`

Poloniści chcą więcej zmian w podstawie programowej. „Nowa lista lektur to potężny krok wstecz”

4 min. czytania
01.05.2024 07:59
Obserwuj nas na Google

"Obecna koncepcja podstawy programowej opiera się na braku zaufania do nauczyciela i ma charakter przemocowy wobec nas, pedagogów" - stwierdzają poloniści w petycji do ministerstwa edukacji. Domagają się w niej m.in. większego ograniczenia lektur obowiązkowych i większej wolności w ich wyborze.

Uczniowie
fot. STANISLAW KOWALCZUK/East News

Gdy tylko Barbara Nowacka stanęła na czele Ministerstwa Edukacji Narodowej, zapowiedziała, że priorytetem dla niej i całego resortu będzie odchudzenie podstaw programowych w szkołach. Zupełnie nowe podstawy zaczną obowiązywać od 2026 roku, ale już od września 2024 uczniowie na lekcjach mają przerabiać materiał odchudzony o 20 proc.

Pod koniec kwietnia MEN opublikowało projekty zmian. Wywołały one spore poruszenie zwłaszcza wśród polonistów, którzy krytycznie odnieśli się do ministerialnych propozycji.

Zmiany w podstawie? Niewidoczne

„Proponowane cięcia w podstawie programowej z języka polskiego są pozorne, nie mają nic wspólnego z zapowiedzianym odchudzeniem podstawy programowej o 20 procent, są praktycznie niewidoczne, sprzeczne zarówno z oczekiwaniami środowiska polonistycznego, jak i potrzebami współczesnych uczniów” – napisali nauczyciele w manifeście zatytułowanym "Grzeczni... to już byliśmy". Zmiany w liście lektur obowiązkowych nazywają „potężnym krokiem wstecz” i „niewykorzystaną szansą”.

„Obecna koncepcja podstawy programowej opiera się na braku zaufania do nauczyciela i ma charakter przemocowy wobec nas, pedagogów” – oceniają nauczyciele w petycji do MEN. Jednocześnie zgadzają się z tym, że na lekcjach polskiego powinno się prezentować pewien kanon „stanowiący tożsamość narodową czy kulturową”. Z drugiej jednak strony przypominają, jak ważna jest inna jego funkcja, czyli zachęcanie uczniów do czytelnictwa.

„Nauczyciele i nauczycielki wiedzą dobrze, co i jak czytać z uczniami - trzeba im na to tylko pozwolić. Przedstawiona propozycja ograniczenia podstawy programowej jest zaprzepaszczeniem szansy na osiągnięcie tych celów” – oceniają i stanowczo protestują przeciwko – ich zdaniem - zachowawczym, niewiele wnoszącym i pozornym zmianom.

Redakcja poleca

Od MEN domagają się większego ograniczenia lektur obowiązkowych, większej wolności w ich wyborze, zaproszenia uznanych w środowisku ekspertów do prac przy nowych podstawach programowych oraz zmian kadrowych w Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, zwłaszcza w wypadku osób pracujących nad podstawą z polskiego.

Bez "W pustyni i w puszczy" i "Potopu"

W petycji do MEN przedstawili też konkretne zmiany w liście lektur. Z kanonu, który obowiązuje w podstawówce, domagają się usunięcia „W pustyni i w puszczy” Sienkiewicza („utwór prezentuje kolonialny obraz rzeczywistości”), „Zemsty” Fredry („w odbiorze uczniów nie jest to już tekst, który bawi, śmieszy, nie wprowadza uczniów w świat podstawowych informacji na temat epoki, w której powstał”), oraz „Bajki o rybaku i rybce” Puszkina (w kulturze europejskiej nietrudno znaleźć bardziej wartościowe baśnie”).

Według polonistów należałoby też usunąć „Panią Twardowską” i „Sonety krymskie”, które pod względem języka czy tematyki są niezrozumiałe dla uczniów w XXI wieku. Zamiast „Tędy i owędy" Wańkowicza nauczyciele proponują inny dowolny reportaż związany z aktualnymi zagadnieniami.

Redakcja poleca

W szkołach ponadpodstawowych na poziomie podstawowym poloniści chcą usunięcia „Odprawy posłów greckich” Kochanowskiego i jego trenów IX i XIX. Zdaniem nauczycieli autor jest nadreprezentowany w lekturach, po drugie język „Odprawy…” jest mierny i archaiczny. Ponadto poloniści postulują przeniesienie „Boskiej Komedii” na poziom rozszerzony (teocentryzm i dualizm są w innych tekstach) i usunięcie „Potopu” (Sienkiewicz omawiany jest już w podstawówce).

Lista lektur uzupełniających do usunięcia 

Jak czytamy w petycji, to nauczyciele powinni także decydować, jaką poezję XX wieku omawiać z uczniami (obligatoryjne powinny być tylko utwory Baczyńskiego, Miłosza, Szymborskiej i Herberta). Z poziomu rozszerzonego poloniści chcą usunięcia „Antygony w Nowym Jorku” Głowackiego i „Katedry" Dukaja oraz zlikwidowania w ogóle listy lektur uzupełniających. „Nauczyciele dobrze wiedzą, jakie książki zaciekawią uczniów i uczennice. Narzucanie spisu lektur uzupełniających jest niepotrzebne i ogranicza autonomię nauczycieli i uczniów” – argumentują w petycji.

W zamian proponują zostawienie zapisu: „przynajmniej jedna książka w roku wybrana przez nauczyciela lub/i uczniów.” To nie koniec zmian, bo zamiast „Lamentu świętokrzyskiego”, „Legendy o św. Aleksym” i „Rozmowy Mistrza Polikarpa ze śmiercią” proponują „Bogurodzicę” i do wyboru inne utwory liryczne literatury średniowiecznej, a zamiast wierszy Naborowskiego i Sępa-Szarzyńskiego woleliby zapis: „wybrane wiersze literatury barokowej”.

Manifest przygotowali: dr Beata Kapela-Bagińska, dr Aleksandra Korczak, Dariusz Martynowicz, Wojciech Rzehak, Katarzyna Włodkowska oraz Irmina Żarska. Poparł ją prof. Krzysztof Biedrzycki, współautor podstawy programowej z języka polskiego w 2008 roku. Petycję podpisało już ponad 3 tys. osób.

MEN tłumaczy, że usunięto treści nauczania, które są niemożliwe lub bardzo trudne do zrealizowania w praktyce szkolnej, a także ograniczono wymagania związane z wiedzą teoretyczną lub encyklopedyczną na korzyść rozwijania umiejętności. Z listy lektur wykreślono m.in. "Konrada Wallenroda", "W pamiętniku Zofii Bobrówny", "Katarynkę", "Syzyfowe prace" i "Żonę modną". Część utworów przeniesiono z listy obowiązkowej do uzupełniającej lub na poziom rozszerzony.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET