Początek roku szkolnego. Nauczycielka Roku 2022: Na system nie mamy wpływu. Ale na atmosferę tak
- Na system, na zarobki nie mamy wpływu. Ale mamy wpływ na atmosferę za drzwiami szkoły. Czy będziemy się tam do siebie uśmiechać, czy będziemy sobie podstawiać nogę i wbijać szpilę, zależy tylko od nas – mówi w rozmowie z RadioZET.pl Iwona Pietrzak-Płachta, bibliotekarka, Nauczycielka Roku 2022.
Aleksandra Pucułek: - Jakie nastawienie przed rokiem szkolnym 2023/2024?
Iwona Pietrzak-Płachta, Nauczyciel Roku 2022:- Właśnie zastała mnie pani w apogeum prac, które są najmniej lubiane przez nauczycieli bibliotekarzy. Czyli podręczniki czekają w pudłach, a my zamieniamy się w pracowników magazynowych. Zliczamy, opieczętowujemy podręczniki, nadajemy im numery, wpisujemy w księgi inwentarzowe. Dopiero wtedy książki mogą trafić do uczniów. Nie mam wagi, ale podejrzewam, że na przełomie sierpnia, września przenosimy setki kilogramów.
Jak długo ta praca magazyniera potrwa?
- Jesteśmy uzależnieni od wysyłki z wydawnictw. Gdy pracowałam jeszcze w gimnazjum, raz podręczniki dotarły do nas dopiero w połowie października, bo nie nadążali z rozsyłaniem książek do szkół. Teraz staramy się, żeby przez maksymalnie dwa pierwsze tygodnie września dzieci dostały swoje podręczniki. Żeby wraz z nauczycielami i kompletami książek weszły w nowy rok szkolny. Jednocześnie dopilnowujemy, żeby zestawy z tamtego roku wróciły do nas kompletne, co też nie zawsze jest łatwe.
Czyli pracy dużo. A jaki nastrój przed rokiem szkolnym 2023/2024?
- Są dwa aspekty. Osobiście podchodzę do pracy z entuzjazmem, energią. Już stoję w blokach startowych z nowymi pomysłami przed kolejnym rokiem szkolnym. Z niecierpliwością czekam na swoich uczniów. Na ich opowieści wakacyjne, na ich uśmiechy, na wspólny czas, na to, żeby być dla nich. Bez nich jestem w pracy, ale jak zabrzmi pierwszy dzwonek i przyjdą do mnie, to będę mogła powiedzieć, że jestem w szkole. Te pudła z podręcznikami zajmujące obecnie niemal całą bibliotekę nie są w stanie mnie przerazić. Nawet jak będę nad tym trzy tygodnie siedziała, to jest to tylko wycinek mojej pracy. Potem mam perspektywę bycia z moimi uczniami. I to jest moje podejście do życia i do pracy. Jak się ma w sobie zgodę na to, że życie przynosi różne rzeczy - czasem fajerwerki, czasem szarą rzeczywistość - to łatwiej o zadowolenie i spełnienie. Z entuzjazmem czekam więc na to, co ten rok przyniesie.
A ten drugi aspekt?
- Mam poczucie, że to będzie trudny rok.
Kolejny trudny?
- Tak. Np. w naszej szkole będzie nas rekordowo dużo w tym roku. Gdy zaczęłam po reformie pracę w podstawówce, na każdym poziomie mieliśmy jedną klasę. Teraz mamy po dwie, trzy. Zaczynamy się zadeptywać. Boimy się przerw. Będzie ciasno, głośno. Brakuje nauczycieli dyżurnych na przerwy, bo przy takiej liczbie uczniów już nie wystarczy jedna osoba, która ogarniałaby wzrokiem cały korytarz. Zaczyna się ta szalona galopka: nauczyciel na lekcję, na dyżur, na lekcję itd. Bez możliwości odpoczynku, zjedzenia śniadania, zebrania myśli. Poza tym wśród nowych nauczycieli, którzy zgłaszali się do nas do pracy, było tylko jedno podanie od młodego nauczyciela zaraz po studiach, który chciałby wejść w ten zawód. To nie napawa nadzieją. Boję się, że za chwilę nie będzie nauczycieli.
Widziała pani ankietę „Głosu Nauczycielskiego”, w której prawie połowa nauczycieli biorących udział w sondzie odpowiedziała, że odczuwa zmęczenie, wypalenie, a do szkoły wraca z rozpaczą?
- Widziałam. Mam dziecko w wieku szkolnym, więc myślę też o rodzicach, którzy wysyłają swoje dzieci do szkół z nadzieją, że zrobi ona coś dobrego w głowach uczniów. Tymczasem nauczyciele startują w rok szkolny z poczuciem, że są wypaleni, niezmotywowani. Z pustego się nie naleje. Trzeba mieć energię, żeby ją dać innym. Trzeba mieć zapał, żeby nim zarazić.
Wsadzę kij w mrowisko, ale nie uważa pani, że nauczyciele trochę sami przedstawiają taki obraz swojej grupy, mówiąc, że to zawód bez prestiżu, pieniędzy. Zamiast podkreślać na każdym kroku, że są specjalistami, że to od nich zależy, jak społeczeństwo będzie wyedukowane?
- Ja staram się właśnie iść w tym kierunku. Ale wyobrażam sobie, że np. w rodzinie nauczycielskiej, w której oboje rodziców pracuje w oświacie, nie da się nie patrzeć na finanse. Gdy polonista nie może iść do teatru, żeby potem opowiedzieć uczniom, co widział, żeby ich zarazić pasją, bo go na to nie stać, to jest nie w porządku. Ekonomia jest twardym, niedyskutowalnym punktem. Trudno nie zgodzić się z tym, że zawód pedagoga w debacie publicznej jest niedoceniony. Nauczyciele się tak czują nie dlatego, że lubią się tak czuć. Tylko dlatego, że ciągle dostają po głowie. To co słychać w dyskursie publicznym o edukacji, odbija się na nich.
Jestem z tych, co wolą widzieć szklankę do połowy pełną i lubię mówić o tym, że mamy ogromny wpływ na to, jakie będzie społeczeństwo. Bo to my dziś kształtujemy przyszłych lekarzy, prawników, polityków, mechaników. To jest mój sposób widzenia, ale rozumiem też osoby, które mówią: „nie mam siły, w mojej szkole nie mam wsparcia, chociaż chcę zrobić coś fajnego”.
Tego nie rozumiem. Przy tej niesłusznej krytyce z zewnątrz zamiast się wspierać wewnątrz grupy, to widzę nieraz ogromne podziały między nauczycielami, czy nauczycielami a dyrektorem.
- Też mam czasem wrażenie, że sami sobie to robimy. Na system, na zarobki nie mamy wpływu. Ale mamy wpływ na atmosferę codziennego życia, a nasze życie toczy się za drzwiami szkoły. Codziennie spędzamy tam kilka godzin. To czy będziemy się tam do siebie uśmiechać, czy będziemy się wspierać, czy będziemy sobie podstawiać nogę i wbijać szpilę, zależy tylko od nas. Na wiele rzeczy nie mamy wpływu, ale na atmosferę mamy. To jest coś, o co możemy zawalczyć. Łatwiej robić coś pomimo i wbrew czemuś, gdy mamy za sobą grupę wsparcia i robimy to razem.
Jakie plany w takim razie na najbliższy rok szkolny?
- Jak odbierałam nagrodę Nauczyciela Roku 2022 na Zamku Królewskim w Warszawie, to powiedziałam, że gdybym miała czarodziejską różdżkę, to wyczarowałabym szczęśliwe szkoły. Nie mam takiej różdżki, ale pomyślałam sobie, że mam entuzjazm i pomysły, jak zmienić - może nie całą szkołę - ale niektóre jej przestrzenie.
We wrześniu ruszam więc – z koleżanką bibliotekarką - z ogólnopolskim projektem związanym z dobrostanem uczniów. Nie chcę zdradzać jeszcze szczegółów, ale 18 września zaczyna się IV Ogólnopolski Tydzień Szczęścia w Szkole. Uważam, że to jest doskonały moment, żeby ruszyć z czymś, co przyczyni się do dobrostanu, czyli szczęścia dzieci. Niektóre szkoły już tak pracują, ale chcę to spiąć ogólnopolską akcją, usystematyzować i pokazać, jak jest nas dużo.
Zaczynam też projekt dla bibliotekarzy szkolnych. Na swoim profilu będę publikowała cykl #bibliotekawzmianie. Chcę pokazać biblioteki, które w taką zmianę weszły, zmieniły swoje przestrzenie, mają nazwy, loga, swoje opowieści. Które dbają o to, by były sercem szkoły, a nie zakurzonym miejscem na końcu korytarza.
Już od jakiegoś czasu chodziło mi też po głowie, żeby nagrodą Nauczyciela Roku jakoś podzielić się ze środowiskiem. Dlatego chcę nadawać znak jakości dla miejsc, które są wyjątkowe. Dla bibliotek, które zmieniają czytelników i świat wokół siebie, ale też dla wyjątkowych książek, które nas zmieniają. Pokazują, że inność nie jest niczym złym, które czynią z nas nauczycieli albo z uczniów lepszych ludzi.
Jednocześnie trochę cieszę się, że kończy się moja kadencja Nauczyciela Roku.
Dlaczego?
- Oprócz prestiżu i szczęścia to jest ogromny wysiłek i obowiązek, który trudno godzić z pracą zawodową. Śmieję się, że taki nauczyciel od razu powinien dostawać roczny urlop na pełnienie tej funkcji. Nie da się być codziennie w szkole, nie zostawiać dzieci i jednocześnie być we wszystkich miejscach, do których nas zapraszają. Bardzo chciałabym na konferencji we Wrocławiu czy Gdańsku zabrać głos i powiedzieć to, co być może nie zostanie nigdy wypowiedziane, jeśli ja nie stanę przed tym mikrofonem. Ale nie zawsze jest to możliwe, bo przecież normalnie pracuję.
Jak oddam tę „koronę”, to na pewno nie usiądę i nie będę odpoczywać. Dalej będę obserwować, wspierać, szkolić, działać dla środowiska, ale będę mogła więcej energii poświęcić na to, co kocham najbardziej. Czyli na zmianę szkolnych bibliotek w takie wypożyczalnie skrzydeł jak ta nasza w szkole. Mam nadzieję, że będzie mi w tym też pomagać moja książka „Wypożyczalnia skrzydeł. Opowieść o magii czytania”.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET