`

„Pierwszy taki rok”. Setki wolnych miejsc w żłobkach. Ale nie tylko niż jest winny

8 min. czytania
04.09.2025 06:02
Obserwuj nas na Google

Kolejki i listy rezerwowych to już przeszłość. Niż demograficzny z przytupem wkracza do żłobków, które, zwłaszcza w większych miejscowościach, wciąż oferują setki wolnych miejsc. Ale problemy z demografią to nie jedyny powód braku chętnych. "Pomógł" też w tym rząd.

Żłobek
fot. Artur Zawadzki/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Które miasta mają najwięcej wolnych miejsc w publicznych żłobkach.
  • Jakie są powody mniejszego zapotrzebowania na żłobki.
  • Co robią żłobki, aby przyciągnąć rodziców i dzieci.

- W jednym ze żłobków w centrum miasta trzeba było zamknąć dwie grupy. W sumie było tam pięć grup, więc od września funkcjonują tylko trzy w całej placówce – wylicza Adam Dylus, dyrektor żłobka miejskiego w Katowicach. Marlena Wenta, która kieruje miejskim żłobkiem w Zawierciu, wspomina, gdy na liście rezerwowych miała 160, 180 czekających. Jeszcze w zeszłym roku miejsc było na styk. Teraz kolejek i chętnych brak.

- Zawsze to rodzice oczekiwali i pisali prośby o przyjęcie, a teraz miejsca czekają na nich. To pierwszy taki rok, w którym mamy wolne miejsca – mówi w podobnym tonie Agnieszka Rojek, dyrektorka miejskich żłobków w Szczecinie.

Kolejka do żłobków? Brak

Im większe miasto, tym liczba wolnych miejsc jest większa. W Tomaszowie Mazowieckim po otwarciu drugiego miejskiego żłobka miasto dysponuje 240 miejscami dla maluchów i obecnie nie ma już nikogo na liście rezerwowej. W Kutnie działa jeden żłobek na 100 miejsc. Wszystkie są wypełnione, ale samorząd buduje właśnie kolejny na 58 miejsc. Czy się wypełnią? Miasto stawia tu duży znak zapytania. We wspomnianym Zawierciu działa jeden miejski żłobek, który oferuje 176 miejsc, z czego wolnych jest obecnie 76.

W Białymstoku dziewięć miejskich żłobków mogłoby przyjąć 1265 dzieci. Mogłoby, bo na koniec sierpnia było 193 wolnych miejsc. Lublin również dysponuje dziewięcioma miejskimi żłobkami. - Na 1209 miejsc ponad 400 jest wolnych. W każdym naszym publicznym żłobku jest po kilkanaście wolnych miejsc – informuje Barbara Danieluk, dyrektorka Wydziału Zdrowia i Profilaktyki UM Lublin. W prywatnych placówkach, jak mówi, jest niewiele lepiej, bo te mają ponad 300 wolnych miejsc.

Redakcja poleca

Szczecin oferuje 1772 miejsca w 10 żłobkach i w pięciu klubach dziecięcych prowadzonych przez miasto. Obecnie placówki te mogą przyjąć jeszcze 200 dzieci. - We wszystkich są wolne miejsca, oprócz żłobka nr 10 przy ul. Kusocińskiego. W tej części miasta budowane są nowe osiedla zamieszkałe przez młode rodziny – wyjaśnia Agnieszka Rojek. Katowice prowadzą 14 żłobków, w których ogółem jest 1102 miejsc. Na 1 września nie wypełniło się 232 z nich. - Wszystko zależy od lokalizacji. W dzielnicach południowych placówki są raczej wypełnione, w ścisłym centrum miasta jest sporo luk – tłumaczy podobnie Dylus.

2350 miejsc, wolnych 220, z których ok. 170 – zgodnie z deklaracjami rodziców – ma się zapełnić do końca roku – to dane z Łodzi. W Krakowie statystyki wyglądają podobnie, bo miejskie żłobki wciąż mogą przyjść 229 dzieci (ogółem jest 3098 miejsc). Jeszcze większy wybór mają rodzice z Wrocławia. Tamtejszy zespół żłobków, który obejmuje 18 placówek, dysponuje łącznie 2517 miejscami dla dzieci. - Obecnie mamy do dyspozycji 796 wolnych miejsc – podaje Monika Dubec z wrocławskiego urzędu miasta.

Wyjątkowo o miejsca w żłobkach nie muszą się też martwić mieszkańcy stolicy. Raczej po raz pierwszy to żłobki muszą się martwić o pozyskanie chętnych. W Warszawie działa 115 placówek zapewniających opiekę dla dzieci poniżej trzeciego roku życia. 92 z nich pod koniec sierpnia wciąż dysponowało wolnymi miejscami, które reklamowano na przystankach, czy w metrze.

Niż wkracza do żłobków z przytupem

Samorządy i dyrektorzy żłobków wraz z tymi statystykami podają jednocześnie drugie dotyczące urodzeń. Jedną z przyczyn obecnej sytuacji jest bowiem niż demograficzny. I tak w Szczecinie liczba urodzeń spadła w ciągu siedmiu lat prawie o połowę. W Kutnie jeszcze w 2021 roku było 294 urodzeń i zameldowań. W 2024 roku było ich już tylko 198.

- Grupy są coraz mniej liczne. Jest to bardzo widoczne szczególnie w dużych miastach, gdzie mamy dużo samorządowych placówek. Niestety, będzie się to pogłębiało, bo z roku na rok mamy mniej urodzeń. Najpierw w żłobkach, potem w przedszkolach i w szkołach będzie coraz mniej dzieci – komentuje Magdalena Kaszulanis z ZNP. Według danych GUS w 21 powiatach za sześć lat (czyli obecnie są to dzieci w wieku żłobkowym) do pierwszej klasy pójdzie dwa razy mniej uczniów niż we wrześniu 2024. W kolejnych 180 powiatach będzie to o blisko połowę mniej dzieci.

Redakcja poleca

Iwona Mirecka, wicedyrektorka Miejskiego Zespołu Żłobków w Łodzi, zaznacza jednak, że chociaż doskonale w żłobkach zdają sobie sprawę ze spadku liczby dzieci, to do tej pory nie odczuwali tego tak bardzo. - To pierwszy taki rok. Wcześniej zazwyczaj do końca roku kalendarzowego udawało się wypełnić w 100 proc. wszystkie miejsca – mówi. Bo katastrofa demograficzna, która szczególnie jest widoczna na Śląsku, jak mówi Adam Dylus, to tylko jeden z powodów obecnej sytuacji. Druga sprawa to rządowy program „Aktywny rodzic”, który wszedł w życie w październiku 2024 roku.

W jego ramach można skorzystać z jednego z trzech świadczeń na dzieci w wieku od 12 do 35 miesięcy: "Aktywni rodzice w pracy" tzw. babciowe (1500 zł miesięcznie dla rodziców aktywnych zawodowo), "Aktywnie w żłobku" (do 1500 zł miesięcznie na pokrycie kosztów opieki w żłobku/klubie dziecięcym) oraz "Aktywnie w domu" (500 zł miesięcznie na każde dziecko, zastępujące wcześniejszy rodzinny kapitał opiekuńczy).  

Program "Aktywny rodzic" nie pomógł żłobkom

- Od początku wprowadzenia tego programu dramatycznie zmniejszyło się zapotrzebowanie na żłobki. Potwierdzają to statystyki na stronach ZUS-u, z których wynika, że o świadczenie „Aktywnie w żłobku” wystąpiło tylko 52 proc. rodziców. Coraz więcej osób stara się o tzw. babciowe. To świadczenie nie jest obwarowane kontrolami, specjalnymi wymogami. Teoretycznie rodzic musi wrócić do pracy, ale często świadczy pracę zdalną, na chwilę przyjdzie babcia, albo nie, bo nie trzeba tego udowadniać – mówi Dylus.

W Zawierciu w październiku ubiegłego roku, gdy tylko uruchomiono ten program, Marlena Wenta przyjęła 11 rezygnacji ze żłobka. Bo babcia - słyszała jedno i to samo wyjaśnienie. - Wcześniej babć nie było, bo ZUS dofinansowywał tylko pobyt w żłobku dziecka. Teraz nagle babcie się pojawiają, żeby sprawować opiekę, bo te 1500 zł nie pójdzie na żłobek, tylko zostanie w rodzinie – tłumaczy rozumowanie rodziców dyrektorka żłobka z Zawiercia.

Redakcja poleca

Jak mówi, zna też mamy, które zrezygnowały z pracy, bo przekalkulowały, że wolą dostać 500 zł w ramach świadczenia „Aktywnie w domu”, do tego 800 plus niż normalnie pracować i jednocześnie zajmować się dzieckiem. Wiele zależy od gotowości dziecka, ale jednak opiekunowie i pedagodzy przekonują, że dla dziecka zazwyczaj lepiej jest dołączyć do zorganizowanej grupy w żłobku (zwłaszcza, że teraz w rodzinach najczęściej jest tylko jedno dziecko), bo uczy się wtedy ono samodzielności i funkcjonowania w grupie. Potem takie trzylatki od razu wyróżniają się wśród przedszkolaków, które wcześniej pozostawały tylko pod opieką mamy lub babci.

- Nowy sposób finansowania opieki w sposób diametralny zmienił sytuację, jeśli chodzi o wykorzystanie miejsc w publicznych żłobkach, ale też w prywatnych, bo rodzice pracując zdalnie albo korzystając z pomocy babci, mogą pobierać świadczenie, a dziecko jest wtedy w środowisku domowym – potwierdza Barbara Danieluk z UM Lublin. Konsekwencją nowego rządowego programu jest też – głównie w małych miejscowościach – wysyp prywatnych żłobków.

Jak opowiada Wenta, w Zawierciu w ciągu wakacji otworzyły się cztery takie placówki, które reklamują się zerowym czesnym (dofinansowanie 1,5 tys. zł na żłobek dotyczy też bowiem prywatnych instytucji). Żeby to świadczenie starczyło im na utrzymanie się, przyjmują np. maksymalnie 16 dzieci, bo powyżej tej liczby trzeba zapewnić opiekę lekarza lub pielęgniarki, co dodatkowo kosztuje. Z drugiej strony w większych miejscowościach prywatne żłobki zamykają się i to w trybie pilnym. Skoro rodzice mogą dostać miejsce w publicznej placówce, to nie chcą dopłacać (w dużych miastach prywatne żłobki są droższe i 1,5 tys. zł dofinansowania nie starcza na pokrycie wszystkich kosztów). - W Katowicach w ostatnich dniach zamknięto chociażby dwie takie prywatne placówki – mówi Dylus.

870 gmin bez żłobków i miejsc dla maluchów

Jest jeszcze trzeci powód obecnej sytuacji. To programy, w ramach których w ostatnich latach samorządy mogły dostać dofinansowanie na budowę nowych żłobków. I tak małym gminom, w których nie ma konieczności budowania dużych instytucji, bo nie ma tyle dzieci, dedykowane są programy takie jak Aktywny Dzienny Opiekun w Gminie lub Pierwszy Dzienny Opiekun w Gminie. - Dzięki edycji 2024 powstało 206 miejsc opieki, a dzięki edycji 2025 powinno powstać kolejnych ok. 150 miejsc – podaje Wydział Prasowy Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej i zapewnia, że działania te będą konsekwentnie kontynuowane.

Drugi program „Aktywny Maluch” finansowany z UE wchodzi już w fazę rozliczeniową. Po jego zakończeniu, czyli na koniec 2026 roku, na terenie kraju, jak informuje resort rodziny, powinno być dostępnych ok. 315 tys. miejsc opieki, a liczba gmin, gdzie nie jest oferowana opieka nad dziećmi do lat trzech, będzie systematycznie spadać. - W 2023 roku aż w 1105 gminach nie było żadnej instytucji zapewniającej opiekę nad dziećmi w wieku do lat 3. Na koniec lipca tego roku liczba ta spadła do 870 gmin – podaje ministerstwo.

I tak np. w Szczecinie mimo wielu wolnych miejsc powstanie nowy żłobek na 288 miejsc przy ul. Pszczelnej (dzielnica Niebuszewo). Miasto będzie otwierać też kolejną placówkę przy ul. Pokładowej (Prawobrzeże), gdzie powstaje nowe osiedle. W Kutnie drugi żłobek, jaki powstaje, budowany jest właśnie w ramach dofinansowania z programu Maluch plus (to kontynuacja programu „Aktywny Maluch”). Także w Lublinie w przyszłym roku przybędzie 180 miejsc dla najmłodszych dzieci, bo w ramach „Aktywnego Malucha” będzie rozbudowywany żłobek przy ul. Zelwerowicza.

Pytanie co z tymi już istniejącymi i z pracą np. dla opiekunek. W Lublinie na razie mimo wielu wolnych miejsc obyło się bez zwolnień. Jeśli niektórzy pracownicy mieli umowy okresowe, to ich nie przedłużano. - Jak będzie w przyszłym roku, trudno powiedzieć, bo nie wiadomo, czy np. będą kontynuowane działania rządowe. Po prostu będą mniej liczne grupy, a najbliższe lata pokażą, czy trzeba będzie reorganizować, przekształcać instytucje – mówi Barbara Danieluk.

Dietetyk, psycholog... Jak zachęcają żłobki?

By tego uniknąć żłobki reklamują się, jak mogą. - Prywatne placówki często mają tylko jedną grupę, w której są zarówno roczne maluchy, jak i trzylatki. W efekcie nie ma dostosowanych zajęć ani dla jednych, ani dla drugich. U nas jest sześć grup, mamy program dostosowany do wieku – mówi Marlena Wenta z Zawiercia. W Kutnie zastanawiają się, czy nowego żłobka, który będzie gotowy w przyszłym roku, nie udostępnić także dla dzieci spoza miasta.

- Mamy odpowiedni nadzór, psychologów, dietetyków, własną kuchnię własną, diety eliminacyjne – wylicza z kolei plusy miejskich żłobków w Szczecinie Agnieszka Rojek. Podobnymi udogodnieniami chwali się też Łódź. - Na razie dalszych planów zamykania grup nie ma. Idziemy w drugą stronę, staramy się poszerzyć ofertę, żeby zachęcić rodziców – mówi Adam Dylus. Stąd np. wszystkie katowickie miejskie żłobki będą pracowały w trybie całorocznym, przez całe wakacje.

Od września wydłużono im też czas pracy od godz. 6 do 18 (zamiast do godz. 17). - Rodzice pracujący np. w handlu mieli problem z odebraniem dzieci na czas, więc to ukłon w ich stronę – mówi Dylus. Oprócz tego placówki wprowadzają ofertę dwujęzyczności, możliwość spotkania z psychologiem, a także cykl warsztatów dla rodziców „Growing up Together” pomagających w wychowaniu dziecka i radzenia sobie z trudnych sytuacjach.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET