynę, to jest to dopiero pierwszy etap rekrutacji. Kolejne etapy jak określenie limitu punktowego i listy przyjętych będą dopiero po tym, jak MZ poda ostateczną liczbę miejsc.

W sprawie kolejnych dwóch placówek – Politechniki Wrocławskiej i filii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Bielsku-Białej – eksperci podjęli uchwały 14 sierpnia. Jak wyjaśnia nam PKA, decyzje zostały przekazane ministrowi oraz uczelniom, ale nie są jeszcze prawomocne. Szkoły wyższe mają bowiem dwa tygodnie na ewentualne wniesienie uwag lub wniosków.

Politechnika Wrocławska o pozytywnej opinii poinformowała już jednak na swojej stronie. „Kierunek lekarski na Wydziale Medycznym otrzymał ocenę pozytywną z okresem obowiązywania 2 lat” – napisano w komunikacie. Dalej czytamy: „Zrealizowaliśmy wszystkie wcześniejsze rekomendacje związane z funkcjonowaniem kierunku lekarskiego, dlatego nie spodziewaliśmy się innej decyzji.” Michał Ciepielski, rzecznik uczelni, zaznacza jednak, że PWr również wstrzymuje się z naborem i rekrutację rozpocznie po nowelizacji rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia dotyczącego limitów przyjęć. - Liczymy, że nastąpi to w ciągu najbliższych dni i od 2 września będziemy mogli zacząć nabór – mówi. Ma on potrwać ok. dwóch tygodni.

Lepsi kandydaci na uczelniach medycznych

Podobna sytuacja jest w bialskiej filii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Uchwała PKA została podjęta, ale nie jest jeszcze prawomocna. Uczelnia informuje o pozytywnej opinii na swojej stronie. Uniwersytet przeprowadził już pierwszy etap rekrutacji, ale publikacja list rankingowych „odbędzie się z chwilą formalnej akceptacji ze strony Ministerstwa Zdrowia". Uczelnia mogła sobie na to pozwolić, bo, jak tłumaczył nam prorektor ds. studiów i studentów prof. Jerzy Stojko, jeśli nie byłoby przyznanego limitu dla filii, to kandydaci mieściliby się w limicie Katowic i Zabrza. Śląski Uniwersytet Medyczny w tych dwóch miejscowościach od lat kształci przyszłych lekarzy.

Również 14 sierpnia, jak słyszymy w PKA, prezydium przyjęło uchwałę w sprawie Akademii Nauk Stosowanych w Nowym Targu. W związku z tym, że uchwała nie jest prawomocna, komisja nie informuje na razie, jaka jest ocena tamtejszego kierunku lekarskiego. Uczelnia na razie nie chwali się też opinią na swojej stronie, więc trudno stwierdzić, czy dostała zielone światło w sprawie kształcenia lekarzy. Próbowaliśmy się skontaktować z władzami ANS w Nowym Targu, ale bezskutecznie.

Redakcja poleca

Nie trudno się domyślić, że poziom w uczelniach, które dopiero we wrześniu – jeśli w ogóle – przeprowadzą rekrutację, będzie niższy. Trafią tu maturzyści z gorszymi wynikami. Ci z najlepszymi mają już dawno miejsca w renomowanych uczelniach medycznych. - Kandydaci z lepszymi wynikami wolą zresztą uczelnie z dłużą tradycją w kształceniu przyszłych lekarzy – dodaje Damian Patecki z Naczelnej Rady Lekarskiej.

Uczelnie wciąż czekają

Pozostałe uczelnie, które rok temu uruchomiły medycynę, a które przechodziły w ostatnich miesiącach ponowną kontrolę, jak informuje nas PKA, decyzji jeszcze nie mają. To: Uniwersytet w Siedlcach, Akademia Nauk Stosowanych w Nowym Sączu, Poznańska Akademia Medyczna Nauk Stosowanych im. Księcia Mieszka I oraz Społeczna Akademia Nauk w Łodzi.

Ta ostatnia mimo to na swojej stronie internetowej informuje, że spełniła „wszystkie przesłanki” i jest przekonana, że "w najbliższym czasie uzyska limit miejsc". Dalej zachęca: „Spodziewamy się 60 miejsc na kierunku lekarskim. W związku z tym liczba miejsc jest ograniczona.” W kolejnej informacji zaprasza na dzień otwarty kierunku lekarskiego na 29 sierpnia. W biurze rekrutacji słyszymy z kolei, że uczelnia dostała na razie wstępną opinię, wciąż czeka na pełną decyzję.

Po co więc akcje promocyjne i informacje na stronie? Nie da się ukryć, że studia lekarskie to spory zarobek. Najtańszy semestr kosztuje tu 25 tys., najdroższy – 32 tys. Jeśli mowa o pieniądzach, to Akademia Medyczna Nauk Stosowanych im. Księcia Mieszka I dokumenty od kandydatów na kierunek lekarski przyjmowała już w lipcu (opinii od PKA nie miała i nie ma). Podobnie jak bezzwrotne opłaty wpisowe wysokości 2,2 tys. zł. Bez nich zgłoszenie nie jest brane pod uwagę.

Na pytanie, co stanie się z pieniędzmi kandydatów, jeśli uczelnia nie będzie jednak mogła uruchomić medycyny od października, usłyszeliśmy w biurze rekrutacji, że ministerstwo na pewno przyzna jej limit, a poza tym kandydaci podpisują dokumenty, że opłata jest bezzwrotna. Przy przyjęciu na medycynę pod uwagę brane są tutaj wyniki maturalne, ale też kolejność zgłoszeń. Czyli ten kto złożyłby tylko dokumenty, ale wstrzymał się z opłatą, ma mniejsze szanse na przyjęcie. Uczelnia nie chciała podać, ile osób zdecydowało się zapłacić i wzięło udział w naborze na studia, które mogą zostać nieuruchomione.

Jak uczelnie uzupełniły braki?

Dlatego Patecki już zapowiada, że gdy tylko będą wszystkie opinie PKA, to rada szczegółowo się z nimi zapozna i przeanalizuje je. - Zastanawiamy się, jak to się stało, że uczelnie, które miały znaczące braki w kadrze, infrastrukturze, tak szybko nagle je uzupełniły – mówi Patecki. Nie wyklucza, że pozostałe uczelnie, które czekają na decyzję, też mogą dostać pozytywne opinie. – Trzeba więc będzie sprawdzić metodologię tych opinii – mówi Patecki.

Wyjaśnijmy, że powodem całego zamieszania i braku przyznanych miejsc jest negatywna ocena Polskiej Komisji Akredytacyjnej (PKA), którą część uczelni dostało, gdy rok temu uruchamiało medycynę. Komisja zarzucała im m.in. brak kadry, czy infrastruktury, w tym prosektoriów niezbędnych do nauki anatomii. To z kolei efekt decyzji byłego ministra edukacji Przemysława Czarnka.

Za rządów PiS nastąpił prawdziwy wysyp kierunków lekarskich. Po pierwsze za sprawą zmiany przepisów, które umożliwiły kształcenie przyszłych lekarzy uczelniom zawodowym, które dotychczas miały niewiele wspólnego z medycyną. Po drugie minister Czarnek wydawał zgody na uruchamianie kolejnych kierunków pomimo negatywnych ocen PKA (nie jest ona formalnie wiążąca dla ministra). Obecne władze ministerstw: nauki i zdrowia zdecydowały więc, że dopiero po ponownym skontrolowaniu uczelni i wydaniu nowych ocen przez komisję, szkoły wyższe dostaną limit miejsc na medycynie.

W obecnie procedowanym projekcie rozporządzenia, w którym Ministerstwo Zdrowia określa limit miejsc na kierunkach lekarskich na rok akademicki 2024/2025, znajduje się w sumie 30 uczelni, a limit przyjęć wynosi 9882 miejsca (w tym na studiach stacjonarnych 6348 miejsc, na niestacjonarnych 1695 miejsc oraz na studiach w języku innym niż polski  – 1839 miejsc).

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET