"Nie spoczniemy". W Gdańsku upamiętnili 5. rocznicę zamachu na Pawła Adamowicza
Pawle, przyrzekam, że nie spoczniemy, dopóki nie będziemy pewni, że Polska i polski naród będą wolni od pogardy i nienawiści, od kłamstwa, że już nigdy złe słowo nie zabije żadnego uczciwego człowieka - powiedział premier Donald Tusk w 5. rocznicę zamachu na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Na Targu Węglowym, w miejscu, gdzie zaatakowany został Adamowicz, odbyły się uroczystości upamiętniające tragicznie zamordowanego włodarza miasta.
W Gdańsku odbyło się w sobotę symboliczne światełko dla Pawła Adamowicza z udziałem m.in. szefa rządu Donalda Tuska, marszałek Senatu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz.
- Ja dziś jestem tu po to, by powtórzyć słowa z tego dnia, kiedy Paweł zginął. Ślubowaliśmy wtedy, że ochronimy my - gdańszczanie, Polacy, Europejczycy - że obronimy nasze miasto, naszą ojczyznę, naszą Europę od pogardy i nienawiści. I drogi Pawle, przyjacielu, prezydencie - jesteśmy wierni temu ślubowaniu - w sobotę premier Tusk. - I chcę wam powiedzieć, Paweł by to na pewno nam wszystkim powiedział: nie możemy spocząć - dodał.
Gdańsk upamiętnił Pawła Adamowicza w 5. rocznicę śmierci
Według premiera obecnie stoją przed nami pytania: w którą stronę pójdzie nasz naród, "czy ulegniemy pogardzie, nienawiści i kłamstwu, czy przezwyciężymy ten dramatyczny znów moment w historii naszego kraju" i "czy to dziedzictwo Pawła Adamowicza [...] okaże się silniejsze od zła, które rozpleniło się w ostatnich latach w naszej ojczyźnie".
Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz powiedziała, że "tęskni za prezydentem Pawłem Adamowiczem, który był nie tylko (jej - red.) szefem, ale też przyjacielem". - Bieg zdarzeń, ich intensywność i szybkość spowodowały, że wciąż nie uporałam się z tą stratą. Tej pustki po tobie wciąż nie chce przyjąć i zaakceptować - mówiła. Dulkiewicz przyznała także, że odpędza myśli o tym, co wydarzyło się na scenie WOŚP pięć lat temu. Adamowicz zmarł dzień później po ciosach zadanych nożem przez Stefana Wilmonta.
U wielu ludzi odżywają wspomnienia dnia (13 stycznia 2019 roku), który miał być radosnym świętem, a przeistoczył się w koszmar. Gdańszczanie zwracają uwagę, że zabójstwo prezydenta wzięło się nie tylko z szaleństwa mordercy, ale i wszechobecnej mowy nienawiści w Polsce. Przypomnijmy, że zabójca Pawła Adamowicza odbywa karę dożywotniego więzienia. Wkrótce ma jednak ruszyć jego proces odwoławczy.
Źródło: Radio ZET/PAP/Maciej Bąk
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET