`

“W zaginięciach są ukryte zabójstwa”. O przestępstwach, których nie ma w policyjnych statystykach

8 min. czytania
06.08.2024 06:12
Obserwuj nas na Google

- Możemy mieć pozorne poczucie, że przestępczość spada, bo w statystykach ma to odzwierciedlenie, ale realnie będzie ona bardzo duża - mówi w wywiadzie dla RadioZET.pl dr Joanna Stojer-Polańska, kryminalistyk, która bada ciemną liczbę przestępstw w Polsce.

Policja
fot. Piotr Hukalo/East News

Mateusz Kapera: Ciemna liczba przestępstw. Co kryje się za tym tajemniczym pojęciem?

Dr Joanna Stojer-Polańska: - To są wszystkie zdarzenia, które są poza statystykami kryminalnymi. O ciemnej liczbie przestępstw mówimy w odniesieniu do spraw, w których nie było zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. Nie zgłosił ich pokrzywdzony, nie zrobił tego nikt inny. Sam fakt popełnienia przestępstwa zaistniał, ale z różnych powodów organy ścigania i wymiar sprawiedliwości o tym nie wiedzą.

Co może być powodem niezgłoszenia przestępstwa?

- Taka najprostsza sytuacja to historia, kiedy sprawca przestępstwa ukrywa wszystkie ślady. Ofiara - powiedzmy, że będzie to przestępstwo zabójstwa - nie może złożyć zawiadomienia z oczywistych powodów. Zostaje uznana za zaginioną i nikt jej nie szuka. Przez wiele lat możemy nie wiedzieć o tym, co naprawdę się stało. Dopiero np. przy przypadkowym ujawnieniu kości zaginionej osoby może okazać się, że rzeczywiście doszło do przestępstwa wiele lat temu.

Na ciemną liczbę przestępstw składają się też różne przypadki wyjaśnione po latach. Czasami są to przestępstwa, o których osoby pokrzywdzone są zdolne mówić dopiero po długim czasie, np. przestępstwa seksualne. 

Z tego wynika, że trudno jest oszacować, jaka jest prawdziwa skala ciemniej liczby przestępstw.

- Oficjalne dane na temat przestępczości można zobaczyć na stronie policji. Znajdziemy tam dane, ile przestępstw i jakiego typu zostało popełnionych, a także co się z tymi zdarzeniami stało. To znaczy, kiedy zajęła się nimi prokuratura i kiedy były oceniane przez sąd. Przypadki z ciemnej liczby przestępstw nie pojawiają się w statystykach kryminalnych. To często bardzo trudne przypadki ze względu na to, że dopiero po czasie podejmowane są działania służb. Można oczywiście szacować, jakich zdarzeń będzie najwięcej. Natomiast o konkretnych sprawach dowiadujemy się, gdy prawda o nich wyjdzie po latach.

Redakcja poleca

Gdy słyszymy o ciemnej liczbie przestępstw, to możemy pomyśleć, że chodzi o zabójstwa. Czy to jedyny rodzaj przestępstwa, który dotyczy tego problemu?

- Mogą to być przestępstwa przeciwko życiu, ale prawdopodobnie w ciemnej liczbie przestępstw jest też dużo przestępczości seksualnej. Z powodu obawy przed sprawcą, oceną społeczną, a nawet z powodu braku nieznajomości prawa ofiary nie zgłaszają takich przestępstw na policję.

Do ciemnej liczby przestępstw należą też przestępstwa przeciwko mieniu. Czyli np. ktoś nie zgłasza kradzieży, bo uważa, że i tak nie ma szansy na odnalezienie danego przedmiotu. Kolejne to różnego rodzaju przestępstwa w cyberprzestrzeni, kiedy ofiara dopiero po jakimś czasie orientuje się, że została okradziona albo ktoś używał jej wizerunku. Tak naprawdę każde zdarzenie kryminalne może znaleźć się w ciemnej liczbie przestępstw.

Zwierzę nie zgłosi się na policję.

- Są przepisy, które chronią zwierzęta przed przemocą, ale po pierwsze sprawcy wiedzą, że zwierzę nie jest zdolne do złożenia zawiadomienia, a po drugie społeczeństwo ma też pewną tolerancję społeczną na przemoc wobec zwierząt. Dlatego tych zgłoszeń nie ma.

Czy niekompetencja organów ścigania może być również przyczyną istnienia ciemnej liczby przestępstw?

- Mogę sobie wyobrazić taką sytuację, kiedy dochodzi do zabójstwa, ale podczas oględzin nie zostaje ujawnione, że do niego doszło i policja przyjmuje, że był to zgon z przyczyn naturalnych. Samo zdarzenie pojawi się więc w statystyce, ale jako zupełnie coś innego. Powodem tego może być to, że ktoś nie zabezpieczył śladów, nie sprawdził wersji śledczej. Czyli o samym zgonie wiemy, ciało nie zostało ukryte, zostało nawet zbadane, ale nie wyszły okoliczności kryminalne świadczące o przestępstwie. I tak się zdarza. Po latach ktoś wraca do sprawy i wychodzi na jaw, że działania policji i prokuratury nie były profesjonalne, co pozwoliło sprawcom na jakiś czas uniknąć odpowiedzialności.

Redakcja poleca

Mówimy tu także o bardziej świadomych zaniechaniach? Często w sprawach zaginięć pojawia się wątek braku zaangażowania policji w poszukiwania, czy nawet ignorowania okoliczności zniknięcia.

- Może być tak, że jakieś zdarzenie nie zostanie przyjęte. Czasami od bliskich osób pokrzywdzonych słyszy się, że była zwłoka w przyjęciu zawiadomienia albo w poszukiwaniach osoby zaginionej, a później, po latach, okazywało się, że doszło do morderstwa, a nie zaginięcia.

Czasem kiedy ktoś zgłasza przestępstwo seksualne, brakuje też troski o to, by ujawnić wszystkie okoliczności tego zdarzenia. Co prawda dochodzi do skazania, ale np. za uszczerbek na zdrowiu, a nie za działania w obszarze czynności seksualnych. Czyli dochodzi do zmiany kwalifikacji przestępstwa.

I niestety coś takiego w systemie funkcjonuje. Jeśli udowodnienie przestępstwa wymaga dużego zaangażowania i nakładu pracy oraz stanięcia po stronie pokrzywdzonego, to nie zawsze system chce to robić. Z drugiej strony mamy takie jednostki jak Archiwa X, czy zespoły do wykrywania zdarzeń w cyberprzestrzeni lub pomagające osobom nieletnim pokrzywdzonym. Wiele osób walczy o to, żeby ta ciemna liczba była jak najmniejsza.

Co zatem robić, żeby ją zmniejszać?

- Na pewno można prowadzić kampanie informacyjne o przepisach. W szczególności gdy mowa o dobrach prawnych typu czyste środowisko, zwierzęta, czy ochrona dzieci. Warto mówić o tym, że mamy różnego rodzaju rejestry, np. sprawców przestępstw na tle seksualnym. Pracodawcy mają obowiązek sprawdzić, czy kandydat do pracy nie był karany. Można też organizować kampanie społeczne, które uwrażliwią nas na przemoc w rodzinie. Osoba pokrzywdzona musi wiedzieć, do kogo ma się zgłosić po pomoc, że istnieją fundacje i różnego rodzaju organizacje, które udzielą wsparcia.

Pokrzywdzonych możemy wspierać na wielu poziomach, ale możemy także działać wobec sprawców czy potencjalnych przestępców. Nie zawsze mamy skuteczne narzędzia, ale możemy np. wpływać na to, jaki będzie okres przedawnienia przestępstwa i czy w ogóle będzie on zachodził.

A co jeśli zignorujemy ten problem?

- Będziemy wspierać sprawców, ponieważ pozwolimy im działać i myśleć, że istnieje zbrodnia doskonała. Nie da się popełnić przestępstwa w taki sposób, żeby nie zostawić śladów, ale mam też świadomość, że nie zawsze będzie ktoś, kto tych śladów będzie szukał. Nie zawsze pokrzywdzony będzie chciał pomocy, nie zawsze będzie miał wsparcie, siłę w sobie, żeby tej pomocy szukać.

Możemy mieć pozorne poczucie, że przestępczość spada, bo w statystykach ma to odzwierciedlenie, ale realnie będzie ona bardzo duża. To jest właśnie problem, kiedy chcemy badać przestępczość: z jednej strony mamy statystyki, a z drugiej strony wiemy doskonale, że jest to wiedza niepełna.

Zdarzenia kryminalne nie zawsze jest łatwo przełożyć na to, co mówi treść przepisu. Może być tak, że sprawca przemocy podał ofierze substancje, które spowodowały, że nie pamiętała ona dokładnie, co się wydarzyło. Ponadto sprawca zadbał o to, by nie było świadków zdarzenia lub w jakiś sposób ich zastraszył. Możliwości kryminalistyczne udowodnienia mu czynu są więc mniejsze, ale nie chcemy przecież dać pewności sprawcy, że może krzywdzić bez konsekwencji.

Czy sprawy zaginięć często przewijają się w badaniach nad problemem ciemnej liczby przestępstw?

- Tak, bo kiedy dochodzi do zaginięcia, to nie wiemy, co się stało. To może być nieszczęśliwy wypadek, samobójstwo lub sytuacja, gdy ktoś wyjechał bez słowa. W zaginięciach ukryte są również zabójstwa. Np. kobieta długo doświadcza przemocy ze strony partnera, w końcu ten zabija i ukrywa ciało. Pozoruje, że partnerka wyjechała. Nieraz dochodziło do takich sytuacji. Oprócz tego mamy tu przestępstwa związane z przemocą, ale to zabójstwo jest najłatwiej udowodnić, gdy odnajdzie się zwłoki.

Redakcja poleca

Gorzej, gdy policja nie jest w stanie odnaleźć zwłok. Wtedy zdarzają się procesy poszlakowe zakończone skazaniem za zabójstwo bez odnalezienia ciała. Procesy poszlakowe wymagają jednak dużego zaangażowania służb i wymiaru sprawiedliwości, żeby wykazać, że rzekome zaginięcie jest zabójstwem i nic innego wydarzyć się nie mogło.

Na myśl od razu przychodzi mi sprawa zabójstwa Anny Garskiej. Jej mąż, policjant, zgłosił zaginięcie żony. Po kilku tygodniach śledczy zorientowali się, że kobieta nie zaginęła, ale została zamordowana. Sprawcą okazał się jej mąż. Został skazany, ale ciała Anny nigdy nie odnaleziono.

- Tak, doszło tu do skazania, mimo że nie odnaleziono ciała i nie było kryminalistycznej rekonstrukcji materialnej w postaci badania zwłok czy szczątków. Natomiast wyniki innych badań kryminalistycznych, które można było przeprowadzić, wskazały na to, że tylko ta wersja jest możliwa. To pokazuje, że walka z ciemną liczbą przestępstw jest możliwa, nawet jeśli sprawca ma dużą wiedzę kryminalistyczną.

Często dochodzi do sytuacji, że wiemy, kto popełnił zbrodnię, ale sprawca skutecznie ukrywa się przed organami ścigania jak Jacek Jaworek. Czy taki przypadek kwalifikował się wówczas do ciemnej liczby przestępstw?

- Nie, to było przestępstwo niewykryte. Czyli od razu wiemy, że doszło do przestępstwa, ale nie wiemy, kto za nim stoi lub wiemy, ale sprawca się ukrywa.

Jeśli dochodzi do zaginięcia, w którym nie wiadomo, co mogło się wydarzyć, ponieważ nie ma żadnych śladów materialnych, a w rzeczywistości jest to zabójstwo, tyle że jeszcze o tym nie wiemy, bo np. ciało jest ukryte, to jest sprawa z ciemnej liczby przestępstw.

Natomiast bywa też tak, że np. w lesie szybko zostaje ujawnione ciało ofiary. Dzięki temu możliwości kryminalistyczne zbadania zwłok i wykrycie materiału biologicznego sprawcy są duże. W policyjnej bazie nie ma jednak materiału porównawczego, który umożliwiłby śledczym ustalenie, kto stoi za zbrodnią. Sprawca może wkrótce jednak pojawić się w bazach i rejestrach policyjnych przy okazji innej sprawy. System połączy te informacje ze sprawą zabójstwa. Czyli na ten moment zdarzenie jest niewykryte, ale może się to zmienić.

O tym, że zamiast zaginięcia doszło do morderstwa, czyli zdarzenia z ciemnej liczby przestępstw, policja często dowiaduje się przypadkowo gdy np. ktoś natrafi na zwłoki lub po latach przekaże kluczowe dla sprawy informacje. Czy policja podejmuje również własne działania?

- Niejawne działania operacyjne służb, które badają takie niejasne sprawy, są możliwe. Nie musi być informacji o tym, że jest prowadzone postępowanie karne. Do badania ciemnej liczby przestępstw wykorzystuje się wiedzę z rozwiązanych przypadków. To znaczy osoba, która ma zajmować się zwalczaniem tego rodzaju przestępczości, musi wiedzieć, jak w przeszłości wyglądały podobne sprawy. Dostaje potem konkretny przypadek np. zaginięcia i musi ocenić, czy to zaginięcie jest ucieczką, czy jednak występuje tam coś, co wskazuje na zabójstwo.

W taki sposób działają różne jednostki policyjne. Mają możliwości prawne, żeby takim trudnym sprawom się przyglądać, również w sposób nieoficjalny, tak aby to było niejawne dla obywatela, a w szczególności dla sprawcy. Dzięki temu te działania mają szansę na powodzenie.

dr Joanna Stojer-Polańska - wykładowca na Wydziale Zamiejscowym w Katowicach, Uniwersytet SWPS. Kryminalistyk. Bada ciemną liczbę przestępstw - wykroczeń, które nie są objęte przez statystyki kryminalne wskutek nieujawnienia ich przez organy ścigania. Zajmuje się analizą przypadków zgonów, przy których możliwe są różne wersje śledcze: zabójstwo, samobójstwo lub nieszczęśliwy wypadek. Na katowickim wydziale Uniwersytetu SWPS prowadzi zajęcia poświęcone ciemnej liczbie przestępstw.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET