Powrót do szkół w kiepskich nastrojach. "Coraz częściej słyszę od nauczycieli, że nie chcą wracać"

7 min. czytania
01.09.2025 06:02
Obserwuj nas na Google

- Dużo mówimy o zdrowiu psychicznym uczniów, natomiast zapominamy o tym, że ryba psuje się od głowy i żeby zadbać o dobrostan uczniów, należy mieć świetnych nauczycieli w dobrym stanie, którzy mają poczucie bezpieczeństwa. Zniechęcony nauczyciel, niechętnie podejmujący pracę szybko da się we znaki uczniom - mówi Krzysztof Obrębski z Zespołu Szkół nr 31 im. Kilińskiego w Warszawie.

Powrót do szkół
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER

1 września nauczyciele i uczniowie wracają do szkół. Na dzieci i szkolną kadrę czeka sporo zmian, które powoli stają się standardem w polskiej edukacji. Jaki będzie rok szkolny 2025/2026, jakie wyzwania czekają na uczniów, rodziców i nauczycieli i jakie emocje im towarzyszą? O tym w rozmowie z RadioZET.pl opowiada Krzysztof Obrębski, pedagog, pedagog specjalny, psychotraumatolog.

Aleksandra Pucułek: -  Odpoczął pan przez wakacje?

Krzysztof Obrębski, pedagog, pedagog specjalny, psychotraumatolog, wicedyrektor Zespołu Szkół nr 31 im. Kilińskiego w Warszawie. - Tak, trochę odpocząłem.

Skoro trochę odpoczynku było, to z jakim nastrojem wraca pan i nauczyciele, bo na pewno z nimi pan rozmawiał, do szkół?

- Właśnie dwa dni temu poszliśmy na śniadanie z nauczycielami z mojej szkoły i rozmawialiśmy o tym, jak się czują przed nowym rokiem szkolnym. Jeśli o mnie chodzi, to jestem nastawiony pozytywnie, bo zawsze jest doza czegoś niewiadomego. Ciekawi mnie, z perspektywy wicedyrektora tym bardziej, co nas spotka w nowym roku szkolnym.

Czyli element zaskoczenia mile widziany.

- Tak, w miarę rozsądku oczywiście. Jeśli chodzi o nauczycieli, to cóż mają różne odczucia. Coraz częściej słyszę, że nie chcą wracać. Nie odpoczęli na tyle psychicznie, żeby rozpocząć z werwą kolejny rok szkolny. I tutaj po raz kolejny muszę podkreślić: to nie jest tak, że nauczyciele mają dwa miesiące wakacji. Np. w szkołach ponadpodstawowych kadra prowadzi przez praktycznie cały lipiec rekrutację.

Co roku przed końcem wakacji „Głos nauczycielski” pyta nauczycieli o nastroje, z jakimi wracają do pracy i kolejny wraz widzę odpowiedzi: „rozpacz, niepokój i obojętność”. Bez względu na to, jaki minister rządzi, jaka reforma jest zapowiadana. Jest aż tak źle, czy po prostu powrót z urlopu jest zawsze trudnym czasem?

- Po dłuższej przerwie powroty są oczywiście trudne, ale nauczyciele są zniechęceni do podejmowania nowych wyzwań, bo po pierwsze wiąże się to ogromną ilością dokumentacji. Chociaż miało być jej mniej, to jej przybywa. Po drugie co roku mamy masę zmian, nauczyciele tak już do nich przywykli, że stali się wobec nich obojętni.

Redakcja poleca

Na początku była złość, frustracja, a teraz przyszła obojętność. I tu nie chodzi o to, że musimy się ciągle dokształcać. Denerwujące jest to, że ciągle czegoś się od nas chce, ktoś coś wymyśla, a my musimy to realizować. Nikt nie pyta praktyków, tylko wszystko jest w teorii.

Nawet w ostatnich dwóch tygodniach doszło sporo zmian, m.in. nowelizacje Karty Nauczyciela, likwidacja tzw. godzin czarnkowych. Dla pana jako nauczyciela, ale też wicedyrektora, to duże zmiany organizacyjne?

- Likwidacja tzw. godzin czarnkowych to zmiana kosmetyczna. Nauczyciele z ulgą odebrali to, że nie muszą podawać konkretnych godzin dostępności, bo oni i tak byli dostępni dla rodziców wtedy, kiedy była taka potrzeba, a nie w wyznaczonym ściśle czasie. Ten zapis był żenujący, bo nauczyciel mógł wyznaczyć swoją dostępność np. między godziną 11 a 12 i żaden rodzic się na tę godzinę nie stawił, bo większość wtedy jest w pracy. Dużym plusem dla nauczycieli na pewno jest zmiana w rozliczaniu godzin ponadwymiarowych. Do tej pory wychowawca idąc na wycieczkę, tracił te godziny i nie mógł dostać za nie wynagrodzenia. Teraz to się zmieni i to jest rzeczywiście na plus.

A wracając do nastawienia, to czy taki zniechęcony, obojętny nauczyciel zdoła zainteresować uczniów swoim przedmiotem i zachęcić ich do nauki?

- Absolutnie nie, dlatego zadbanie o dobrostan nauczycieli w postaci superwizji to jest klucz do rozwiązania przynajmniej początkowych trudności. To jest bardzo potrzebne, ponieważ nauczyciele są na tyle przeciążeni psychicznie, że potrzebują mieć superwizora, który będzie z nimi omawiał różne trudne sytuacje. Zniechęcony nauczyciel, niechętnie podejmujący pracę, szczególnie w szkołach ponadpodstawowych, szybko da się we znaki uczniom. To spowoduje niechęć młodzieży do zdobywania wiedzy i umiejętności i koło się zamyka.

Kiedyś usłyszałam ładne porównanie do sytuacji niebezpiecznej w samolocie. Gdy coś się dzieje, to najpierw zakłada się maskę tlenową sobie, a potem pasażerowi obok.

- Dużo mówimy o zdrowiu psychicznym uczniów, natomiast zapominamy o tym, że ryba psuje się od głowy i żeby zadbać o dobrostan uczniów, należy mieć świetnych nauczycieli w dobrym stanie, którzy mają poczucie bezpieczeństwa, są wspierani.

Redakcja poleca

Ciągłe zmiany równa się brak poczucia bezpieczeństwa?

- Tak, a wprowadzanie zmian nie spowoduje, że uczniowie natychmiast poczują się lepiej. To jest żmudna praca, a nauczyciele muszą też mieć poczucie sprawczości. Tymczasem często rodzice, szczególnie w szkołach podstawowych, zwracają uwagę nauczycielom jak uczyć, chociaż z zawodu są inżynierami, handlowcami itd.

Bo każdy chodził do szkoły, to każdy uważa, że się na niej zna.

- Tak, i już same rozmowy z rodzicami przyczyniają się do tego, że nauczycielowi się po prostu nie chce.

Ale jak sam pan wspomniał, ryba psuje się od głowy. Przy takich rozmowach wychodzi często też brak wsparcia ze strony dyrekcji.

- To jest takie domino. Dyrektor dostaje wymagania od biura edukacji, biuro edukacji od samorządu. Na końcu tego łańcucha jest nauczyciel, który wszystkiemu temu musi sprostać. Jednocześnie jego autorytet jest często podważany. Oczywiście w każdej branży dany pracownik nie jest równy drugiemu, ale dajmy nauczycielom zaufanie, poczucie, że to oni są specjalistami w swojej dziedzinie. Zwłaszcza, że rodzice zostawiają z nimi dzieci na wiele godzin. Często to nauczyciele spędzają więcej czasu z dziećmi niż rodzic, oddający dziecko do świetlicy o godz. 7 rano i przychodząc po nie o godz. 17. W tym czasie buduje się więź i nauczyciel ma naprawdę dużo do powiedzenia na temat dziecka.

Redakcja poleca

Czyli superwizja bardziej pomocna i istotna niż demonstracja na rozpoczęcie roku szkolnego pod MEN?

- Z perspektywy psychotraumatologa uważam, że superwizja jest bardzo dobrym i potrzebnym rozwiązaniem, minimalnym wsparciem, które przyczyni się do tego, że nauczyciele zaczną dbać o swój dobrostan psychiczny.

A wybiera się pan na manifestację organizowaną przez ZNP 1 września?

- Nie, po strajku z 2019 roku jestem totalnie zdemotywowany do takich akcji. Wykonuję swoje obowiązki najlepiej, jak potrafię, na 110 proc., natomiast co do ZNP przeszkadza mi struktura organizacji i kolejne lata z jednym przewodniczącym, który nie przyczynił się do poprawy warunków pracy nauczycieli. Potrzeba jest ludzi młodych z zapałem do zmian.

To przejdźmy do uczniów. Z jakim oni nastawieniem wracają do szkół, bo na pewno też z nimi pan rozmawiał?

- W szkołach podstawowych, szczególnie w edukacji wczesnoszkolnej, wracają chętniej, bo tęsknią za kolegami, koleżankami. Natomiast jeśli chodzi o uczniów szkół ponadpodstawowych, to jest różnie. Znam takich, którzy przez pierwszy tydzień się cieszą, że są w szkole, a potem szybko przychodzi rzeczywistości porannego wstawania, wielu zajęć. Ostatnio rozmawiałem z moim chrześniakiem, licealistą, który stwierdził: „niby fajnie, że wracam, ale jak pomyślę, że znów muszę tyle godzin siedzieć, tyle rzeczy robić, to już mi się nie chce, już jestem zmęczony.” Chociaż liczy, że na edukacji obywatelskiej w końcu nie będzie siedzenia z książką, ale będzie można podjąć jakąś inicjatywę.

Czyli te elementy praktyki ich zachęcają.

- Tak, ale to znów zależy od nauczyciela, bo jeżeli mamy takiego, który jest niechętny do podjęcia wyzwania, który jest zmęczony itd., to wiadomo, że to wpłynie na uczniów i ich produktywność.

Jakie największe wyzwania przewiduje pan na ten rok szkolny?

- Dla nauczycieli zadbanie o ich dobrostan i wzmocnienie ich odporności psychicznej. Dla rodziców wyzwaniem będzie decyzja w sprawie edukacji zdrowotnej, a raczej przekonanie ich do tego, że jest to potrzebny przedmiot i żeby nie powtarzali bezmyślnie tego, co słyszą w mediach, szczególnie w jednych.

I w Kościołach.

- Tak, niestety, ludzie nie wiedzą, co jest w podstawie programowej, nie sięgają do źródła, tylko z góry oceniają, powtarzają, co gdzieś usłyszą, obrażają wręcz czasem ludzi. Osobiście się z tym spotkałem.

To znaczy?

- Przy zapisie dziecka do liceum prosiliśmy o wypełnienie deklaracji uczestnictwa w edukacji zdrowotnej i np. usłyszałem od jednego rodzica, że prowadzę indoktrynację.

A jakie wyzwania przed uczniami?

- Dać im poczucie sprawczości, bo jeżeli coś robimy i widzimy tego sens, to będziemy to robić dalej. Żeby wzbudzać u uczniów ciekawość świata, chęć do nauki, to trzeba ich posłuchać. Chciałbym i życzyłbym sobie, żeby szkolna kadra nie była zagorzałym nauczycielem belfrem, tylko żeby wychodziła z inicjatywą do uczniów, żeby zaczęła ich słuchać.

To spore wyzwania nas czekają. Zobaczymy, czy im sprostamy. A jaki to będzie rok szkolny? Pamiętam, jak równy rok temu nauczyciele mówili, że spodziewają się roku przełomowego, że dostali wiatru w żagle, że liczą, że końcu usłyszą o kierunkach, celach zmian. Co mamy teraz?

- Wprowadzane są kolejne zmiany i dobrze, że one są wprowadzane powoli, dzięki czemu możemy zobaczyć, czy się sprawdzają. Na pewno zmieniło się nastawienie kuratorium do szkoły. Wprowadzenie nowych kuratorów oświaty przyczyniło się do tego, że nauczyciele przestali się bać kuratorium. Pod tym względem jest naprawdę spokojniej. Natomiast, czy to będzie rok przełomowy? Myślę, że nie. To będzie kolejny przejściowy rok szkolny. Nauczyciele wspominając o najbliższych miesiącach, najczęściej machają ręką, jakby się poddawali i myśleli: „co ma być, to będzie i tak musimy w tym być”. W systemie, który trudno jest zmienić.

I zatoczyliśmy koło, wróciliśmy do obojętności.

- Dlatego tak ważne jest, by przede wszystkim słuchać praktyków, którzy są na co dzień w szkołach i pytać ich, czy coś działa, czy nie działa. Nie w każdej szkole zadziałają takie same rozwiązania, więc trzeba słuchać i dać pole do popisu specjalistom w szkole, na ich podwórku. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET