Chwila grozy w zakładzie pogrzebowym. Kontrolerzy ZUS byli w szoku
Kontrolerzy z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych przeżyli chwilę grozy w zakładzie pogrzebowym na Pomorzu. Chociaż w środku nikogo nie było, z jednej trumny zaczęły wydobywać się podejrzane dźwięki. Sprawę opisała "Gazeta Pomorska".
Kontrolerzy przyszli do jednego z zakładów pogrzebowych na Pomorzu, aby sprawdzić zwolnienia lekarskie. W środku nikogo nie było. Wizyta mogła ich jednak przyprawić o dreszcze.
Pomorze. Osobliwa kontrola ZUS w zakładzie pogrzebowym
Wysłannicy ZUS w pewnym momencie usłyszeli dźwięk wydobywający się z jednej trumny. Ktoś kaszlał, więc podeszli do niej i odsunęli wieko. Okazało się, że w środku ukrył się przed nimi właściciel zakładu, który był na zwolnieniu lekarskim.
O tej sytuacji wspomniała w rozmowie z “Gazetą Pomorską” rzeczniczka prasowa ZUS w województwie kujawsko-pomorskim Krystyna Michałek. Wyjaśniła, że kontrolerzy mogą zapukać do firmy, w której pracownik lub właściciel jest na L4, by sprawdzić, czy osoba na zwolnieniu korzysta z niego prawidłowo, a nie pracuje, remontuje mieszkanie, czy wykonuje inne prace, które mogłyby wydłużyć jej powrót do zdrowia. - Jeśli osoba korzystała ze zwolnienia niezgodnie z jego przeznaczeniem, to wstrzymujemy wypłatę świadczenia - poinformowała.
RadioZET.pl/"Gazeta Pomorska"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET