`

Niepokojące doniesienia z Małopolski. Strażacy apelują o ostrożność

2 min. czytania
16.02.2023 12:28
Obserwuj nas na Google

Strażacy z Małopolski apelują o ostrożność i publikują zdjęcie, które podesłał im mieszkaniec jednej z podsądeckich wsi. Widać na nim zwierzę, przypominające pumę lub rysia, przechadzające się na polu na skraju lasu. Sprawę skomentował również wiceszef miejscowego nadleśnictwa.

Zwierzę
fot. Facebook/OSP Florynka

W środę na profilu Ochotniczej Straży Pożarnej we Florynce (woj. małopolskie) pojawił się wpis ze zdjęciem. Przedstawiało one zwierzę, które przypominało pumę lub rysia. Przechadzało się po zaśnieżonym polu przy lesie. Strażacy zaapelowali o ostrożność.

Puma w małopolskich lasach? Strażacy ostrzegają

"Mieszkaniec Binczarowej widział zwierzę przypominające pumę. Na wszelki wypadek prosimy uważać" - czytamy w poście. Binczarowa to wieś, która - podobnie jak Florynka - znajduje się w powiecie nowosądeckim. 

"Tak naprawdę nikt z nas nie wie, czy to puma, ryś, a może inne zwierzę. Naszym zadaniem jest ostrzeganie przez różnymi niebezpieczeństwami" - napisali druhowie w jednym z komentarzy.

Redakcja poleca

Strażacy podkreślili, że z uwagi na słabą jakość fotografii, ciężko jest precyzyjnie określić, jaki drapieżnik został na niej uchwycony. Sprawą zainteresowało się już jednak Nadleśnictwo Nawojowa.

- Oficjalnego zgłoszenia o podejrzeniu, że puma przemierza teren naszego nadleśnictwa nie otrzymaliśmy. Tak samo nasi pracownicy nie zauważyli choćby śladów obecności nietypowego dla naszego regionu zwierzęcia - tłumaczył w rozmowie z "Gazetą Krakowską" Piotr Majka, zastępca nadleśniczego.

Trafiło jednak do nas wspomniane zdjęcie, jak również film nakręcony przez mieszkańca Binczarowej i analizowaliśmy ten materiał. Na pewno wykluczyliśmy, że uchwycone zwierzę to ryś. Rysie mają dużo krótsze ogony - Piotr Majka, Nadleśnictwo Nawojowa

Majka przekazał, że przedstawiciele Nadleśnictwa wraz z autorem zdjęcia udali się w okolice miejsca, gdzie miało przechadzać się tajemnicze zwierzę. Jednak z uwagi na roztopy trudno je będzie zidentyfikować po śladach, jakie zostawiło.

- Do tego nie mamy pewności, czy to dokładnie to miejsce, przez które przechadzał kotowaty. Wstrzymałbym się jednak od panikowania i wyciągania pochopnych wniosków - dodał rozmówca "Gazety Krakowskiej".

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/Facebook/Gazeta Krakowska

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET