Politycy PiS mogą otrzymać "propozycję nie do odrzucenia". Zgoda albo koniec kariery
Sztab wyborczy Prawa i Sprawiedliwości jest na etapie tworzenia list wyborczych - jak podaje Wirtualna Polska, kierownictwo partii rozważa dwie koncepcje ich ułożenia. Nie jest wykluczone, że na najwyższych miejscach pojawią się nazwiska europarlamentarzystów, ci jednak nie są zbyt chętni, by kandydować do Sejmu. - Jednak osoby, które dostaną propozycję startu, nie będą mogły jej odrzucić - mówi portalowi źródło zbliżone do centrali PiS.
Wybory parlamentarne 2023 zaplanowano na 15 października, w związku z tym coraz głośniej robi się o listach wyborczych i "jedynkach" w konkretnych regionach. Swój pomysł na najlepszy wynik ma też partia Jarosława Kaczyńskiego. Kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości rozważa dwie koncepcje ułożenia list wyborczych - wynika z informacji Wirtualnej Polski. Według doniesień portalu mają się na nich znaleźć popularni europosłowie. Ekipa rządząca liczy, że pomogą oni w maksymalizacji wyniku wyborczego.
Jeden z rozmówców Wirtualnej Polski stwierdził, że "ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła". - Ale ten wariant jest wciąż poważnie brany pod uwagę. Chodzi raczej o pojedyncze nazwiska niż szerszą ławę - powiedział.
Sprzeciw wobec Kaczyńskiego oznacza wypadnięcie z obozu na lata
Do ewentualnego startu europosłów w wyborach do Sejmu odniósł się w czwartek senator PiS Stanisław Karczewski. - Bardzo bym chciał, by europosłowie kandydowali do Sejmu. To jest bitwa, wojna, więc wszystkie ręce na pokład - powiedział.
Chętnych na miejsce na listach wyborczych Prawa i Sprawiedliwości jest wielu. Propozycje kandydatów przedstawiają władzom partii regionalne struktury. Ostateczna decyzja leży jednak w rękach Jarosława Kaczyńskiego, który - jak podaje Wirtualna Polska - jednoosobowo zdecyduje, kto znajdzie się na konkretnej liście i które miejsce na niej zajmie.
- Nikt przeciwko decyzjom prezesa nie będzie oponował. Jeśli ktoś z list wypadnie albo znajdzie się na dalszym miejscu i z tego powodu będzie protestować, wypadnie z obozu na lata - przewiduje "bywalec centrali przy Nowogrodzkiej".
Dwie koncepcje PiS na listy wyborcze
Wirtualna Polska twierdzi, że tworzenie list wyborczych PiS dopiero się rozkręci. "Będzie to jeden z najciekawszych przedwyborczych procesów" - czytamy. Jednocześnie portal zaznacza, że potencjalni kandydaci nie wiedzą, czy ostatecznie znajdą się na listach. Pewność mogą mieć jedynie najwierniejsi polityczni przyjaciele prezesa, których Kaczyński jest pewny i ma do nich bezwzględne zaufanie.
Pierwsza z koncepcji ułożenia list przez PiS zakłada, że do walki wyborczej wystawione zostaną największe gwiazdy obozu Zjednoczonej Prawicy i to one zajmą najwyższe miejsca na listach wyborczych. W tym wypadku to nazwiska na pierwszych miejscach miałyby być "lokomotywami wyborczymi", które pociągną całą listę.
Drugie rozwiązanie - jak podaje Wirtualna Polska - jest bardziej zrównoważone. Duże nazwiska miałyby się pojawić zarówno na jedynkach, jak i niższych miejscach list wyborczych.
Start europosłów z PiS do Sejmu? "Propozycja nie do odrzucenia"
Kwestia ewentualnego startu europarlamentarzystów w wyborach do Sejmu nie jest jeszcze rozstrzygnięta. "Z naszych rozmów wynika, że do kandydowania, przede wszystkim ze względów politycznych, nie finansowych, nie pali się żaden z nich. I to nikogo w PiS szczególnie nie dziwi" - podaje Wirtualna Polska.
Portal, powołując się na niektórych rozmówców zbliżonych do centrali PiS, podaje jednak, że osoby, które otrzymają propozycję startu, nie będą mogły jej odrzucić. "Słowem: Kto odmówi Kaczyńskiemu startu do Sejmu, nie ma szans na jego protekcję na dalszych etapach politycznej kariery" - czytamy.
Europosłowie nie garną się do Sejmu. "Tu się będą marnować"
Sami europosłowie przeprowadzają jednak kalkulację. Niektórzy - po cichu - chcą postawić warunek, że po starcie do Sejmu powrócą do Parlamentu Europejskiego - wybory do PE odbędą się wiosną 2024 roku. Inni mogą zgodzić się na start do Sejmu pod warunkiem umieszczenia ich w dużym, sprawdzonym okręgu, gdzie można być realnym liderem.
- W Brukseli też potrzebujemy silnych, kompetentnych ludzi. Nie możemy nagle wszystkich ściągnąć do Sejmu. Tu się będą wyłącznie marnować - mówi jeden z polityków PiS-u w rozmowie z Wirtualną Polską.
Trudno na ten moment mówić o konkretnych nazwiskach. Nieoficjalnie pojawia się ich jednak kilka. Mowa o Zbigniewie Kuźmiuku, Dominiku Tarczyńskim czy Elżbiecie Rafalskiej. Jakimkolwiek spekulacjom na swój temat zaprzecza stanowczo Beata Szydło, a Joachim Brudziński czy Patryk Jaki nie wypowiadają się w tym temacie.
RadioZET.pl/Wirtualna Polska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET